Pomyśl! Co robisz?

07:14:00





Mogłoby się wydawać, że każdy z nas wie, iż w internecie nic nie ginie. Ale to jedynie pozory. Ciągle trafiam na kogoś, kto kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy albo wierzy w to, że wklejenie idiotycznego łańcuszka z oświadczeniem, iż nie zgadza się na przetwarzanie i udostępnianie swoich treści, zgodnie z prawem autorskim, ochroni go przed dalszym rozpowszechnianiem i komercyjnymi celami portalu. Czasami ręce mi opadają. Ostatnio doszłam do wniosku, że na stronie głównej Facebooka powinna widnieć informacja


"Wszystkie zdjęcia opublikowane w tym serwisie mogą być przeze mnie wykorzystane na mocy licencji, której sam mi udzieliłeś.
Mark Zuckerberg. "

I teraz pewnie wielu z Was zastanawia się o jakiej licencji mowa. Przecież żadne z nas takowej nie podpisywało i nie wyrażało bezpośredniej zgody na rozpowszechnianie oraz dysponowanie swoimi treściami przez Facebooka. I tutaj wszyscy jesteście w błędzie. Zezwoliliście na to w momencie zakładania konta na tym portalu. Zaakceptowaliście regulamin, który jasno mówi:

"Użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich publikowanych przez siebie treści objętych prawem własności intelektualnej w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim (Licencja IP)."


Nic, co trafia na fejsa nie jest wyłącznie Waszą własnością. Do wszelkich treści ma prawo Zuckenberg. Sami się na to zgodziliście. Wklejanie oświadczeń o prawach autorskich nic tu nie da.  Nikt, nikogo nie zmuszał do zakładania konta na tym, czy tez innym portalu społecznościowym. Zrobiliście to z własnej, nieprzymuszonej woli, akceptując wszystkie punkty regulaminu. A, że nie chciało się Wam go czytać, to już Wasz problem, nie portalu.

Treści umieszczane na Facebooku automatycznie trafiają również do Google. I, o ile, jesteśmy w stanie usunąć dane posty czy też zdjęcia z fejsa, o tyle w Google one nadal będą. Google nie zapomina. Czasami ma tylko gorszy dzień i słabiej wyszukuje określone materiały.

Nawet, jeśli usuniecie jakieś treści z Facebooka, czy też postanowicie usunąć swoje konto, serwis i tak przechowuje kopie zapasowe prze pewien okres czasu. To wszystko, co raz zostało wrzucone do sieci, pozostanie w niej na zawsze. Co z tego, że licencja, której udzieliliście Facebookowi wraz z założeniem konta, wygasła, skoro Wujek Google pamięta i szybko nie zepchnie Waszych treści w otchłań internetu. Zawzięty "szukacz" znajdzie wszystko, choćby miał pół dnia siedzieć i przerzucać kolejne strony.

Tym bardziej powinniście zwracać szczególną uwagę na to, co wrzucacie do sieci, co publikujecie na Facebooku. Co z tego, że macie ustawienia prywatności, skoro każdy, podkreślam KAŻDY, może zobaczyć wasze treści i zdjęcia. Wystarczy, że znajomy coś skopiuje, udostępni, zrobi screenschot i Wasze prywatne treści publikowane dla nielicznych są treściami dostępnymi dla ogółu. 

Niedawno pojawił się w sieci demot, na zdjęciu którego były bliźnięta, rozmawiające o swoich ojcach. O ile ten demot dla wszystkich był zabawny o tyle dla matki tych dzieci już nie. Jak się okazało, ktoś sobie to zdjęcie pobrał i wykorzystał do własnych celów, pomimo tego, że kobieta miała ścisłe ustawienia prywatności. 

A Wy publikujecie dla fanu, dla zbity, z humorkiem od ucha do ucha zdjęcia swoich dzieci na nocniku, rozebrane do rosołu, z puszką piwa, lampką win lub z obsranymi pupami. Bo przecież to jest takie śmieszne, takie urocze. Niech znajomi się pośmieją również. Szkoda tylko, że się sami nie śmiejecie jak te cudowne, przezabawne przecież, fotki trafiają na główną fanpage'y typu "Beka z mamuś na forach". Czemu się wtedy nie śmiejecie? Jeszcze bardziej będzie Wam nie do śmiechu, gdy zdjęcia Waszych uroczych pociech, ktoś życzliwy, podeśle do MOPSu. Szczególnie te zdjęcia, na których dzieciaki bawią się puszkami (o zgrozo) i butelkami po piwie. Soczyście będziecie się tłumaczyć!

