Bez ograniczeń

14:30:00




Ma osiemnaście lat i marzenia, które postanowiła realizować. Dla wielu może być wzorem do naśladowania. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Są marzenia, jest radość z tego, co zawsze chciała robić i czego udało jej się dokonać. Gdy na nią patrzę, czuję ogromną satysfakcję i wiem, że świat zaczyna iść w dobrym kierunku. Tylko jeszcze wielu ludzi trzeba oświecić.
Ta osiemnastoletnia dziewczyna, której udało się spełniać marzenia, to Madeline Stuard. Podbiła serca internautów, przełamała kanon piękna na pół i wyrzuciła go do kosza, po to by stworzyć lepszy, odpowiedni dla każdego, kto tylko chce spełniać swoje marzenia. Ta nastolatka codziennie udowadnia wszystkim wokoło, że jest piękna, atrakcyjna, inteligentna i piekielnie zdolna. Osiągnęła to, o czym wielu mogłoby tylko pomarzyć.



Kiedyś była zwyczajnym dzieckiem z zespołem Downa. Zagubioną dziewczynką z nadwagą, chorym sercem i wadą genetyczną. Postanowiła jednak zmienić swoje życie. Przy wielkim wsparciu swojej mamy, udało jej się. Schudła 20 kilo. Dzięki pomocy swojej mamy i motywacji, jaką od niej otrzymała, dziś wie o niej niemalże każdy. To pierwsza modelka z zespołem Downa, która próbuje zmienić świat. Trzymam za nią kciuki i mam ogromną nadzieję, że się jej uda. 

Madeline próbuje udowodnić światu, że dzieci z zespołem Downa to nie tylko obciążenie dla rodziców i otoczenia. To przede wszystkim człowiek, który potrzebuje miłości i wsparcia, tak jak każde dziecko, bez względu na to, czy jest zdrowe czy też chore. Ta osiemnastoletnia dziewczyna chce walczyć ze stereotypami. Chce pokazać, że jest wartościową osobą, która potrafi być w życiu zaradna. Która poradzi sobie z wieloma zadaniami. Jedynie trzeba dać jej szansę i patrzeć jak się rozwija. 

Przyszło jej się zmierzyć z bardo trudnym zadaniem, któremu, mam nadzieję, podoła. Musi pokazać ludiom, że przez swoją chorobę, wcale nie jest gorsza od innych. Wręcz przeciwnie, jest taka sama, a wszystko co do tej pory osiągnęła jest zasługą ciężkiej pracy i poświęcenia. Jest przykładem tego, że jeśli się chce to można osiągnąć wiele, można spełniać marzenia, żyć pełną piersią i czerpać satysfakcję z tego, co się robi. Walczy ze stereotypami, pomimo, że niejednokrotnie jest to walka z wiatrakami...


Jedno na 800-1000 urodzeń, to dzieci z zespołem Downa. Nie ma jasnej teorii określającej występowanie tej wady, oczywiście poza wcześniejszymi zachorowaniami w rodzinie, co zwiększa prawdopodobieństwo występowania choroby. Jednak nie ma żadnych potwierdzonych źródeł, które jasno określałyby schemat zachorowania. Może kiedyś, ktoś będzie w stanie jasno określić dlaczego tak się dzieje. Na dzień dzisiejszy jest to jednak niemożliwe.

W Polsce istnieje poważny problem z akceptacją ludzi z zespołem Downa. Istnieje szerokie grono przeciwników, którzy uważają, że takie ciąże powinny być "stracone" na starcie. Nie interesuje ich to, jakie podejście do takich dzieci mają ich rodzice. A to przecie oni podejmują kluczową decyzję w swoim życiu i decydują się na urodzenie, wychowywanie czy też oddanie do adopcji dziecka dotkniętego tą chorobą. Przeciwnikom się to nie podoba. Nie potrafią tego zrozumieć. Najczęściej dominuje jedna, podstawowa postawa: nie wiem, ale się wypowiem. 

