Mniej ważne...

14:27:00


Dzieckiem jest się przez całe życie. Nie ważne czy ma się lat 12 czy 40. Dla rodzica dzieckiem jest się zawsze. Bez względu na wiek, przeciwności losu. Rodzice są po to, alby nas wspierać w każdej życiowej sytuacji, dać nam nadzieję, pomóc, doradzić, pocieszyć gdy przyjdzie taka potrzeba. W oczach rodzica, zawsze jesteśmy dziećmi... ich dziećmi. I choć w życiu różnie bywa, to rodzić wybacza, pomaga, wspiera. Jest, bo być musi.  Ale czasami...


A. to czternastolatka, której życie przewróciło się do góry nogami. W momencie, gdy jej siostra zaszła w ciążę, ona spadła na dalszy plan. Nie ukrywa tego, że potrzebuje mamy. Ale mama albo tego nie widzi albo widzieć nie chce. Usłyszała od niej wiele przykrych słów, w tym jedno zdanie, które na zawsze wryło się w jej pamięci: "wnuk zawsze będzie ważniejszy od własnego dziecka". Ona naprawdę to usłyszała. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak się wtedy poczuła. 

A ja poczułam wściekłość. Jak można tak powiedzieć do własnego dziecka? Jak można porównywać miłość matki z miłością babci? Przecież to dwa zupełnie różne uczucia do dwóch zupełnie różnych osób. Jak można tak brutalnie burzyć świat własnego dziecka, spychając go na niższy poziom? Przecież do dziecko. Nastoletnie dziecko, które potrzebuje rodzica. Dorasta i przede wszystkim chce, aby rodzic towarzyszył mu w tej nastoletniej przeprawie ku dorosłości.

A. nie ukrywa tego, że mamy potrzebuje. Ale mama jest bardziej zajęta nienarodzonym wnukiem niż własną córką, która wysyła wyraźne sygnały, krzycząc wręcz "ja tu jestem!". 
Ciągle gdzieś ktoś zahacza o bunt nastolatków, o to, że robią wszytko po swojemu, nie słuchają rodziców, popadają w uzależnienia, łamią prawo, są nieznośne. Nie ma w tym wszystkim rodzica. Co stoi za tym, że tak się dzieje? Złe nastolatki czy niezainteresowani rodzice?

Mama A. przestała się nią interesować. Przestała interesować się życiem swojej nastoletniej córki. Dała jej wyraźnie do zrozumienia, że jest dla niej mniej ważna niż wnuk, który notabene się jeszcze nie urodził. Ta nastoletnia dziewczyna nie wie co ma z tym dalej robić. Jej siostrzeniec się jeszcze nie urodził a ona już straciła zainteresowanie mamy. Co będzie za chwilę, gdy maluch przyjdzie na świat? 

Nie powinno tak być. Nie powinno się spychać jednych ludzi aby móc dać więcej miłości i czasu innym. Na wszystko jest czas i miejsce. Dlaczego matka nie poświęci córce czasu, nie porozmawia z nią, nie rozwija relacji, które budowała przez czternaście lat, tylko w ciągu kilku chwil zamyka wszystko, co stworzyła z córką? Dlaczego nie podzieli swojego czasu pomiędzy obie córki, a potem, gdy na świecie pojawi się wnuk, pomiędzy tą trójkę. Przecież A. tak samo potrzebuje matki jak jej siostra. 

Ta sytuacja tworzy wiele minusów. Poza tym, że A. straciła kontakt z mamą, poczuła się również odrzucona i mniej ważna. Taka sytuacja powoduje, że w pewnym momencie, A. może zacząć być zazdrosna o siostrę, siostrzeńca. Może dojść do rywalizacji i walki o względy oraz zainteresowanie mamy. A nawet nienawiści względem siostry i jej dziecka. Chyba nikt tego nie chce.

Przykre jest to, że A. szukała wsparcia, rozmowy i pocieszenia w internetowym świecie, gdyż we własnym domu nie może na to liczyć. 
W tej historii jest mnóstwo pytań "dlaczego" i "jak można". 
Nie potrafię pomóc A. Nie potrafię udzielić jej jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co ma zrobić, żeby zwrócić na siebie uwagę mamy, żeby mama zaczęła się nią interesować tak, jak kiedyś. 
Dlatego też zamieszczam (za zgodą A.) fragment jej listu do mnie.  Mam nadzieję, że wspólnymi siłami jakoś jej pomożemy, coś doradzimy, podniesiemy na duchu. 