A ja to później oglądam i łapię się za głowę. Święta nie jestem ale nigdy w życiu do łba mi nie przyszło, żeby wrzucać do sieci takie zdjęcia.
Jasne, nie muszę ich oglądać. Ale ich się nie da nie oglądać, szczególnie, gdy automatycznie podnosi się człowiekowi ciśnienie. To co dla Ciebie jest zabawne i takie urocze, dla kogoś będzie objawem skrajnej patologii... 

Twoje dziecko, za parę lat, wygrzebie te wszystkie cuda z czeluści internetu i sowicie Ci za nie podziękuje. I tyle Twojego szczęścia, jeśli to będzie Twoje dziecko a nie jego koledzy, którzy urządzą mu prześmiewczą imprezę i będą wytykać palcami, jako, na przykład: "alkoholika w wieku kilkunastu miesięcy".

Pomyśl pięćset razy zanim wrzucisz coś do internetu. Nie jesteś anonimowy. Nic, co raz trafiło do sieci, nie znika wraz z naciśnięciem przycisku "usuń". 

You Might Also Like

27 komentarze(y)

  1. Zgadzam się w 100 % jednak myśle,że i tak większość ludzi nie weźmie sobie tego do serca,a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam nikogo uczyć rozsądku na siłę. Naprawdę, wystarczy czasem chwilę pomyśleć...

      Usuń
  2. Święta prawda!
    Czasami te zdjęcia przechodzą pojecie jakiekolwiek ;/
    Mimo, że zawsze starałam się dodawać zdjęcia z głową i nie pozwalałam sobie na ośmieszanie dzieci, tak teraz nie będę ich dodawać prawie wcale.
    Cieszę się, że w porę mnie oprzytomniło. Mam nadzieję, że i niektórzy wezmą sobie wpis do serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję ale nadzieja matką głupich, jak to się mówi...

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100% ja dodaję bardzo rzadko zdjęcia z ważnego dla nas wydarzenia,
    ale pytam się moich dziewczyn
    czy mogę;) a moje robótko we zmagania jednak często goszczą;) ja nawet tych zdjęć nie lajkuję
    pierwszy raz na nocniczku, dzieciątko w koszyku itp od tego są rodzinne papierowe albumy.
    Uwielbiam za to lajkować hand made.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie mam nic przeciwko zdjęciom dzieci na fb, bo swego czasu też byłam ciemna jak noc bezgwiezdna i mój syn miał naprawdę pokaźny album. Na szczęście spadło oświecenie i wykasowałam 98% jego zdjęć, zostawiając może z 4. Swoich mam tyle samo. Ale nigdy nie wpadłam na to, żeby wrzucać zdjęcia w dwuznacznym wydaniu.
      A najbardziej wpieniają mnie fotki dzieci w basenie (toples), na nocniku albo z puszką piwa przy ustach. I to nie dużych dzieci, a trzy latków i mniej.

      Usuń
  4. Miejmy nadzieję, że się ludzie ogarną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko Antyterrorystko ludzie się nie ogarną, będzie jeszcze gorzej! Myślę.

      Usuń
    2. Jak do ich drzwi zapuka policja z MOPSem i kuratorem sądowym albo panią z ośrodka opiekuńczego, to się ogarną ekspresowo. Z tym, że już będzie za późno...

      Usuń
  5. Zdecydowanie się zgadzam! Sama jeszcze nie mam potomstwa, ale moja siostra ma ponad rocznego synka i ani jednego jego zdjęcia nie umieściła w sieci. Podziwiam ich, bo również jej męża za to. Wiadomo, że maluch ma mnóstwo uroczych, śmiesznych i rozbrajających fotek, ale to dl niego rodziny przyjaciół, po co im zachwyty innych ludzi. Bezpieczeństwo i prywatność dziecka najważniejsze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, da się. Umieszczanie zdjęć dziecka to sprawa indywidualna ale umieszczanie zdjęć dziecka w dwuznacznych sytuacjach to kretynizm.

