Mamą być... #4

08:51:00


To już czwarta odsłona cyklu #mamą_być... A w niej kolejne pięć wspaniałych mam i ich historie.W dzisiejszej odsłonie poznacie kolejne wspaniałe mamy, jeszcze bardziej wspaniałych dzieci. Zachęcam do poczytania.


W związku z tym, że wielkimi krokami nadchodzi sierpniowy remont w naszych metrach kwadratowych, muszę cykl chwilowo zawiesić. To ostatnia odsłona przed "remontową" przerwą. Niestety, wyliczyłam sobie, że nie dam rady cyklu redagować tak jakbym chciała a nie chcę wpuszczam do sieci czegoś zrobionego na "żeby było", bo to nie o to przecież chodzi. Bardzo prawdopodobne, że będę miała wybitnie ograniczony dostęp do internetu, a moja mobilność w sieci ograniczy się do obsługi Facebooka z telefonu... Także, tak...


Tradycyjnie, jak zawsze zachęcam do odwiedzania blogów i bliższe poznawania każdej BlogoMamy :)



Daria, mama Jakuba (20 miesięcy) 


  Jak to jest być mamą i jak odnajdujesz się w tej roli?
  Bycie mamą to przygoda życia. Nie zrozumie tego ten, kto dziecka nie ma. Kiedy patrzę na Syna to wiem jedno: bycie Jego mamą, osobą dla Niego wyjątkową, jedyną i nie do zastąpienia to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się w moim życiu. 
  Uwielbiam patrzeć na Niego podczas wspólnych zabaw. Cieszy mnie, kiedy uczy się nowych rzeczy i zaskakuje mnie każdego dnia czymś innym. Dzięki Niemu moje życie jest szczęśliwe i wesołe- każdy uśmiech, każdy głośny śmiech, każde wygłupy sprawiają, że zapominam o wszystkich problemach i delektuję się czasem spędzonym razem. To działa jak terapia. Nie ważne, że są gorsze dni. Zapominam o nich bardzo szybko. 
  Odnajdywanie się w roli matki bywa niekiedy trudne. Szczególnie gdy masz mnóstwo rzeczy do zrobienia na wczoraj i jeszcze więcej na dzisiaj, a Twoja pociecha wisi u Twojej nogi i płacze. Choć bycie matką to ciężka praca, to ja to bardzo lubię. Mimo, iż czasem mam wszystkiego serdecznie dosyć, a Kuba jeszcze do tego jest nieznośny, to nie zamieniłabym za nic w świecie swojego życia. Mam nadzieję, że wszystkie wartości, które staram się Jemu przekazać okażą się dla niego pożyteczne i dzięki swoim wyborom będzie czuł się spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.







Katarzyna - mama Radosława (4,5) i Marleny (2 l.), żona żołnierza, dziennikarka, blogerka 

