Żebym ja cię, gówniarzu, musiała prosić?!

07:51:00



- Żeby ci się nie chciało przyjść i coś pomóc.
- Myślałam, że jak będziesz chciała abym ci pomogła to sama mnie zawołasz.
- Bo ja nie mam co robić tylko cię wołać. Sama powinnaś się zainteresować co jest do zrobienia!
- Swoje obowiązki wykonałam. Jakbyś potrzebowała mojej pomocy to mogłaś poprosić, a nie krzyczysz teraz na mnie...
- Co?! Żebym ja cię gówniarzu musiała prosić?!



Nie chcę nawet liczyć, ile razy, jako dziecko, usłyszała taki oto "tekst". 

Ten "gówniarz", którego prosić zawsze o wszystko trzeba. "Gówniarz", który nigdy o nic nie został poproszony. "Gówniarz" na którego krzyczano, gdy się nie domyślił. Ale trzeba było go o wszystko prosić. Wyłącznie w mniemaniu rodzicielki. Bo słowa "proszę" nigdy nie usłyszała. Ale zawsze przecież trzeba o wszystko było prosić. Bo sama się nie domyśliła. Bo za głupia na to była. Bo wszystko wiecznie ważniejsze było niż chęć zainteresowania się domowymi obowiązkami. 

Wymagali od niej szacunku do siebie, bo są rodzicami. Hierarchia wartości była najważniejsza. Nakazywali odnosić się z należytym szacunkiem. Mamo i Tato nie było należycie. Mamusiu i Tatusiu - tak mówić winna, bo tak inne dzieci do swoich rodziców się zwracają. Więc oni też tak chcą. To oznaka szacunku. Według własnego mniemania, zasłużyli. Ona niewdzięczna była. Szacunku okazać nie potrafiła. Nie chciała, nie umiała mówić tak, jak jej kazano. 


Nigdy dobrego słowa nie usłyszała, nigdy rodzice do niej z szacunkiem się nie odnosili. Ale szacunku od niej oczekiwali. Bo tak wypada. To ona ich winna szanować. Nie oni ją. A ona tego nie rozumiała. I tak nie chciała. Swoje dziecko wychowywać będzie inaczej. Z szacunkiem dla niego, aby i swój szacunek uzyskać. Aby dziecko też szanowało. 




A wnioski z tego takie, że:


Dorośli nie potrafią...

...prosić. Wydaje im się, że dziecko ma być posłuszne i na każde ich skinienie. Dodatkowo, samo powinno się domyślić, że matce czy ojcu potrzebna jest pomoc w jakichś domowych czynnościach. Podejście do dziecka i spytanie czy mogłoby pomóc albo, chociażby zwykłe zawołanie go i wyznaczenie obowiązków, nie spowoduje, że rodzicowi korona z głowy spadnie. Jednak rodzic tak tego nie odbiera. Dla niego, wielce oczywistym jest, że dziecko samo powinno się domyśleć. Powinno być trzy metry dalej, żeby co dziesięć minut pytać czy ma coś zrobić, w czymś pomóc. Dla rodzica nie ma żadnego znaczenia to, że dziecko, bez względu na wiek, swoje podstawowe obowiązki wykonało a tym samym, zasłużyło na odpoczynek, czas na zabawę albo powinno się zająć nauką, skoro taką posiada. 




Siła autorytetu...


...przerasta realne życie. Skoro się jest rodzicem, to czy ma się prawo całkowite wymagać od dziecka wszystkiego co wykracza poza jego obowiązki określone w rodzinnym podziale?

 "Domyśl się dziecko albo cierp i słuchaj tego, co mam ci do powiedzenia". 
Bo to dziecko ma wyprzedzać myśli rodzica i robić wszytko, żeby ten był zadowolony. Czyżby?



Ale...

...ciągle za mało.

Nawet jeśli dziecko wyprzedzi oczekiwania rodzica, nie zostanie pochwalone, bo niby za co. To co zrobiło jest oczywiste. Tak należało zrobić. Skoro ja matka, nie zdążyłam zrobić kolacji, ty - dziecko powinieneś ją zrobić. Masz się domyślić. Nie będę prosić. Niby dlaczego? Zrobione? Nie podziękuję. Za co? Przecież ja, matka, robię to codziennie.




Dziecko, którego się nie szanuje,szanować nie będzie.
Dziecko, od którego się jedynie wymaga, bez słowa "dziękuję", nigdy nie będzie czuło się docenione.
Dziecko, któremu każe się domyślać wszystkiego, nigdy nie będzie się czuło wystarczająco dobre.
Dziecko, które samo zrobi coś ponad swoje obowiązki i nie zostanie pochwalone, nigdy nie poczuje, że zrobiło coś wartościowego.
Dziecko, które będzie zmuszane do nadmiernego okazywania szacunku, bez otrzymywania go wzamian, nigdy nie będzie czuło, że robi dobrze.
Będzie szacunek udawało, aby się nie narazić.



Szanuj. Dziękuj. Proś. Przepraszaj.