"Wszystko zaczęło się w marcu, gdy dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży. Moja mama była wniebowzięta, mimo, że moja siostra dała jej niegdyś nieźle popalić [ucieczka z domu- źle to znosiła]. Zaczęła poświęcać jej więcej uwagi, moja siostra już w drugim miesiącu ciąży nie musiała nic sama wykonywać- gdyż po prostu jej zdaniem nie mogła. Jej obowiązki przeszły automatycznie na mnie. (...) Gdyby tego było mało mieszkają oni [moja siostra i jej mąż] w niewyremontowanym mieszkaniu piętro wyżej, gdyż wszyscy mieszkamy w tym samym bloku. Mój tata cały 3-tygodniowy urlop wykorzystał na remont ich instalacji elektrycznej i łazienki- co za to otrzymał? Dziękuje. Moim zdaniem tego "dziękuję" [gdyby to było rzeczą] miałby już całą piwnicę. (...) Poza tym czuję się trochę jak jakaś rzecz przetargowa, ponieważ moja mama chcąc zapewnić jej ubranka, akcesoria dla dziecka- wysyła mnie do córki swojej koleżanki za którą nie przepadam, zaś z powodu owego powodu nie mogę ją ignorować, gdyż to by ją uraziło. Co jeszcze? Ah tak, racja. Moja mama przestała zwracać na mnie uwagę, zaś, gdy się próbuję o nią upomnieć uważa, że marudzę i jestem zazdrosna- "W końcu wnuk zawsze będzie ważniejszy od własnego dziecka". To zdanie mnie w tej całej sytuacji chyba najbardziej zraniło, gdyż mam jedynie 14 lat i jednak potrzebuję jej uwagi. Czeka mnie jeszcze wiele lat wspólnego mieszkania z nią, a już na chwilę obecną mam dosyć."

Każdy komentarz będzie ważny dla A. Bardzo Was proszę o to, żebyście jej coś doradzili. Może w ten sposób uda nam się pomóc tej dziewczynie i pokazać jej jakieś wyjście z sytuacji, poradzić co powinna zrobić, żeby poprawić swoje relacje z mamą.





Ten artykuł został wyróżniony, w rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich, przez portal Mądrzy Rodzice (17 miejsce)



You Might Also Like

24 komentarze(y)

  1. Myślę, że problem tkwi jeszcze głębiej, a dokładnie w Mamie A. Prawdopodobnie nie poświęcała ona dostatecznie dużo uwagi córkom, stąd problemy z jedną z nich. Siostra A. może właśnie takim sprawianiem problemów próbowała przyciągnąć uwagę matki. Zdobyć odrobinę Mamy dla siebie, a ciąża-urodzenie wnuka to doskonały magnes na Mamę-przyszłą babcię. Szkoda, że to wszystko odbija się na A. której dość słaby kontakt z mamą został jeszcze bardziej utrudniony. Nic nie poradzimy na to jak swoje dzieci traktuje mama A. bo jest dorosłą kobietą i powinna umieć przewidywać jak jej zachowanie i traktowanie dzieci może na nie wpłynąć. Ktoś powinien z nią porozmawiać, bo A. jest w jednym z trudniejszych okresów w swoim życiu. Gdy zostanie sama teraz, jej mama może zostać sama w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym chyba na miejscu A próbowała do kogoś zaufanego z rodziny z tym iść. Ktoś musi z jej mamą poważnie porozmawiać. Może babcia, jakaś ciocia/siostra mamy, albo przyjaciółka? Ciężko cokolwiek doradzić tak przez internet, no bo co 14-latka może zrobić, skoro takie rzeczy od swojej mamy usłyszała... Musi ktoś im tam pomóc w komunikacji