  Mamą zostałam dość późno, bo w wieku 29 lat. Macierzyństwo było (jest) naturalną koleją rzeczy na obranej przeze mnie drodze życiowej. Do roli mamy nie przygotowywałam się jakoś szczególnie, bo wiedziałam, że nie nauczę się jej na zapas, ale dużo czytałam na temat macierzyństwa (w ogóle jak chcę poznać nieznane, zawsze dużo czytam na jego temat). Do dziś dużo o tym czytam i ciągle dowiaduję się czegoś nowego. Cały czas uczę się na własnych błędach.
  Jak to jest być mamą? Odpowiem najbardziej banalnie, jak tylko można. Bycie mamą jest cudowną sprawą, która zmienia życiowe priorytety, dotychczasowe przyjemności i posiadanie tzw. czasu wolnego, i nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że jest inaczej. Zmienia, ale zdecydowanie na plus. Pamiętam pierwszy wieczór spędzony z moim pierwszym dzieckiem w domu. Były święta Bożego Narodzenia, w domu błyskały lampki na choince, w tle słychać było kolędy. Cała obolała i wymęczona układając syna w łóżeczku, pomyślałam sobie tak: „Czy tak będą wyglądać wszystkie nasze wieczory? Czy przez najbliższe kilka lat nigdzie nie wyjdziemy z mężem wieczorem?”;-) Tak, miałam takie dylematy! Przecież przez wiele lat nastoletniego i dorosłego życia sama planowałam gdzie, z kim i w jaki sposób spędzę popołudnie, wieczór czy weekend. Ani się nie obejrzałam i takie wieczory, spędzone na ceremonii kąpania, karmienia i usypiania, najpierw jednego, potem drugiego dziecka uznałam za najfajniejsze na świecie, podobnie jak urlopy macierzyńskie, które w dużej mierze spędziłam na spacerach z dziećmi. Czasem oczywiście tęskniłam za tzw. „wyjściami”, jednak perspektywa zarwania nocy studziła moje emocje.
W roli mamy odnajduję się świetnie, ale cały czas uczę się jej. Najbardziej lubię czas spędzony w domu z rodziną i zawsze, gdy mnie dłużej nie ma przy dzieciach, to myślę, jak się akurat bawią, z czego się śmieją, czy zasnęły spokojnie, jaką książkę chciały przeczytać itp.
  Bycie mamą pozwala mi lepiej organizować czas, pracować wydajniej i nie przepuszczać życia przez palce. Pozwala też na odrobinę szaleństwa. No powiedzcie, jak wyglądałoby, gdybym biegała w kółko po polu śmiejąc się głośno, gdyby nie biegły za mną dzieci? Co powiedzieliby ludzie, gdybym fałszowała śpiewając sama sobie „Mój dziadek dał i psa”? Z kim bawiłabym się w chowanego albo udawała dzikiego dzika z rymowanki Brzechwy? Naprawdę, wstydziłabym tego. Posiadanie dzieci sprawia, że przestajesz być śmiertelnie poważnym człowiekiem i zaczynasz się wygłupiać. Ten kołek sterczący przez wiele lat w d…, ups, kręgosłupie;-) i trzymający „właściwy” pion jakoś samoistnie zanika.
  Bycie matką uwrażliwia na krzywdę i cierpienie innych. Kiedyś nie reagowałam aż tak emocjonalnie na podawane w telewizji czy Internecie informacje o zaginięciu, chorobie jakiegoś dziecka, nieszczęściu, znęcaniu się, hospicjach, szpitalach… Moja mama zawsze miała wtedy łzy w oczach, a mi było mi przykro, ale nie płakałam. Myślałam, że coś ze mną jest nie tak. Nie było. Ja po prostu wtedy jeszcze nie byłam mamą.
Uwielbiam przebywać z dziećmi. Z tymi moimi i wszystkimi innymi. Rozśmieszają mnie, wzruszają, sprawiają, że czuję się młodsza i głupsza, bo co rusz zaskakują mnie swoją mądrością.
  Za żadne skarby, w żadnym teatrze, z nikim nie zamieniłabym się rolami, jakie przypadły mi w udziale.






Aleksandra, mama Pierworodnego (3 lata i 3 miesiące), oraz bliźniaków Niebieskookiego i Brązowookiego
(1 rok 5 miesięcy)


  Jak to jest być mamą? 
  Bycie mamą to jedna z ról, w którą chciałam się wcielić. Od zawsze wiedziałam, że moje życie bez dzieci byłoby niepełne. Już od gimnazjum powtarzałam mamie, że moja idealna rodzina to mąż i trójka dzieci. Chłopców. W tym bliźniaki. Co tu dużo mówić - marzenia się spełniają! Szkoda, że kosztem mnie samej... 
  Jak odnajduję się w tej roli? 
  Gdy na świecie pojawił się Pierworodny byłam w siódmym niebie. Ciąża minęła książkowo do 40tc, poród przebiegł bezproblemowo, mogłam karmić piersią i poza normalnymi problemami wynikających z "dotarcia się" z nowym członkiem rodziny nie odczuwałam żadnych macierzyńskich przykrości. Czułam się matką na 102 i chciałam obdarować miłością kolejne dziecko. 
  Los zechciał, że poczęły się bliźniaki. Z jednej strony spełniły się moje marzenia, z drugiej pojawiła się obawa czy dam radę. W 24tc trafiłam do szpitala z wizją przedwczesnego porodu. Zostałam na 12 tygodni przykuta do łóżka szpitalnego bez możliwości widywania się z Pierworodnym. Dziś czuję, że od tego momentu zaczęła się moja droga do psychicznego upadku. 
  Chłopaki przyszli na świat w 38tc przez cesarskie cięcie. Byli zdrowi i donoszeni. Wyjście że szpitala miało być początkiem nowego lepszego życia. Przeliczyłam się... Pierworodny mnie nie akceptował, bliźniaki dawały popalić, ja fizycznie byłam tak słaba że sama potrzebowałam opieki. Ziarno do ziarna i... Dopadła mnie depresja... Dziś, przy pomocy specjalisty i farmakologii, dochodzę do siebie (ci co mnie znają z blogspota teraz wiedzą skąd się wzięło moje nagłe zniknięcie). 
  Dziś mogę powiedzieć, że jest dobrze. Pomimo tych ciężkich początków nie wyobrażam sobie życia bez mojego Stada. Pamięć ludzka jest ułomna, więc szybko zapomina się o złych momentach, dlatego na blogu staram się zapisywać jak najwięcej dobrych chwil. Najważniejsze są te dni, których jeszcze nie znamy i dla nich warto żyć! 