"Nie ma dzieci. Są ludzie" Janusz Korczak 





 Ten artykuł został wyróżniony, w rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich, przez portal Mądrzy Rodzice (10 miejsce)



You Might Also Like

16 komentarze(y)

  1. Widzę, że i Ciebie dopadło zauważenie pewnych różnic między pokoleniem rodziców, a naszym i tego jak wychowujemy dzieci. Ja pamiętam domowy terror, pewnie przesadzam, ale skoro tak to zapamiętałam jako dziecka, to chyba nie było idealnie? Ja mojego młodego zawsze ostrzegam dużo PRZED, że dziś coś się będzie działo np. "potem posprzątamy/pojedziemy tam i tam", a nie jak moi "ubieraj sie, tata już autem wyjeżdża", nienawidziłam tego stresu, że nie zdąże, że się spóźnie. Ale jeszcze bardziej "co to za bałagan, czemu nie posprzątałaś?", a tymczasem odkurzacz był pół dnia używany przez mamę, więc jak miałam posprzątać? Oj caaaała masa tego była, ale przynajmniej wiem jak się komunikować z synem w zakresie sprzątania. Nie ma też "zrób to!" jest "chodź, pomożesz trochę mamie", a potem dziecko jest pochwalone. Myślę, że tak to właśnie powinno wyglądać, być może nie miałabym teraz takiego urazu i niechęci do sprzątania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego mamy takie cięte języki i potrafimy walczyć o swoje. Życie nas tego nauczyło. Choć działa to też odwrotnie. Dorośli ludzie nie potrafią się w swojej dorosłości odnaleźć i są wiecznie przekonani, że co by nie zrobili, będzie źle.

      Usuń
  2. Popieram i zgadzam się w 100%. A nawet idę o krok dalej, bo uważam, że rodzicom nie należy się racji bycia rodzicem żaden szacunek. Na szacunek i bycie autorytetem dla dziecka trzeba sobie zapracować codziennym życiem i traktowaniem go z szacunkiem i miłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Tak jak każdy dorosły pracuje na szacunek innych ludzi, powinien tez pracować na szacunek swoich dzieci. Kiedyś to on będzie bezbronnym staruszkiem, na łasce i niełasce swoich dorosłych dzieci. Niektóre dzieci, mogą się odpłacić pięknym za nadobne.

      Usuń
  3. Uczmy się od dzieci- one świetnie pokazują nam jak powinniśmy się zachowywać

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanuj, dziękuj, proś, przepraszaj. Nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mądry wpis!
    Odnosząc się do tego "gówniarza" z początku wpisu. Nigdy nie rozumiałam, jak można wyzywać swoje dziecko. Jest dla mnie niesamowicie przykre, gdy coś takiego słyszę. Dziecko będące "gówniarzem" będzie miało "swoją starą". Bo nie wyobrażam sobie, że takie dziecko będzie mówić o swoim rodzicu z szacunkiem.

    ___
    www.mandarynkizmlekiem.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawniej coś takiego było czymś normalnym i nikt się nie sprzeciwiał, tak jak bicie przez nauczycieli dzieci itp. Teraz inaczej postrzegamy macierzyństwo, dzieci. Jest lepiej! A wpis bardzo ważny! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanuj. Dziękuj. Proś. Przepraszaj.- Ta zasada u Nas w domu zawsze panowała i nadal panuje. Nie było żadnego obrażania się, domysłów... Była potrzeba, to rodzice prosili, dziękowali, gdy ja potrzebowałam, to również prosiłam i dziękowałam.
    Nie wyobrażam sobie nie podziękować mamie za obiad, czy tacie za podwózkę do sklepu... Hania niedługo kończy 2 latka i już sama po posiłku oddaje talerz mówiąc "dzia".
    Ale ... Mam znajomych, bliskich, często u nich bywamy i oni mają córkę 18 lat i syna 17 lat... rażące jest dla mnie ich zachowanie. Nie potrafią podziękować za nic- za kieszonkowe, za obiad, za to, że ich mama specjalnie na ich zachciankę upiekła ciasto, czy zrobiła pizzę. W dodatku jak chcą herbatę, czy kolację, to wychylają się z pokoi i wołają "Mamo, zrób mi i przynieś". Słowa dziękuję nie ma... do tego jeszcze narzekają- herbata nie posłodzona, za mało kanapek, czy za mało kieszonkowego, albo zupa za słona... Raz zwróciłam na to uwagę, ale pozostało to bez komentarza, więc nie drążę tematu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Baaardzo mądre słowa. Po przeczytaniu pierwszego dialogu aż mi serce stanęło, słyszałam to kilkakrotnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna. Najważniejsze, to czerpać z takich doświadczeń naukę i wyciągać wnioski przekładając je na swoje, dorosłe życie.

      Usuń
  9. Jest taki mem, że ojcem może być każdy mdwawwwma, ajd nie każdy ma jaja by być tatą.
    Myślę, że to dotyczy obojga rodziców. Rozmnażać może się każdy, ale nie każdy potrafi być rodzicem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Powinny być jakieś kursy z egzaminem przed poczęciem dziecka.

      Usuń
  10. U mnie w domu tak trochę było. Rodzice mnie nie chwalili - wszystko, co robiłam, zrobić musiałam. Gorzej, jak czegoś nie zrobiłam... O matko, co to się nie działo!
    Dzisiaj mamy dobre relacje, ale za żądne skarby nie chciałabym znów być dzieckiem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Te teksty są mi znane... ile razy słyszałam "gówniaro odzywaj się do mnie z szacunkiem"!
    Mimo, że stara nie jestem to wychowanie dzieci się trochę zmieniło. Oczywiście na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stara nie jestem, ale wydaj mi się, że zmieniło się wiele. Choć nie wszędzie.

      Usuń