To mój ostatni post na blogu.

08:36:00



To mój ostatni post na blogu. Już więcej nie będzie. W tym miejscu i w tym momencie, jestem zmuszona się z Wami pożegnać. Dostanę po głowie. Zrobię sobie mega reset umysłu. Wyloguję się do życia bez internetu, bloga, może i fejsa. Kto to wie... Część z Was się pewnie ucieszy. Część będzie ubolewać. Wiem o co chodzi. Ja też strasznie to przeżyję i boleśnie odczuję brak czegoś, nad czym pracowałam tyle czasu. 


Ten post jest dla mnie bardzo ważny a jednocześnie niewyobrażalnie trudny. Mój blog jest spełnieniem moich marzeń, cząstką mojego, indywidualnego świata, moją przestrzenią, przemyśleniami. Miejscem, gdzie wylewam swoje potoki słów, w sposób (mam nadzieję) zrozumiały dla odbiorców. Nie wszyscy się ze mną zawsze zgadzali, nie każdy mnie lubi. Ale to nie o to chodzi. Chodzi, o to miejsce, które tak wiele mi dało, a które muszę opuścić.

Czuję z tego powodu ogromny smutek. Blogowanie było nieodzowną częścią mojego dnia. Tym momentem, chwilą dłuższą lub krótszą, która pozwalała mi odsapnąć i zaszyć się we własnym świecie, który tak bardzo mi się podoba, z którego jestem dumna. A dziś muszę się z nim pożegnać. Nieodwracalnie. Tego proces nie można już cofnąć. Nawet gdybym bardzo chciała, to nie mogę nic zmienić. Taka jest kolej rzeczy.

To miejsce powstało, bo ja sama potrzebowałam posiadać coś co będzie jedynie moją prywatną własności, do której wpuszczam Was, czytelników, pozwalając zamieszkać w moim świecie. Jest to miejsce wyjątkowe, bo moje. Z wielkim trudem przychodzi mi je opuścić. Nawet sobie nie jesteście w stanie tego wyobrazić.

Da się żyć bez blogowania, bez tworzenia, pisania. Naprawdę się da. Kiedyś przecież tak żyłam. Choć, z dania na dzień, wydaje mi się to bardzo odległą przeszłością. Teraz, znów będę musiała to jakoś przełknąć i żyć bez mojego miejsca. 

Ten blog pozwolił mi żyć pełną piersią. Dzięki niemu znalazłam swoje miejsce i zaczęłam czerpać przyjemność z każdego dnia. Sprawił, że stałam się weselsza, spokojniejsza, uśmiechnięta. Mam więcej energii, moja doba trwa nieprzerwanie. Więcej mi się chce i na więcej rzeczy mam czas. A dziś przyszło mi, pożegnać się z tym miejscem i nie mogę nic z tym zrobić. Tak niestety musi być. Trzeba z czegoś zrezygnować, żeby móc mieć coś innego. 


To mój ostatni post na blogu. Już więcej nie będzie. Muszę się teraz oswoić z myślą, że w moim domu, będzie panował wszechobecny bałagan a ja pozostanę z łączem internetowym, jedynie w pakiecie telefonicznym. Zaczynamy wielkie rozwalanie. Będzie się działo. Cieszy mnie to ogromnie, gdyż część mojego przyziemnego świata już od dawien dawna woła o ratunek z kosmosu. Jednakże ubolewam nad tym bałaganem. I chciałabym mieć już to za sobą. Remont będzie. Jutro startujemy z pierwszą rundą, ku rozparzy sąsiadów. Internetu nie będzie. To mój ostatni post na blogu przed wakacjami z remontem w tle. Więcej, przed remontowych postów, nie będzie.


Jeśli ktoś myślał, że zawieszam lub kasuję bloga, to przepraszam. Pewnie wielu rozczarowałam. Nic nie kończę, nie kasuję, nie zawieszam. Będę Was męczyć na fejsie. Na bloga postaram się wrzucić coś chociaż raz w tygodniu. Plusy tego takie, że są wakacje a zasięgi w wakacje są na poziomie gałęzi płaczącej wierzby. Tyle o ile, prawie nic... No dobra, 1/4 tego co było jeszcze w czerwcu. 
Ograniczam się do 1 tekstu tygodniowo, do czasu zakończenia remontu, chyba że znajdę zbawienny modem do internetu bezprzewodowego. Wtedy, możliwe, że coś stworzę. A potem, wracam z wielkim przytupem :)

Tyle z ogłoszeń parafialnych. Cześć i czołem. Do zobaczenia po ogarnięciu pobojowiska i wielkim powrocie do żywych :D

You Might Also Like

36 komentarze(y)

  1. Czekam z utęsknieniem i niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na mnie, moje teksty czy szybki koniec w blogosferze ;) ?

      Usuń
  2. Nie strasz Kochana ludzi ;) Powodzenia w remoncie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że efektami remontu chociaż trochę się podzielisz ;) Będę czekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyjdę z szoku to się zastanowię. Jak na razie, mam go dość, a jeszcze się nie zaczął.