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłość rodzicielska bywa ślepa i totalnie niesprawiedliwa. Często bywa tak, że więcej uczuć zostawia się tym "gorszym" i "niegrzecznym". Nie wiem co można doradzić. Zgdaduję, że bohaterka jest osobą inteligentną, bystrą i wrażliwą, co powoduje, że cała sytuacja rani ją jeszcze bardziej. Najprościej (teoretycznie) będzie porozmawiać z rodzicami. Z każdym osobna i razem. Wiem, że rozmowa zamiast ostudzić emocje może spowodować ich dodatkowy wybuch. Może lepiej będzie, aby A. napisała list do rodziców, napisała czego od nich chce, o co ma do nich żal. Po kilku dniach jeśli uzna, że te słowa są ok może im dać list. Tak może będzie łatwiej przekazać to co ona czuje. Zacząć rozmowę, w której naprawdę wiele będzie zakeżeć też od rodziców.
    Plusem w całej sytuacji jest to, że A. chce o wszystkim rozmawiać, uwolnić emocje jakie w niej siedzą. Nie jestem psychologiem i nie chce bawić się w terapeutę. Dlatego wolę zasugerować, aby A. pomyślała czy nie warto pogadać o swoim problemie z jakimś kumatym terapeutą, który pomoże nazwać problemy z jakimi dziewczyna ma teraz do czynienia oraz pomoże pozbyć się choć trochę ciężaru jaki teraz nosi na barkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech dziewczyna pokaże matce ten artykuł. Może jak matka go przeczyta to zrozumie w czym jest problem. Jej córka żali się całkowicie obcej osobie w internecie i prosi o radę gdy szanowna mamusia ma inne, według niej ciekawsze zajęcia. Najwyższa pora zainteresować się WŁASNYM dzieckiem, droga pani.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co, ja siebie nie linkuję, ale niedawno opublikował tekst (historia autentyczna) o ciężarnej nastolatce. Ja nie wiem, co poradzić w takiej sytuacji, ale wiem jedno- matka powinna zawsze wspierać córkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chodzi Ci o to, że poza byciem i wspieraniem ciężarnej córki, powinna wspierać również A.?

    OdpowiedzUsuń
  7. Może niech porozmawia z tatą o tym wszystkim. Może on jakoś wpłynie na mamę i ona zauważy, że jej postępowanie bardzo krzywdzi A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sabina historia Twoja i ta tutaj różnią się zupełnie.
    Z jednym się z Tobą zgadzam -matka zawsze powinna wspierać córkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że historie się różnią, ale łączy je jedno- nastoletnia ciąża. I dlatego właśnie wspomniałam mój wpis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie tak myślałam, że się zamotałaś. Czternastoletnia A. nie jest w ciąży. W ciąży jest jej starsza siostra. Mama A. całe swoje zainteresowanie przerzuciła na ciężarną córkę, spychając nastolatkę na dalszy plan. Tak w ramach ścisłości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Może iść po wsparcie do taty?? A może mama A. ma siostrę?? Kurcze strasznie ciężka sytuacja... Nie powinna nic takiego usłyszeć, wiadomo wnuk czy wnuczka to też miłość, czasem wielka, ale nigdy nie powinna być ważniejsza od tej do swojeg dziecka. To całkiem inne uczucie miłości. Nie rozumiem jak można coś takiego powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnym specem od kontaktów pomiędzy kobietami nie jestem... Wiem jedno, jeżeli czytasz ten komentarz, bądź pewna znienawidzisz dziecko,które jeszcze się nie narodziło, nic niewinną istotę. Musisz coś zrobić, z perspektywy rodzica, dziecka i człowieka... Mogę powiedzieć tylko jedno, rodzice popełniają błędy i nikt nie może wmówić tobie jak ma wyglądać relacja pomiędzy matką a córką. Twoja relacja nie jest zła, po prostu jesteście na zakręcie jakich będzie wiele. Bądź mądrzejsza, skoro matka powiedziała, ze wnuczek jest ważniejszy od ciebie, bądź taka sama:) Bądź najlepszą ciotką, a zarazem najgorszą córką, przecież siostrzenica jest najważniejsza... Ważniejsza od matki,razem z Mamą wybierajcie ciuszki, wspierajcie siostrę, z czasem zapomnisz o co chodziło i podziękujesz Joannie za napisanie tego wpisu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziwi mnie bardzo zachowanie tej matki, bo przecież może wspierać ciężarną córkę, ale nie musi przy tym olewać młodszej. W każdym razie nie napawa optymizmem jej zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama, choć będzie to brutalnie prawdziwe, nigdy nie potrafiła mnie chyba do końca pokochać, a już na pewno zrozumieć. Długo, dłuuuugoo zabiegałam o jej atencję, uczucia, o to, żeby nie obojętniała... ale w wieku 24 lat zrozumiałam, że nie można ciągle czekać, aż ktoś się zmieni, i prosić, i czekać, i prosić, i płakać... może dla 14-latki to nie będzie ani takie proste, ani oczywiste, ale im szybciej spróbuje zrozumieć, że nie przebije głową muru, tym dla niem lepiej. Dużo uścisków!