Trafiłam kiedyś na dyskusję, w której ktoś był na tyle odważny aby napisać, że takie dzieci są nieproduktywne. Ich rodzice również, bo tylko siedzą w domu z takim dzieckiem i patrzą jak wegetuje. Nie przynoszą żadnych korzyści państwu, a i ich dzieci nic nie wniosą, bo nigdy nie będą zarabiać, nigdy nie podejmą żadnej pracy. Nie muszę chyba się rozpisywać na temat tego, jak dużym hejtem cieszył się ten komentarz i jak bardzo został obrażony jego autor, pomimo, że wyraził jedynie swoje zdanie, nad wyraz kulturalnie. Nie mogłam przejść obok tego postu, a tym bardziej komentarza, obojętnie. Chciałam zrozumieć dlaczego ten człowiek tak uważał. Dostałam odpowiedź, ale w żaden sposób mnie nie zadowoliła. Autor komentarza widział dorosłe dziecko z zespołem Downa wraz z jego matką w sklepie, podczas typowych zakupów. Obserwując dorosłego, niepełnosprawnego człowieka oraz jego rodzicielkę, doszedł do wniosku, że takie dzieci to jedynie utrapienie. Całkowicie się z tym nie zgodziłam i próbowałam pokazać sytuację tych dzieci od zupełnie innej strony. Nie wiem, czy ten człowiek coś zrozumiał ale mam jednak nadzieję, że przekazując swój punkt widzenia, choć minimalnie, wpłynęłam na jego myślenie.

Postawa tego człowieka, uświadomiła mi, że jeszcze wiele wody w rzekach upłynę, wiele się będzie musiało zmienić, żeby każdy zaakceptował takie dzieci. Nikt, od nikogo nie wymaga współczucia czy chęci niesienia pomocy. Ale odrobina empatii jeszcze nikomu krzywd nie zrobiła. Nie trzeba tego lubić, nie trzeba stać twardo w obronie tych dzieci. Wystarczy akceptować sytuacje i umieć stłuc sobie palce, zanim się coś głupiego napisze.

Nie oceniam ludzi, którzy zdecydowali się na zakończenie ciąży ze względu na genetyczną chorobę dziecka. Całkowicie rozumiem ich strach, ból, trudność w pogodzeniu się z zaistniałą sytuacją. To ich decyzja. Mieli do tego prawo (i nie piszę tu o prawie Bożym, lecz o prawie zapisanym w konstytucji i ustawach). Nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić i zaakceptować rzeczywistość taką, jaką ona jest. Nie oceniam również ludzi, którzy podjęli się wychowywania chorego dziecka. To również była ich decyzja. Oni nie potrzebują współczucia, bo doskonale wiedzą, że choć jest ciężko, to jest warto.

Zespół Downa to nie koniec świata. Dzieci obarczone tą chorobą nie są gorsze od dzieci zdrowych. Wiele zależny od tego ile pracy i zaangażowania włożą w ich wychowanie sami rodzice. Stopnie upośledzenia są różne. Jedno dziecko może być całkowicie niesamodzielne przez całe swoje życie a inne pójdzie samo do sklepu, zrobi zakupy i świadomie podejmie decyzje o swojej przyszłości. Nie podoba mi się zamykanie wszystkich tych dzieci w jednym kryterium i przyklejanie im łatki nieporadności. Wiele z tych dzieci kiedyś wyfrunie z domu i zacznie swoje życie. Ale o tym się nie mówi. To zamknięty temat, którego się nie porusza, bo przecież takie dzieci nie mogą sobie poradzić w samodzielnym egzystowaniu. Owszem, mogą. Wszystko zależny tylko od naszej, jakże ograniczonej, mentalności. Dajmy im szansę.

Dzieci z zespołem Downa, przy wsparciu rodziców, którzy niejednokrotnie muszą wkładać mnóstwo pracy, zaangażowania i wysiłki, w rozwój społeczny człowieka, potrafią być naprawdę świetnie rozwiniętymi obywatelami, doskonale radzącymi sobie w życiu. Jedyny problem tkwi w naszych głowach. Gdy widzimy takie dziecko, z góry zakładamy, że jest nieporadne, aspołeczne, nic nie warte. Jesteśmy (niby) tacy empatyczni, ale jak przychodzi co do czego, to każdy jest mądrzejszy od największych specjalistów z dziedziny genetyki czy psychologii.

Boimy się tego, co nieznane. Nie wiemy nic o tym nieznanym. Ale nie chcemy też nieznanego poznać. Pretensje, o ograniczony światopogląd, możemy mieć tylko do siebie.





Ten artykuł został wyróżniony, w rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich, przez portal Mądrzy Rodzice (16 miejsce)


You Might Also Like

1 komentarze(y)

  1. Najgorsze są własnie uprzedzenia społeczeństwa. Gdyby nie to życie wielu ludzi byloby latwiejsze

    OdpowiedzUsuń