      Usuń
  4. Trzymam w takim razie kciuki. Nie znoszę remontów i tego syfu, ale kocham ten czas, kiedy siadam w czystym salonie i cieszę się nowościami ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jak wszyscy. Chyba nie ma osoby, która lubi remonty. Ale wszystko odmalowane i wypięknione to każdy chciałby mieć ;)

      Usuń
  5. Matko, ale się wystraszyłam...jak dobrze, że nie odchodzisz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. :)

      Usuń
  6. Ciekawie to ujęłaś wszystko! Taki nawet mały słowny dramacik wyszedł! Powodzenia w remoncie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... Takie było pierwotne założenie. Dzięki :)

      Usuń
  7. No, powiem, nieźle nastraszyłaś:) Już Cię miałam zamiar przekonywać do zmiany decyzji, ale w takim razie - życzę udanego i szybkiego remontu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie tak łatwo zdemotywować do prowadzenia blogu. To jedyna "rzecz", która mi świetnie wyszła, a którą stworzyłam całkowicie sama.
      No, oczywiście czytelnicy mają tutaj duży wpływ budulcowy :)

      Usuń
  8. Oj Ty, prowokatorko! Bez netu też da się żyć, nawet jeśli prowadzi się bloga :). Odpoczynek jest dobry, zwłaszcza w wakacje. Udanego remontowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie do końca potrafię żyć bez blogowania. Moje wakacyjne ograniczenie było bardzo bolesne, ale się przestawiłam. Tutaj nie mam wyjścia. Liczę na to, że znajdę ten cholerny modem, żeby chociaż inne blogi móc normalnie czytać.

      Usuń
    2. Ja potrafię, na wakacjach ani myślałam o pisaniu :).

      Usuń
    3. Na typowych wakacjach to dałbym radę bez problemu. Ale remont nijak się ma do wakacji, jakby nie patrzeć.

      Usuń
  9. Kobieto, nie strasz ludzi!;) Już mi się zdążyło smutno zrobić. pierwsze co sobie pomyślałam, to że byłaś w ciąży, urodziło Ci się dziecko i teraz na nim się skupisz:))))))). Grunt to bujna wyobraźnia. To uwijajcie się tam z tym remontem i wracaj do nas szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezusicku... Ciąża? Dziecko? Łoooo matko!!! O.O
      Jedno mi w zupełności wystarcza :)
      Wiedziałam, że sam tytuł zaciekawi a treść będzie trzymać w jednym punkcie, niemalże do końca. Przynajmniej się dowiem, kto czyta do końca ;)

      Usuń
  10. Dopiero znalazłam tego bloga a już myślałam, że koniec... Uff! Może uda mi się chociaż nadrobić część treści :D

    http://jolapodolszanska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na to, że następny post będzie w przyszłym tygodniu, to z pewnością trochę nadrobić się da :)

      Usuń
  11. Och to zacznij ten remont z wielki przytupem, no cóż sąsiedzi tez kiedyś będą remontować;) ja swój zaczęłam 10 lipca z dniem 1 września ogłoszę jego zakończenie. Uwielbiam Twoje pisanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie z ekipy rzekli dziś "lepiej uprzędźcie sąsiadów, bo jak zaczniemy kuć to mogą tego nie wytrzymać". Także przytup będzie :)

      Usuń
  12. Wiedziałam, że to nie możliwe żebyś rezygnowała z blogowania. Obstawiałam przejście na własną domenę lub zmianę adresu, nazwy a tu proszę remont:) powodzenia ! (mój trwa od kwietnia i końca nie widać;( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprowadzić na swoje śmieci, to ja się przeprowadzę. Ale obiecałam sobie, że najwcześniej po 6 miesiącach blogowania. Jeszcze trochę trzeba poczekać. :)

      Usuń
  13. Weszłam tu po raz pierwszy i tak czytam ten post z takim zaciekawieniem co się stało...a tu REMONT brzmiało to co najmniej dramatycznie i przerażająco. Zostaje tu na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wyjątkowo udało mi się stworzyć napięcie.
      Będzie mi niezmiernie miło gościć nową czytelniczkę :)

      Usuń
  14. Powodzenia w remoncie! Oby szybko się zakończył i bajzel po nim udało się ogarnąć też szybko ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Udanego remontu :) i wracaj szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Today, I went to the beach with my children. I found a sea shell
    and gave it to my 4 year old daughter and said "You can hear the ocean if you put this to your ear." She
    placed the shell to her ear and screamed. There was a hermit crab inside and it pinched her
    ear. She never wants to go back! LoL I know
    this is completely off topic but I had to tell someone!



    My page - Cheats For Tap Titans

    OdpowiedzUsuń
  17. Osz Ty! :p tak nas straszyć. Niech ten Wasz bałagan się szybko skończy, a Ty wróć na stałe :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz co ! Już myślałam, że chcesz nas opuścić ! Ale cieszę się ogromnie, że to tylko chwilowa przerwa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ten czas szybko minę.

      Usuń
  19. Z dużym zrozumieniem czytałem Twój post zanim się nie roześmiałem :) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst wywołał skrajne emocje. Wracam szybciej niż sama przewidziałam. To wszystko przez to, że umiem czarować ;)

      Usuń