Wszyscy mają bloga, mam i ja! O blogowaniu słów kilka.

11:42:00

W świat blogosfery weszłam miesiąc temu (z haczykiem). Wcześniej czytałam wiele blogów, przeglądałam fanpage, lajkowałam to, co do mnie najbardziej przemawiało. Byłam raczej biernym obserwatorem, który rzadko kiedy zabierał głos i mieszał się do dyskusji.

Zawsze wychodzę z założenia, że jeśli się nie ma nic ciekawego do powiedzenia to lepiej się nie odzywać, dla dobra wszystkich, a szczególnie własnego. Jednak blogosfera jest tak dużym miejscem internetowego życia, że zrozumienie jej praw jest niemalże niemożliwe. Każdy blog, bowiem, rządzi się własnymi prawami i to, co dla jednych jest oczywiste, dla innych to czysta abstrakcja. Duża część czytających ma problem z wyznaczeniem granicy pomiędzy konstruktywną krytyka, a hejtem. Przy czym, właśnie tego hejtu nadużywają, broniąc się, że tak naprawdę wyrażają własne zdanie, do którego mają prawo.
Nie, to tak nie działa.

Czytając inne blogi i informacje publikowane na fanpage zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że tym światem rządzi hejt wszelaki. Między innymi, właśnie dlatego, zdążyłam sie uodpornić na pewnego rodzaju, niskie poziomy wyrażania własnego niezadowolenia. Chyba jednak nigdy nie pojmę dlaczego ludzie nie potrafią czytać tekstów ze zrozumieniem. Wybierają sobie trzy linijki na początku, trzy w środku i trzy na końcu, po czym wylewają swoje oburzenie, którego korzenie są znane tylko im. Inna para kaloszy, gdy ktoś, chcąc być niezwykle spostrzegawczym, nie widzi kropki, alb co gorsza, kolejnego akapity tekstu i czytając wszystko jednym ciągiem, nie robiąc koniecznych przerw myślowych, zarzuca autorom, że sami sobie zaprzeczają. To też jest ta nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Okazuje się, że jest to wyjątkowo trudna sztuka, niemalże nie do opanowania.


Nie wzruszają mnie kompletnie wszystkie te hejty, które pojawiają się na moim blogu. System spamujący bardzo skutecznie je filtruje. Niektóre są tak głupie, że aż zabawne. Wiele komentarzy dałoby się napisać bez używania rozbudowanych epitetów. Jednak nie każdy tak potrafi.



Najbardziej hejtują ci, którzy hejtem się brzydzą. Inni blogerzy. Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się dzieje i chyba nigdy tego nie zrozumiem, choć bym bardzo chciała. Ktoś, kto czyta takie "opinie" z boku, może pokusić się o stwierdzenie, że to wszystko przez zazdrość. Tylko o co? Każdy bloger kiedyś, jakoś tam zaczynał, miał garstkę czytelników. Pisał, zbierając doświadczenie, chcąc stać się jeszcze lepszym i poczytniejszym. Brał czynny udział w "grupach wsparcia", gdzie inni blogerzy go dopingowali, trzymali kciuki, wspierali dobrym słowem, komentarzem. Tak właśnie się zaczyna. Ale potem przychodzi tabun czytelników, popularność wzrasta i pojawia się sodówka.



Niestety, obserwuję to zjawisko co raz częściej. Ci, którzy dochrapali się czytelników przekraczających 2 tysiące, czują się niemalże jak bogowie blogosfery.

Wypada podkreślić, że nie wszyscy. Niektórzy są nadal całkowicie normalnymi ludźmi i blogerami a popularność nie zrobiła im z mózgu wody mydlanej.
Jednak są i tacy, którzy zapomnieli jak było na początku, jak sami walczyli o to aby ktoś ich czytał. I teraz, gdy są już bardzo na topie, nie boją się ostro krytykować początkujących blogerów, którzy swoimi tekstami, i nierzadko wiedzą, próbują przyciągnąć do siebie ludzi myślących podobnie.


W ostatnim czasie odlajkowałam mnóstwo blogów. Polubiłam je przede wszystkim dlatego, że autorzy pisali ciekawe teksty a przy okazji byli zwykłymi, życzliwymi ludźmi, posiadającymi swój tok myślenia, swoje zdani, często ostre i przewrotne. Jednak wraz ze wzrostem polarności coś im się stało. Przestali pisać dla ludzi. Zaczęli krytykować czytelników niemalże za wszystko. Za podstawę działania bloga postawili sobie posiadanie tylko tych, którzy zawsze się z nimi zgadzają i nie odważą się krytykować. Tym samym uznali siebie za najlepszych blogerów wszech czasów, bo im nikt nie zwraca uwagi na to co piszą. Ich wszyscy lubią. A ci, którzy myślą inaczej zostali potraktowani banem dożywotnim, bez możliwości powrotu. Czy naprawdę tak powinna wyglądać blogosfera?



