Granice bezmyślności.

08:16:00



Ciągle się o tym trąbi! Codziennie! Od ubiegłego roku, powtarza się o tym namiętnie. Dzień w dzień. Jak grochem o ścianę. Kilka dni temu wrzucałam na swoją tablicę plakat, który skomentowałam: "Jest ciepło a będzie cieplej. Warto pamiętać bo, niestety, nadal niektórzy nie potrafią używać mózgu zgodnie z zastosowaniem...". I wykrakałam. Niestety. Znalazła się owieczka oporna na przyswajanie wiedzy oczywistej, która mózgu nie używa wcale lub rzeczywiście używa go niezgodnie z zastosowaniem. Owieczka, według której nic się nie stało, bo przecież zapomniała. Ot, tak zwyczajnie, zapomniała. A ja się pytam, jak można, do cholery, zapomnieć dziewięciolatka? No jak?


Rok temu zdarzyła się nie mała tragedia. Umarło dziecko. Ojciec zapomniał o córce, poszedł do pracy. O dziecku przypomniał sobie dopiero, gdy znalazł je we własnym, nagrzanym do oporu, samochodzie. Był lincz, przekleństwa, rozpacz. Bo jak można zapomnieć o własnym dziecku. Nikogo nie interesowało to, że tragedia się już wydarzyła i nic z tym fantem nie można zrobić. Nikt nie chciał słuchać o tym, co przeżywa ten mężczyzna, ojciec dziewczynki. A on przeżył wtedy swoistą tragedię. Ten, jakże brutalny, przykład miał uczulić innych i pozwolić im otworzyć oczy. Ale głupoty się nie wyleczy żadnymi statystykami, filmami, ostrzeżeniami, a nawet śmiercią. 

Wczoraj internet zawrzał po raz kolejny. Matka zostawiła dziewięciolatka w aucie, a sama, wraz z drugim dzieckiem poszła na zakupy. Więc jak się pytam, jak można zapomnieć dziewięciolatka?!

Coś Wam rozpiszę, bo chcę, żeby wszyscy zrozumieli. Nie wyobrażam sobie tego, że można zapomnieć o własnym dziecku, w jakimkolwiek by ono wieku nie było. Ale znacznie łatwiej jest zapomnieć o kilkumiesięcznym dziecku, śpiącym w foteliku na tylnym siedzeniu samochodu niż o kilkulatku, który ma metr, z pokaźnym kawałkiem, wzrostu, rozmawia, jest obecny i raczej nie zdąży zasnąć podczas kilkunastominutowej podróży autem. 

Kompletnie nie przemawia do mnie tłumaczenie matki, która uważa, że o dziecku zapomniała. O jednym pamiętała a o drugim zapomniała? Jak niby? Stał się na chwile niewidzialny, czy jak?
Co prawda, to jedynie moja subiektywna ocena (choć nie tylko ja tak uważam) ale przez myśl przeszło mi, że matka w ten sposób chciała dziecko ukarać. 
Jesteś niegrzeczny, nie słuchasz, więc za karę zostaniesz w aucie i nie pójdziesz z nami na zakupy.
Obym się myliła. Oby. Bo jeśli miałaby to być prawda, to szlag by mnie trafił. Jeśli tak miałyby wyglądać kary XXI wieku, przy wychowaniu bez paska, to ja, zdecydowanie, wolę ten cholerny pasek. 

Wiecie co przeżywało to dziecko? Jak piekielnie się bało? Najpierw tego, że jest samo, później tego, że może umrzeć. Ten chłopiec się bał. A szanowna mamusia robiła zakupy. 
On wołał o pomoc i walił w szyby auta. Chciał się wydostać z piekła, które zafundowała mu własna matka. 
On miał szczęście. Ktoś go usłyszał, wybito szyby, przyszła pomoc. 
On ma dziewięć lat i potrafi zacząć reagować gdy czuje się zagrożony. Trzylatek nie będzie potrafił...

5 lat pozbawienia wolności... Taka kara może spotkać matkę tego chłopca. Śmiech na sali... Tyle powiem, bo każde kolejne zdanie byłoby niezwykle niecenzuralne.

Odzywały się głosy, twierdzące, że dziewięciolatek mógł sam sobie otworzyć okno, odblokować drzwi... Wiecie w jakim aucie siedział? Bo ja nie. Wiem za to, że w każdym samochodzie te dwie funkcje działają różnie.
Były głosy, że przecież to duży dzieciak i by sobie poradził. A ja Wam powiem, że jego miało tam nie być! Nic nie tłumaczy debilizmu i pozostawienia dziecka samego sobie w samochodzie. Nic! 

Szanowny Rodzicu, do jasnej cholery, ogarnij się. Od Ciebie zależy życie Twojego dziecka. Twoja bezmyślność może sprawić, że je stracisz na zawsze. Tego chcesz? 
Nie zostawiaj dziecka w zamkniętym samochodzie. Pilnuj go podczas wakacyjnego wypoczynku. To Ty jesteś za nie odpowiedzialny. 
I nie wciskaj ludziom ciemnoty, że w ciągu kilkunastu minut, podróży samochodem, zapomniałeś o tym, że masz dwoje dzieci, nie jedno. Bądź odpowiedzialny. 

Gdzie są te granice? Granice bezmyślności, głupoty, ignorancji, braku racjonalnego oceniania sytuacji?  Myślałam, że już je poznaliśmy ale wciąż okazuje się, że jest inaczej.
Już nie chcę wiedzieć gdzie one są... 

You Might Also Like

7 komentarze(y)

  1. Też nie chcę znać granic. Wydawać by się mogło, że są one jasno wytyczone ale ciągle ktoś je przesuwa. Nie wiem jak bardzo trzeba być zakręconym, żeby zapomnieć o własnym dziecku. Nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć. Głupota i jeszcze raz głupota...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod tym tekstem. Nie rozumiem jak można zapomnieć o własnym dziecku jak się z nim wychodzi!! Gdy ja wychodzę z całą trójką to mam zmysły wyczulone na 300%, żeby każdego mieć na oku! Co prawda jak wsiadamy do samochodu to odliczamy czy wszyscy są, ale to w ramach zabaw niż sprawdzenia siebie czy o kimś "nie zapomnieliśmy".

    www.wspolczesna-mp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczy dookoła głowy. Zawsze. Zapomnieć to można portfela albo telefonu. Ale w obecnych czasach nikt nie zapomni telefonu a zapomni o dziecku, niestety.

      Usuń
  3. Moje zdanie na ten temat znasz...głupota nie zna granic niestety

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tego nie mogę pojąć. W głowie mi się nie mieści.
    Na głupotę ludzką nie ma rady, przykre tylko, że często to dzieci za nią płacą :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle się o tym mówi, pisze, nagłaśnia problem, a ostatnio sama byłam świadkiem jak mama wychodziła ze sklepu z siatkami (zaznaczmy, lato, upał), zerkam na nią, wsiada do samochodu, a tam zamknięte, spocone w srodku dziecko (okna, drzwi zamknięte) ....
    Widziała mój wzrok i co jej chcę powiedzieć, więc szybko odjechała.... Dalej nie rozumiem!

    OdpowiedzUsuń