      Usuń
  6. Zgadzam się. Nie tylko rodzice dzieciom, ale durne nastolatki też sobie tym robią krzywdę. Ale wiesz - często ludzie muszą uczyć się na własnych błędach, bo na cudzych nie boli wystarczająco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Tylko czasami własne błędy mogą nie być możliwe do naprawienia...

      Usuń
  7. Święta prawda. Swoim wizerunkiem dysponuje, ale na żadnym z portali nie umieszczam zdjęć dziecka...Robię to świadomie i bardzo bym chciała aby wiele osób przeczytało Twój tekst i przemyślało sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytać każdy głupi potrafi. Myśleć - nie wszyscy.

      Usuń
  8. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że zdjęcia publikowane na facebooku stają sie automatycznie jego własnością. No cóż dobrze jest byc tego świadomym. Masz rację, lepiej dokładnie przemyśleć, co się chce zamieścić w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdą treść, nie tylko zdjęcia, trzeba przemyśleć. Ludziom się wydaje, że wszystko jest ich. I o ile to co wrzucamy na fb jest również własnością fb, o tyle treści zamieszczane na stronach czy blogach są wyłączną własnością autora. Ale niektórzy myślą, że jak coś jest w Google to można sobie wziąć. Z fb też nikt nie ma prawa nic podwędzić, bo jedyne prawo do treści ma autor i fb. Ale lud nie myśli. Myślenie boli.

      Usuń
  9. Prawa własności do wszystkich łańcuszków na FB ma właśnie FB, nawet do tych, których ludzie zastrzegają sobie prawo własności do swoje treści. A raczej nie tylko swojej treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co na Facebooku się znajdzie jest własnością twoją, jako twórcy, i Facebooku. Niektórzy interpretują tą część regulaminu tak, że wszystko co się pojawi na Facebooku jest własnością wszystkich. I to jest śmiech na sali.

      Usuń
    2. A potem mamy zdania typu "Źródło: Internet".

      Usuń
    3. Wiesz, czasami ciężko jest się dostać do źródła źródła. Wystarczy, że jedna osoba źle podlinkuje i umarł w butach. Ale często widzę zdjęcia bez podania źródła, które nie są pobrane z darmowych serwisów na licencji CCO a z czyichś profili czy innych stron, blogów. I weź wtedy dojdź do źródła... Nierealne...

      Usuń
  10. Oczywiście zgadzam się w 100 % i od razu przypominają mi się znajomi, którzy wiedzą, że prowadzę bloga. Dostaję komentarze typu "no fajnie, ale teraz wszyscy sobie mogą o tobie wszystko przeczytać" ... Zazwyczaj takie komentarze dostaję od ludzi, którzy na fb piszą o wszystkim i wrzucają zdjęcia wszystkiego - ja na spacerku, ja w łóżeczku, z ukochanym, z następnym ukochanym, smutna, wesoła, na kacu, zmęczona, sexi, w nowej piżamce, z dzióbkiem.... I wtedy się zastanawiam o kim ludzie wiedzą więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... Tacy krytycy są najlepsi. Uwielbiam ich. I mnie to śmieszy i smucić.

      Usuń
  11. Ja to się zastanawiam gdzie ludzie mają mózgi wrzucając takie rzeczy do internetu... Przecież to wszystko opada... Bekę z mamuś na forach uwielbiam i nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek zrobić taką krzywdę dziecku, by tam się znalazło. Nigdy bym nie dodała zdjęcia siebie karmiącej piersią, ani innych zdjęć, których mogłabym się wstydzić. Z tego samego powodu nie wrzucam zdjęć najbliższych (czasami dzieci, ale to są zdjęcia normalne, pokazujące znajomym jak rosną chłopaki. Na pewno chłopaki nie mają się czego wstydzić).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie żyją w niewiedzy, z własnej woli. Jak się komuś nie chce czytać regulaminu i myśleć (co jest wybitnie trudną umiejętnością, jak widać) to niestety, konsekwencje mogą być bolesne...

      Usuń