Rozumiem, że ktoś nie życzy sobie, na swoim blogu, przekleństw, wyzwisk, obrażania innych czytelników i tym podobnych kwiatków. Mi też się takie rzezy nie podobają. Ale blokowanie kogoś tylko dlatego, że ma inne zdanie i potrafił je w kulturalny sposób przekazać, to chwyt poniżej pasa. Takich czytelników się powinno szanować. To oni wnoszą powiew świeżości do blogosfery i niejednokrotnie można się do nich dowiedzieć czegoś mądrego, a nawet w pewnie sposób, ukierunkować swoje dotychczasowe poglądy.



Widzę tych blogerów, którzy idą przez ten świat jak burza. Widzę jak bardzo lubią to co robią. Widzę też, że nie zmieniają się wraz ze wzrostem popularności. I strasznie mnie to cieszy. Blogi takich ludzi chce się czytać. Proszę, nie zmieniajcie się.



Sama idę przez ten świat blogosfery, ze swoimi sukcesami i porażkami. Idę, starając się nie patrzeć na ten cały syf wylewający się z tej części internetu. Mam jedno marzenie. Nie chcę aby mi sodówka uderzyła do głowy. I niech mnie ktoś mocno kopnie w d... jeśli mi się w głowie poprzewraca.


You Might Also Like

10 komentarze(y)

  1. Możesz na mnie liczyć :D jak kopa zasadzę to konkretnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Antyterrorystka z tej strony. Nic nie dodam nic nie ujmę. Dobrze napisane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antyterrorystka nawet jak anonimowo się melduje to się podpisuje. Się chwali, się ceni:)

      Usuń
  3. To, o czym piszesz, jest niestety bardzo prawdziwe, chociaż niektórzy prędzej by dali sobie skórę obedrzeć, niż przyznali Ci rację, ale to fakt- blogerzy również hejtują.

    Ja nie cierpię podziałów i nie zwykłam traktować bałwochwalczo kogoś tylko dlatego, że ma ileś tam tysięcy lajków. A niech ma, gratuluję. Dla mnie liczba "lubusiów" nie jest wyznacznikiem jakości bloga, tylko dobra treść. Bajery, gadżety, czy inne pierdoły na mnie nie działają.

    Poznałam w sieci dużo fajnych, niezmanierowanych osób, ale poznałam też takich, o których piszesz. Nie ma mnie na ich blogach, bo nie chcę grzać się w blasku ich zajebistości (sorry za zwrot), a poza tym lubię skromne osoby.

    A tak w ogóle, to bardzo mi się podoba Twój wpis i chyba dlatego tak się rozpisałam (wybacz!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam polubione blogi z kilkoma tysiącami polubień i je czytam. Bo są normalne a autorzy nie pogłupieli i im palma nie odbiła. Od początku do konca są takie same. Ale, niestety są i takie, których już się czytać nie da.
      Ten, kto zna realia blogosfery przytaknie. Każdy, kto wpadł w sidła sławy, będzie się wypierał, że to brednie, przerysowane, oszczerstwa.
      Niestety tak to działa.

      Usuń
    2. Ależ oczywiście, wcale nie twierdzę, że wszyscy są be. Są ludzie, których żadne sukcesy nie zepsują:).

      Usuń
  4. Jeszcze hejtu mocnego nie doświadczyłam, ale wszystko pewnie przede mną ;) te komentarze, które mi się nie podobają usuwam - to co, że konstruktywna, krytyka to krytyka ... mój blog to moje miejsce w sieci i mam prawo nie tolerować czegokolwiek, co uważam za hejt. I ty też masz prawo swojego bloga kreować na takiego jak ty chcesz, a wszystkich złych komentatorów banować :) Powodzenia w dalszym blogowaniu, życzy jeszcze bardziej początkująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadnę do Ciebie jak się już dzisiaj obrobię i będę miała dłuższą chwilkę:)

      Usuń
  5. Kiedyś miałam bloga, parentingowego. Usunęła, choć nie ze względu na hejty, bo te mnie nigdy nie wzruszały. Ale wracać do blogowania nie chcę. Zbyt intensywny kawałek wirtualnego chleba.

    OdpowiedzUsuń