Starzejemy się czy dorastamy?

19:36:00


Jak to jest, że w pewnym momencie swojego życia, wielu z nas zaczyna uważać, że się starzejemy? Niby młodość nie wieczność, i nie da się zatrzymać upływającego czasu. Ale czy naprawdę się starzejemy? W naszej metryce przybywa lat. Sami to widzimy. Upływający czas nieubłaganie odznacza się na naszych twarzach, w postaci zmarszczek. Widzimy każdy upływający dzień, obserwując rozwój naszych dzieci, które rosną tak szybko. Starzejemy się? A może nie. Może dorastamy? Czy można dorastać całe życie?


Mniej więcej, do osiemnastego roku życia, człowiek dorasta. Zdobywa podstawowe umiejętności, uczy się życia i funkcjonowania w świecie.  Siedzi, raczkuje, chodzi, zaczyna szkołę, zdaje maturę... Jednym słowem - dorasta. Dostaje kawałek prostokątnego plastiku, świadczący o tym, że jest już dorosłym obywatelem Państwa, gotowym do samodzielnego decydowania o swoim życiu. A potem? Potem to już tylko tyrać na etacie i wypatrywać emerytury, wygrzewania kruchych kości do słońca.

Przyznam się Wam szczerze, że jeszcze do niedawna sama tak myślałam. Gdy skończyłam osiemnaście lat, czułam się taka dorosła, przez wielkie "D". Chciałam decydować o sobie i swoim życiu, podejmować samodzielne decyzje, realizować marzenia. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym się dostosować do cudzych wytycznych. Układałam sobie w głowie, całe poematy planów na przyszłość bliżej nieokreśloną. 

Życie, jak to bywa najczęściej, zweryfikowało 90% z nich. To było do przewidzenia. Później, namiętnie dążyłam do realizowania wytycznych, które sama sobie rozrysowałam. W momencie, gdy skończyłam dwadzieścia lat, poczułam, że zaczynam się starzeć. Dziś wiem, ze była to głupota przeokropna, która jedynie blokowała pewne części mnie. Nie ma nic gorszego, niż się ograniczać.

Trochę taki kryzys wieku młodzieńczego. Bo jak niby, mając lat dwadzieścia, można zacząć się starzeć. Przecież to taki wiek, gdzie dopiero zaczyna się żyć pełną piersią, planuje się chwile, określa priorytety, ma się marzenia, świat stoi otworem. Trzeba tylko odważyć się, czasami zaryzykować i do niego wejść. 

Myślicie, że nasi rodzice mieli inne podejście do życia, za swoich młodzieńczych lat, niż my? Nic bardziej mylnego. Oni też chcieli szaleć i brać z życia wszystko, co najlepsze. I pewnie dlatego, tak wielu rzeczy nam zabraniali. Oni, doskonale wiedzieli jak się to może skończyć. Robili to dla naszego dobra. A my? My się buntowaliśmy lub pokornie godziliśmy na ich warunki. Ani jedno, ani drugie, nic dobrego nie przyniosło. 

Zbuntowany człowiek, żyjący na złość przeciwnikom swoich idei, nie czerpie satysfakcji z tego co dostaje. Natomiast ten podporządkowany, nigdy nie wzbogaci się o nowe doświadczenia. Chcąc nie chcąc, obie grupy poniosły swego rodzaju porażę. Chwała tym rodzicom, którzy pozwalali dorosłym dzieciom na samodzielne poznawanie świata i ponoszenie porażek.

Jesteśmy starsi, z każdym dniem bardziej. Ale to nie wiek ma znaczenie. Te cyferki w naszej metryce, zmarszczki na twarzy, siwe włosy. To wszystko jest nie ważne. Ważne jest to, co mamy w głowie i na ile lat czujemy się duchem. To nasza dusza jest wyznacznikiem dobrego samopoczucia. Spełniać marzenia można w każdym wieku. Nie zależnie od tego czy ma się lat dwadzieścia czy sześćdziesiąt.
Zawsze, chciałam skoczyć na bungee. Nie udało mi się to do tej pory, ale wiem, ze kiedyś to zrobię, choćby miało to być za lat parędziesiąt, gdy będę siedziała na emeryturze. Spełniać marzenia można w każdym wieku.

Nie starzejemy się. Dorastamy. Całe życie dorastamy. Zdobywamy wiedzę, uczymy się. Korzystamy z tego, co daje nam świat. Codziennie jesteśmy mądrzejsi o nowe doświadczenia. Podejmujemy wyzwania, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czasami powinniśmy zaryzykować, aby nie żałować, że się czegoś nie zrobiło. Życie jest za krótkie, żeby się ograniczać do bycia spokojnym, poukładanym człowiekiem.

You Might Also Like

21 komentarze(y)

  1. Ja odnoszę wrażenie, że kompletnie się nie starzeję:) z rok na rok łapię się na myśli " że już raczej mi nie wypada, za stara jestem" ale na szczęście to tylko myśli, dalej funkcjonuje jak nastka.. no dobra może nie do końca przecież teraz mam więcej kasy, więcej w głowie i w ogóle wszystkie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie znajomi na fejsie, zapomniałabym o sowich 25 urodzinach. Zacznę się starzeć po 80tce, o ile dożyje ;)
      "w ogóle wszystkiego więcej" leżę i konam ze śmiechu :D

      Usuń
  2. Ja - im jestem starsza, tym mi lepiej - ze sobą, życiem, światem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystko się wydaje prostsze, szczególnie gdy samemu się na to pracuje (pojęcie szeroko rozumiane).

      Usuń
  3. Ja bym zamiast słowa "dorostamy" użyła słowa "dojrzewamy" - po pewnych decyzji, myśli, marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie tego słowa mi brakowało, gdy pisałam ten tekst. Ale czasami mam właśnie takie zamroczenie umysłu...

      Usuń
  4. Lubię siebie z teraz. Nie, nie chciałabym być młodsza, teraz wiem dużo więcej, ale jeszcze nie wszystko. Myślałam, że będę tęsknić za czasami nastoletnimi, ale nie tęsknię. I tylko gdyby nie te zmarszczki, byłoby wszystko ok:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tęsknię za nastoletnimi czasami. Ale to taka przyjemna tęsknota. Raczej bym się nie cofnęła do czasów liceum czy gimnazjum. Teraz jest znacznie lepiej.

      Usuń
  5. Ja tam jestem zawsze młoda duchem :). Pamiętam, że kiedy byłam mała, ludzie koło 30-ki to dla mnie starcy byli :). Wszystko jest względne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy tak miał, że uważał 30-40 latków za staruszków. A potem się to zmienia diametralnie...

      Usuń
  6. Duchem mam 20ścia i nie czuje się jakoś specjalnie stara, na szczęście. W głowie mam więcej i priorytety inne, ale wciąż ja za gówniarza lubię sobie porobić jaja z kuzynami i poczuć się jakbyśmy znów mieli po 12 lat.
    Swoją drogą uwielbiam starsze Panie i Panów, którzy mając po 60/70 lat, używają życia jakby mieli po 30ści.

    Skok na bungee, nie dla mnie. Teraz odkąd mam dzieci powtarzam 'mam dla kogo żyć' i już nawet większe karuzele mnie przerażają, a przedtem je uwielbiałam.
    To chyba ta oznaka 'mojej starości'! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę karuzelę czy diabelski młyn, to mam mdłości bez wsiadania. A bungiee... Chciałaby i nie wie czy podoła :(

      Usuń
  7. Trzymajmy się tego że dorastamy.
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100 procentach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niby się starzejemy, ale jednak dorastamy.......

    OdpowiedzUsuń
  10. Może starzejemy się dorastając, albo dorastamy starzejąc się... To dopiero zagadka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz co, nie skacz na bandżi po 60tce, bo to się zawałem może skończyć:) Taki skok można wykonać za 100zl i to całkiem sprawnie ostatnio w Gdańsku wyglądało:) Głupio skoczyć i zejść w powietrzu...
    I inna myśl lekko związana z twoim tematem. Moja babcia ma 91 lat i od kilku lat ma takie swoje powiedzenie, że życie rozpoczyna się po 80tce. Jak to słyszę, to odnoszę wrażenie, że nigdy nie rozpocznę tego życia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro masz tak żywotną babcie, to bardzo prawdopodobne, że i Ty dożyjesz setki z łatwością.
    Co do bungee... Ja bym chciała ale się boję. Może kiedyś się odważę. Główny problem to taki, że mam lęk wysokości i błędnik. Nieciekawe połączenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Granica starości w moich oczach ciągle się przesuwa. Patrzę na moich rodziców, którzy mają prawie 60 lat, jeżdżą na nartach, nurkują, żeglują, biegają (tata nawet maratony). Nie są starzy!! Moja babcia mając ponad 80 lat była na wycieczce w Chinach i Japonii. Moim zdaniem zachowanie sprawności fizycznej jest bardzo ważne. Nie ma nic gorszego niż być uwięzionym w swoim ciele, które już nie może zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Staram się być aktywna fizycznie. Widzę w tym sposób na wieczną młodość. Chciałabym za wiele lat, żyć tak jak Twoi rodzice czy babcia. Wielki wzór do naśladowania.

    OdpowiedzUsuń