"Kocham Cię" procentuje w przyszłości

16:56:00






Pamiętasz ile razy w życiu usłyszałeś od swojego rodzica "kocham cię"? Ja nie pamiętam. I nie dlatego, że słyszałam to ciągle lecz dlatego, że nie pamiętam abym kiedykolwiek to usłyszała. Możliwe, nawet bardzo, że takie słowa padły lecz wtedy musiałam być naprawdę małym dzieckiem i mój umysł nie zanotował takiego zdarzenia. A może nie padły... W każdym razie, na podstawie własnych dziecięcych doświadczeń, nie pamiętam takich słów. Na chwile obecną, gdy jestem już dorosła, nie jestem w stanie nawet określić czy takich słów mi brakowało. Gdy byłam dzieckiem pewnie tak, ale teraz w ogóle nie czuję tego braku. To, że sama tych słów nie usłyszałam zaowocowało tym, że moi rodzice również nigdy nie usłyszeli ode mnie "kocham cię". Morał jest prosty. Nikt mnie nie nauczył takiej miłości. Nie słysząc, nie byłam też w stanie wypowiedzieć. Nikt nie pokazał mi tego, że warto mówić "kocham cię". Nikt, aż do czasu.


Prawie cztery lata temu nauczyłam się kochać bezwarunkowo i pomimo wszytko. Bogatsza o doświadczenia z dzieciństwa pojęłam też czym jest miłość i zrozumiałam niemalże natychmiast, że nie zależy ona od zasobności portfela, opieki, przebywania z dzieckiem. Ta miłość zależy właśnie od tych dwóch słów.


Od pierwszego dnia życia, codziennie, przynajmniej raz, a bardzo często niezliczoną ilość razy, mówiłam mojemu dziecku, że je kocham. Nawet gdy nie było go przy mnie, gdy nie mogłam go przytulić i powiedzieć mu tego patrząc w jego piękne oczy, to i tak te słowa wydobywały się z moich ust. Patrzyłam w ścianę, gdzieś daleko przed siebie mówią "kocham cię synku". Przez kilkanaście miesięcy swojego życia słyszał codziennie te słowa. Słowa od których nie mógł w żaden sposób się opędzić. Słowa, które strzelały jak karabin maszynowy, bo ja miałam właśnie taką ogromną potrzebę mówić mu, że go kocham.

Chciałam go tej miłości nauczyć. Chciałam, żeby wiedział, że go kocham a nie domyślał się co siedzi w mojej głowie. Chciałam, i nadal chce, przede wszystkim tego, by za dwadzieścia lat nadal pamiętał, że słyszał ode mnie te słowa. Dziś wiem, że je zapamięta. Wiem też, że nigdy nie będzie mógł powiedzieć "matka nigdy mi nie powiedziała, że mnie kocha".

Miał 2,5 roku gdy podbiegł do mnie, wtulił się w moją nogę i wybąkał "kołacie". Były to pierwsze słowa, które zrozumiałam od razu, nad znaczeniem których nie musiałam się zastanawiać. Wiedziałam od samego początku, że jego "kołacie" to nic innego jak "kocham cię" wypowiedziane w języku dziecka. Moje szczęście było ogromne. Która matka się w takich chwilach nie cieszy?

"Kocham Cię" procentuje.

Dziś ma prawie cztery lata. Jest wspaniałym małym facetem. Dziś to on bombarduje mnie codziennie setką "kocham cię", do znudzenia, a ja umieram wtedy ze szczęścia.  On wie, że go kocham. A ja wiem, że on kocha mnie. Nauczyłam swoje dziecko miłości. Nic mnie to nie kosztowało.

Dziś wiem, że mówienie dziecku, że się je kocha, procentuje. Kiedyś, przychodzi taki dzień, gdy dziecko samo do nas przychodzi i mówi, że kocha.

Mów dziecku, że je kochasz. Ono potrzebuje to wiedzieć. Żadna zabawka, zabawa, gra, dłuższy spacer, zajęcia dodatkowe, nic nie pokaże dziecku rodzicielskiej miłości tak bardzo jak te słowa. Twoje dziecko potrzebuje usłyszeć, że je kochasz. Chociażby po to aby w dorosłym życiu pamiętać właśnie te momenty, gdy mówiłaś mu otwarcie o swojej miłości. Nie każ dziecku się domyślać. Nie pozwól aby kiedykolwiek w życiu się zastanawiało nad tym czy naprawdę je kochasz. Powiedz dziecku, że je kochasz. Nauczysz je w ten sposób rozumieć miłość i kochać innych.

You Might Also Like

0 komentarze(y)