    Zapraszam: www.ratunkujestemdziewczyna.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze nie bardzo wiem co powiedzieć żeby biedy nie narobić...tak nie powinno być

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy coś mogę napisać do głównej bohaterki? Raczej nie, bo mam zupełnie inną sytuację. Moja mama to typowa "kwoka" i choć wie że ja już jestem sama matką - mnie często traktuje jak dziecko - jak do niej przyjdę da zupę, ponarzeka że mam za cienką kurtkę itp ;) No kocham ją jak wariatka :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Emmanuelle Pawłowska21 października 2015 22:27

    Aż ciężko jest mi uwierzyć w to co czytam ale z tego co słyszę to niektórzy rodzice potrafia być okrutni i bezwzględni (ja na szczęście mam szczęście). Myślę że mamy już nic nie przekona, A musiałaby uświadomic mamie że jest na dobrej drodze do "stracy" córki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Smutna historia. Ja szukałabym wsparcia u innych, dorosłych/dojrzałych osób, może im uda się wpłynąć na mamę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem tak: ludzie chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. Jako matka z pełnym przekonaniem stwierdzam, że mama A. od zawsze wpatrzona była w jej siostrę, a teraz dokoptował do tego nienarodzony wnuk. Myślę, ze w tyn domu zawsze było faworyzowanie, ale teraz tylko się nasiliło. Nie ma ratunku. Mam A. dla mnie jest nieodpowiedzialna i po prostu niepoważna. Wnuk to wnuk, ale nikt nie zastąpi własnego dziecka. Najgorsze jest to, że opuściła córkę w najgorszym i najważniejszym okresie jej życia, kiedy dziecku tak naprawdę powinno poświęcać się jak najwięcej uwagi. Moja mama nieraz powtarza mi słowa księdza, gdy ją spowiadał, powiedział jej, że to nastolatek potrzebuje o wiele, wiele więcej uwagi niż małe dziecko. Obawiam się, że bez mediatora i rozmowy z kimś mądrzejszym,a kogo byłaby w stanie posłuchać, mama A. nigdy nie zmądrzeje...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciężki temat. Widzę, jak moja mama zachowuje się w stosunku do Zosi - to jest całkowicie inna miłość niż do własnego dziecka. Mimo wszystko mama A nie powinna ignorować swojej córki, która też ma ptorzeby i zabiega o uwagę mamy. I to jest całkowicie normalne. Niech A porozmawia z kimś ze swojego bliskiego otoczenia, z tatą może, z jakąś ciocią, babcią, a najlepiej z mamą - niech powie co ją boli. Może mama wtedy zauważy błąd jaki popełnia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciężko cokolwiek doradzić. Jedno jest pewne, tak być nie powinno. Szkoda, że czasem rodzice bywają tak bardzo ślepi. czternastolatka to nie dorosła kobieta,a i takie nie w każdej sytuacji sobie radzą więc dlaczego dziecko miałoby sobie poradzić. Smutne to.

    OdpowiedzUsuń
  22. naczytane.blog.pl2 lutego 2016 17:43

    Zastanawiam się jak owa matka traktuje tą córkę w ciąży - czy jest tylko inkubatorem, który nosi jej ukochanego wnuka?
    Niektórych matek i ojców nie da się zrozumieć... Ale to też ludzie i oni też czasami palną coś głupiego i nieprzemyślanego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Trudno jest mi zagłębiać się w tę sytuację i coś doradzać, zdecydowanie skomplikowana i z pewnością ma wiele perspektyw, którym trzeba się dokładniej przyjrzeć. Przykro czytać, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeprasza że tak ostro ale ja bym wzięła tę "mamę" za fraki i mocno ją potrząsnęła, wiadro zimnej wody bym na nią wylała i jeszcze pewno by po twarzy oberwała. JAK!!! Wnuk ważniejszy od dziecka???
    Gdybym to ja była na miejscu A. to wykrzyczał bym matce w twarz, że jeżeli bardziej kocha wnuki od własnych dzieci, to ja też zajdę w ciąże to może wtedy w końcu zwróci ona na mnie uwagę...

    OdpowiedzUsuń