Dagmara, mama czteroletnich trojaczków – Emmy, Niny i Dominika

Bycie mamą to dla mnie ani jedna nieprzespana noc od czterech lat. Pobudka w niedzielę o 4:55 głośnym „Mammooooo, zrobiłam kupę” dochodzącym z wc, to milion razy na dzień szukanie odpowiedzi na pytanie „a dlaczego”, to totalny brak czasu na cokolwiek, tysiące dylematów, ciągłe rozstrzyganie sporów, wymyślanie rozrywek, uczucie strachu o dobro dzieci, wielkie poczucie winy, bo nie jestem idealna, bo wyszłam z domu, bo pracuję, itd.. 
A tak na serio – bycie mamą to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć. Piszę o tym ciągle na moim blogu. Wiadomo, że nie jest łatwo, bywają momenty zwątpienia, przerażenia, bezsilności. Ale waluta, którą dzieci płacą za nasze rodzicielskie oddanie jest bezcenna. Dzieci codziennie uczą mnie jak być lepszym człowiekiem, jak trzeba cieszyć się całym sobą z drobnych, życiowych przyjemności, jak w życie wprowadzić słońce i optymizm, jak kochać bez powodu.  
Jestem dobrze zorganizowana, kwestia odpowiedniego doboru priorytetów jest w moim przypadku kluczowa. Wierzę, że dostajemy to, z czym możemy sobie poradzić. Nie przejmuję się bzdurami. Każdego dnia staram się robić podsumowanie dnia i myślę wtedy, co w danym dniu mogłam zrobić inaczej, lepiej. Ciągle się uczę, bo jestem mamą po raz pierwszy. Moje macierzyństwo jest dojrzałe, wyczekane. Kocham moje dzieci nad życie. 





Monika, mama Antosia (15 miesięcy)


  Zacznę może od początku, że nigdy nie widziałam siebie w roli matki. Płacz, histeria, nocne wstawanie, zmienianie pieluch wszystko to przyprawiało mnie o dreszcze. Kto by pomyślał, że to się zmieni za sprawą małego człowieczka, którego nosiłam pod sercem przez 9 miesięcy. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez dzieci. Teraz marzę o dużej rodzinie. 
  Macierzyństwo uświadomiło mi, że jestem kobietą od zadań specjalnych, jestem SUPERWOMAN. Raz przeistaczam się w pielęgniarkę, gdy Antka dopada gorączka i trzeba uśmierzyć ból. Innym razem zamieniam się w strażaka, by szybko ugasić jego pragnienie. Kucharka? Oczywiście na cały etat, przecież muszę serwować przepyszne śniadania, obiady i kolacje. Nauczycielka, bo kto jak nie mama nauczy tego szkraba życia w wielkim świecie? Opiekunka, sprzątaczka, przyjaciółka, pocieszycielka, stylistka, animatorka, prawniczka, doradca...tak wiele zawodów wykonuje. A wszystko to dla uśmiechu posłanego w moim kierunku, dla buziaka skradzionego z samego rana. Dla Niego warto pracować przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. 
  Warto być mamą. 







Poprzednie części cyklu [klik]

You Might Also Like

12 komentarze(y)

  1. Jest mi bardzo miło występować w takim towarzystwie. Pozdrawiam Mamy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest niezmiernie miło Was wszystkie gościć :)

      Usuń
  2. Calareszta.pl20 lipca 2015 11:54

    Ale fajne grono! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne z Was babki i na pewno super mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię blogi parentingowe, a dzięki temu wpisowi poznałam kilka nowych, wyjątkowych. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektóre mamy znam, a inne chętnie poznam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie poznam nieznajome mi mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję, że mogłam u Ciebie zagościć :* dodatkowo w znakomitym towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z lekkim opóźnieniem, ale dziękuję za możliwość wystąpienia w tym cudownym cyklu ;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń