Nie tak miało być

08:34:00

Zakładając bloga, ponad trzy miesiące temu, miałam jasno określone cele. Wiedziałam dokładnie o czym on będzie, jakie tematy będą poruszane, jak chcę zacząć, co przekazać na samym początku, żeby później móc realizować swoje założenia i plany. Na samym początku miałam problem z tym, żeby to wszystko, co siedziało w mojej głowie, poukładać ze sobą w najbardziej zrozumiały sposób. Jeden wielki mętlik, tryliard różnych planów, pomysłów na posty. Było tego tyle, że szybko większości niestety zapomniałam. Po dziś żałuję, że nie zapisywałam sobie pierwszych myśli, aby móc je rozwijać później na blogu. W między czasie, się znacznie pogubiłam. Mój plan podstawowy się gdzieś zgubił. I tak, jak to w moim życiu bywa najczęściej, wszystko mi wyszło, z tym, że na odwrót. 

Zakładając bloga, chciałam, żeby był on blogiem lifestyle'owym z nutą parentingu. W efekcie mam blog parentingowy z nutą lifestyle'u. Można i tak, choć wcale to do mnie nie przemawiało. Nie tak miało to wyglądać. Miało być zupełnie inaczej. Nie miałam w założeni, pisać o kupach, ząbkowaniu, pieluchach, buncie, wychowaniu i tym podobnych historiach... W efekcie, dużo się w tej tematyce przewinęło. Chciałam poruszać prawdziwe tematy, o których wielu boi się pisać. Coś tam, mi się w tej kwestii udało. Nad swoimi tekstami zastanawiałam się wielokrotnie. Wiem, że wiele z nich mogłam napisać zupełnie inaczej. Ale kto chciałby czytać ciągłe pretensje do świata, okraszone soczystym "k#&*a"? Wiele rzeczy, w tym blogu, zwyczajnie mi nie wyszło. Ale na chwilę obecną, nie bardzo mi to przeszkadza.

Szkoda mi jedynie tego, że nie udało i się zrealizować założeń pierwotnych. Szkoda mi czasu, który poświęciłam na pierdołowate teksy. Takie tu też są. Aż wstyd do nich zaglądać. Kiedyś je usunę w diabły. Na razie mi szkoda, wiec sobie będą. W końcu, to jakiś tam mój prywatny dorobek. Powstały na samym początku, w pierwszym miesiącu blogowania, kiedy nadszedł pierwszy kryzys i zaczęłam się zastanawiać "co ja tutaj robię". Dziś wiem, że powinnam sobie odpuścić i pozwolić minąć temu okresowi. Ale, za późno na żale. 

Szkoda mi czasu na parenting ale to własnie w tej dziedzinie najlepiej się odnajduję, przynajmniej na chwilę obecną. Myśląc przyszłościowo, wiele w tym miejscu pójdzie z duchem czasu. Będzie to taka klasyczna ewolucja, jak w przypadku wszystkich innych blogów. Nie natrafiłam jeszcze na taki, w którym motyw pierwotny ciągnął się od samego założenia blogu, po dziś dzień. (Jak ktoś taki blog zna, niech mi link podeśle).

"Dzieci dorastają, parentingi umierają" - rzekł ktoś kiedyś, nie wiem kto. Miał rację. O ile teraz mogę sobie pisać o tym całym rodzicielstwie i dzielić się swoimi spostrzeżeniami, o tyle, za lat parę przerzucę się na nastolatków a potem co? O czym będę pisać za 15 lat, gdy moje dziecko będzie już dorosłe? O świecie dorosłych? W sumie, o tym już teraz pisać mogę. 
Kto mnie czyta, ten wie, że nie cofam się wstecz i nie zaczepiam tematów dotyczących ząbkowania, wyprawki, zakupu wózka, nosidła, produktów do pielęgnacji i wszystkiego, co się z niemowlakami wiąże. Już dawno z tego wyszłam, więc trudno mi się cofać do czegoś, co pamiętam jak przez mgłę.

Nigdy nie chciałam, żeby to był wyłącznie blog parentingowy. Wyszło jak zwykle. Najwyższa pora to zmienić. Już piałam o tym na fanpage, że przez sierpień będę pisać czysto lifestyle'owo, bo nie wymaga to ode mnie uruchomiania szarych komórek i przegrzewania zwojów mózgowych. Tym samym, myślę, że jest to najlepszy moment aby te zmiany wprowadzać i nie skupiać się tylko na rodzicielskiej części świata. 

Z założeń pierwotnych nie wyszło zupełnie nic. Jest jak jest. Chcąc to zmienić, musiałabym bloga usunąć i stworzyć nowy. A tak nie chcę. Łatwiej przyjdzie mi przerzucać się na trochę inne tory. Chcąc nie chcą, ten blog to mój prywatny sukces. Sukces na który chcę pracować nadal. 
Czasu nie cofnę. Mogę jedynie zrobić wszystko, aby było lepiej. Przecież, tak naprawdę, to tylko ode mnie zależy. 

Jakby się tak głębiej zastanowić, to nawet wyszło mi to na dobre. Bo, tak naprawdę, nie wiem jakby było, gdyby było inaczej. A sami gdybanie jakoś tak kiepsko na mnie działa...
Także uznajmy, ze jest dobrze, a może być jedynie lepiej. Wszystko zależy ode mnie. Więc uśmiecham się szeroko do życia i robię swoje. Nie tak miało być? Trudno. Nie zawsze wychodzi nam tak, jakbysmy chcieli. Ale czasami wychodzi nam to na dobre. Mam bloga parentingowego. Postaram się, żeby był blogiem parentingowo - lifestyle'owym, lifestyle'owo - parentingowym... Coś w ten deseń. Więcej luzu, mniej spiny i pełna satysfakcja.

You Might Also Like

18 komentarze(y)

  1. Po samolinczowaniu czas na konkrety :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konkrety są takie, że z rodzicielskiej blogosfery nie zrezygnuję, bo pisząc teksty o wadach serca u dzieci, już o ten parenting zahaczam. Natomiast, postaram się ogromnie, wpuścić tu więcej typowego lifestyle'u.

      Usuń
  2. Matka od parentingu nie ucieknie. Sama to po sobie widzę :D taki już nasz matczyny los heh




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka ma parenting we krwi. Żadną silą się nie uwolnisz.

      Usuń
  3. Wiadomo, że dla matki dziecko jest najważniejsze, więc każdy blog prowadzony przez matkę w pewnym sensie jest parentingowy, bo macierzyństwo zmienia sposób patrzenia na świat. Ale jednocześnie na świecie jest tyle ciekawych tematów, a matki mają tyle ciekawych pasji, że trudno by pisać jedynie o macierzyństwie. Myślę, że w blogach takich jak nasze, to wszystko się przenika i zazębia, i to jest właśnie ich urok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy tą moc, że możemy pisać o wszystkim. A i tak wyjdzie na to, że piszemy o dzieciach ;)

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że koncepcja na bloga zawsze ulega transformacji, gdy już to nasze miejsce w sieci mamy. Skoro pisanie o konkretnych tematach przychodzi nam najłatwiej i sprawia najwięcej frajdy to po co to zmieniać? Bo kiedyś sobie założyłam, że będzie inaczej? Nie! To Twoje miejsce i Ty dyktujesz warunki, ale nic na siłę. Lifestyle to przecież to, co nas otacza - jeśli Ciebie zajmuje przede wszystkim macierzyństwo to teksty lifestylowe będą jednocześnie paretingowymi i moim zdaniem nie ma w tym nic złego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie widzę w tym nic złego. Nawet na dobre mi to wyszło.Tylko koncepcja mi się zmieniła przez te cztery miesiące w blogosferze. A tego się nie spodziewałam. Trzeba zejść na inne tory, wpuścić trochę świeżości, zainteresować również innych czytelników. Modą i kosmetykami się zajmować nie będę, bo guzik o tym wiem. Ale cała reszta stoi przede mną otworem.

      Usuń
  5. Mimo wszystko powodzenia Ci życzę, satysfakcja z własnego bloga to podstawa

    toofussy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satysfakcja pozwala się rozwijać. Bez niej żaden blog, nigdy nie będzie dobry. Satysfakcja dodaje blogowaniu i tekstom mocy.

      Usuń
  6. ... i tej pełnej satysfakcji Ci życzę! (choć zastrzeżeń nie mam i miło się Ciebie czyta)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mi dzisiaj słodzą... Jakiś słodki dzień?

      Usuń
  7. Dla mnie kategorie są mało ważne, choć zauważyłam, że moje pisanie ewaluowało i piszę zupełnie inaczej, niż na początku. Czytając niektóre same wpisy, podobnie jak Ty, co to za głupoty wypisywałam. Ale przynajmniej się pośmieję :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blaguję znacznie krócej od Ciebie. I już teraz mogę stwierdzić, że mój styl pisania ulega zmianie. Podobno, im więcej się pisze, tym bardziej się wyrabia swój styl pisania.

      Usuń
  8. Zmieniaj tematykę bloga ile razy chcesz, byle teksty dalej były tak dobre jak do tej pory :p
    Zresztą ostatnio jakąś fala zmian w parentingu. Mnie ta fala pcha na dno i myślę czy nie rzucić tego w diabły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rzucaj tego, nie kasuj bloga. Odpocznij, odsapnij. Najgorszym doradcą jest pośpiech. Najgorsze, co można zrobić, to usunąć.
      Tematyka, u mnie, się znacznie nie zmieni. Wpuszczę tu trochę więcej świeżości.

      Usuń
  9. Wiesz co Ci powiem- mając dziecko chcąc nie chcąc największą uwagę zwraca się na problemy z nim związane. Można pisać o wszystkim ale jak się człowiek zastanowi to i tak parenting gdzieś się wdziera :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ważne jaki to będzie blog, najważniejsze, że to Ty jesteś jego autorką i mnie przyciągasz do siebie niczym magnes;)

    OdpowiedzUsuń