Kiedy wali się świat

08:26:00



Nie tak miało być. To wszystko było nie tak. Tłumiony w głębi duszy ból, łzy, które płynęły po policzkach. Cicho, bezszelestnie. Nikt ich nie widział. Nikt nie mógł ich zobaczyć. Wtedy część duszy umarła, by mogło urodzić się coś lepszego, silniejszego, zdolnego do udźwignięcia najcięższej z możliwych prób. Teraz wiem, że nie istnieje nic, co mogłoby mnie pokonać. Nie ma rzeczy, która miałaby taką moc. Wiem, że przeszłam jedną z najtrudniejszych prób. Przeszłam kilka wyboistych drug. Tyle jeszcze jest do przejścia. Ta droga się nie kończy. Ta opowieść trwa...



Rok 2011. Szpital miejski. Patologia ciąży. 23 tydzień ciąży. USG połówkowe. Radość, której nie da się opisać. Będzie syn. Wymarzony chłopiec. Uśmiech nie schodzi z ust. Ta radość jest tak wyjątkowa, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Za chwilę jednak ma zniknąć. Ma ją zabić cisza. Zbyt długo trwająca cisza. Dlaczego On nic nie mówi? Dlaczego milczy. Nie pytam. Czekam...

"Niepodobna mi się sylwetka serca płodu" pada z ust lekarza. Na początku niedowierzanie. Nie, to nie może być prawda. Nie zna się, pomylił się, cokolwiek. To nie może być prawda. Przecież nie mogło mi się to przytrafi. Takie rzeczy się nie zdarzają. A jednak...

Trzy tygodnie później diagnoza o wadzie serca była już potwierdzona. O ile przez te trzy tygodnie niepewności mogłam wmawiać sobie, że to pomyłka, o tyle później już nie mogłam nic. Musiałam przyjąć wszystkie informacje takimi jakie były. 

Kiedy zamykam oczy widzę ten moment tak wyraźnie jakby to było wczoraj. Doskonale pamiętam co wtedy czułam, jak wielka złość i ból przepełniały mnie od środka. Byłam zła na cały świat, na wszystkich dokoła. Wydawało mi się, że to spotkało tylko mnie, że takie rzeczy to pojedyncze przypadki. Nie potrafiłam sobie tego wszystkiego poukładać w głowie. Jeszcze bardzo długo nie umiałam zaakceptować życia takim jaki był.

Świadomość tego jak to dziecko będzie cierpiało i jak bardzo ja będę cierpieć razem z nim, nie dawała mi spokoju. Byłam z tym sama. Sama ze swoimi myślami i bólem. Nigdy nikt mnie nie zapytał jak się czuję ze świadomością, że urodzę chore dziecko. Każdy bał się urazić słowem. Woleli milczeć. 

To wszechobecne milczenie i omijanie tematu moich odczuć jedynie wzmocniło moją psychikę, choć mogło być zupełnie odwrotnie. Zebrałam tą siłę w sobie choć była to jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu.

Wracałam z Warszawy do domu i płakałam, bezgłośnie. Łzy same płynęły po policzkach. W duszy był żal, złość do całego świata i to pytanie "dlaczego mnie to spotkało?". Przepłakałam całą noc. To były jedyne łzy, które wtedy wylałam. Wiedziałam, że muszę być silna, że muszę dać radę. Dla niego. 

Świadomość, że on jest, niedługo będzie przy mnie, sprawiała, że musiałam dać radę, pomimo wszystko. 
Poradziłam sobie...

Jak wiele jest w stanie znieść matka dla swojego nienarodzonego dziecka... 
Jak wiele jest w stanie zrobić aby to dziecko było... 
Dziś wiem, że każde cierpienie psychiczne, każda łza warte były tego aby on dziś był.

Mój nieperfekcyjny świat zawalił się w ciągu kilku chwil. Poukładałam go na nowo ze zgliszczy. Nie jest idealny. Nie jest już tak jak było. Nigdy nie będzie tak jak zawsze chciałam aby było. Jest on i wiem już, że mam tą moc, która pozwoli mi walczyć razem z nim. On daje mi tą moc.

Mam dziecko z wadą serca. Trafiłam do ziemskiego piekła, ale dziś wiem, że dla niego warto przez to piekło iść. Idziemy przez nie razem.


"Tak się cieszę, że Cię mam!"


You Might Also Like

3 komentarze(y)

  1. Napisane prosto z serca.
    Wiesz, kiedy byłam w drugiej ciąży też usłyszałam, że z sercem może być coś nie tak. Wysłano mnie na badania i okazało się, że to pomyłka. Potem tuż przed porodem, pani z ktg mnie przeraziła znowu, bo coś jej się nie zgadzało na wykresie. Stres był ogromny, ale na szczęście urodziła się zdrowa.

    Życzę dużo siły i zdrowia dla synka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poryczałam się. Moja znajoma też ma synka z wadą serca. Właśnie zbieramy na operację dla niego...nie powiem, że wiem co przechodzisz. Wiem jednak z opowieści znajomej, że nie jest lekko. Trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoja historie moglabym opowiedziec podobnid. W innym czasie, w innym miejscu, co innego. Ale gdy chodzino zdrowie dziecka matka czuje podobnie.

    OdpowiedzUsuń