Nie ważne kiedy - zawsze źle.

10:18:00


Wyszło mi przez przypadek. Tak naprawdę całkowicie przez jeden wielki zbieg okoliczności. O ile w ogóle tak się da. Absolutnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. A mimo to, jakoś uderzyło w moje ego. Świat się zatrzymał, zwolnił. Zapomniałam o tym co dziś, co jutro. Ważne było to, co teraz. Ktoś lub coś oszalało i kazało mi przewartościować życie. Eh, serio? Ja? Dlaczego ja? Nie chciałam jeszcze. Boszz... Najgorsze co być mogło w danej chwili. Po czasie mogę powiedzieć, że przez dwadzieścia pięć lat, to jedyne wyszło mi naprawdę dobrze, jeśli nie najlepiej. DZIECKO.


Nie planowałam tego "szczęścia". Nie układałam w głowie widoków na przyszłość. Miałam trochę inne priorytety. Choć nie jestem ideałem, do klasyka buntownika też mi daleko. Inne wartości, inne historie, całkowicie inne życie. A tu bach, dwie czerwone krechy, jak byk. Raził swoją czerwonością po oczach. To właśnie ten moment, gdy nie wiesz czy się śmiać, płakać, cieszyć czy uciekać. Tak siedzisz z tym białym prostokącikiem w dłoni, wpatrujesz się w jedną z tych czerwonych krech i siłą spojrzenia próbujesz zrobić wszystko, żeby zniknęła raz na zawsze. A ona nie znika. Jest. Po ptokach. Czasu nie cofniesz. Ogarnij się dziewczyno i do przodu. 

Nie byłam nastolatką.
Na 100% nią już nie byłam. Miałam lat 20, gdy te dwie krechy się pojawiły. Dorosła kobieta, dziewczyna. Nasze babki w tym wieku to już dwójkę miały. Ale kiedyś było inaczej. Nasze matki w tym wieku o dzieciach nie myślały a priorytetem podstawowym był ślub. Nieślubnego dziecka nie chciał nikt. Taki wstyd. Jak dobrze, że się świat zmienia i ludzie poszerzają horyzonty. Na stosie nie splunęłam, a na tradycyjne pytanie "Co ludzie powiedzą? Taki wstyd" zawsze odpowiadałam tak samo "W dupie mam ich znanie. Niech się swoim życiem zajmą". Tak! Głupia odpowiedź na równie głupie pytanie. I to podejście rodem ze średniowiecza, że dziecko będzie miało dziecko... Jakie dziecko?! Już od dawna dorosła jestem i ktoś mi kiedyś tłumaczył z uporem maniaka, że mam zacząć odpowiadać za siebie. 

Stara też nie byłam.
No bo nie byłam. Przecież to oczywiste. Jak można być starym mając dwadzieścia lat i zachodząc w ciążę? Nie można. Przecież to siła wieku młodzieńczego. Masz lat dwadzieścia. Jesteś dorosły, decydujesz o sobie, zarabiasz na siebie, radzisz sobie sam ze swoim światem i problemami. Masz tą siłę i moc. Nikt cię nie pilnuje, nie ogranicza. Słyszysz "Radź sobie sam, przecież jesteś dorosły". I co z tego, skoro dorabiając się brzucha dociera do ciebie, że jesteś szczylem maluteńkim, pod maminą spódnicą, przynoszącym wstyd rodzinie. Istotą hitów numer jedne, o którym gadać będą wszyscy w promieniu 10 kilometrów. Tosz to ty teraz jesteś tematem na tapecie. Najgorsze w tym to, że ślubu nie masz i brać nie będziesz. Katastrofa! Ubogi lud ma tak nudne życie, że się w twoje wpierniczać musi. Za młoda na dziecko jesteś. 

Nijakość.
Gdzie jest granica odpowiedniego wieku na posiadanie dziecka? Czy leży ona w mentalności, dorosłości, metryce? Czy dogodny wiek na dziecko to ten, gdy się to dziecko planuje z uporem maniaka, przynajmniej na rok do przodu? Czy może ten, gdy zalicza się wpadkę w wieku dwudziestu ośmiu lat. A może świadome macierzyństwo po trzydziestce? Czy nastoletnia matka w ciąży planowanej jest matką gorszą od tej przed trzydziestką która wpadła? Dla wielu jest, bo jest młodsza. Nikogo nie interesuje to, że chciała. Ot, stereotyp goni stereotyp. 

Pilnuj swojego podwórka i swoich kur.
Temat dnia powszedniego, podstawowy posiłek, nasycający mózg, wątrobę, serce i produkujący jad - wydarzenie za płotem sąsiada. Udławcie się tym jadem. Swoim własnym. Wasz problem polega na tym, że nie jesteście na niego uodpornieni. Nie ważne kiedy, nie ważne jak, zawsze będzie źle. Zawsze u was będzie lepiej. A prawda jest taka, że dla każdego, za jego drzwiami, jest idealnie i nikomu nic do tego.

Zaliczyłam wpadkę mając lat 20. Urodziłam dziecko mając lat 21. Z pełną świadomością mogę dziś powiedzieć, że to dziecko, to najlepsze co mi w życiu naprawdę dobrze wyszło. Ale dla wielu byłam gówniarą, która wpadła. 
Gdybym urodziła mając lat trzydzieści, gadalibyście, że za późno, że urok, gwizdek i torpeda.
Gdybym urodziła mając lat 25 rzeklibyście "idealnie", bo to wiek niczym z kreskówki. Tak się rodzić powinno. Ale nie, po chwili by was oświeciła ideologia finansowa, że jak to tak, od razu po studiach? A praca, stabilizacja? Za co dziecko wykarmię. 
I ta wasza ideologi "jednego dziecka". Mam tylko jedno bo więcej mieć nie mogę. Gdybym mogła, to bym miała drugie. Siruosi??? Ginekologia zaawansowana, level ekspert - wróż z jaj i fusów. Pogratulować tylko. 

Nie ważne kiedy urodziłabym dziecko. Zawsze dla kogoś byłoby coś nie tak. 

You Might Also Like

35 komentarze(y)

  1. Jak to mówią - rzadko jest tak, że jest odpowiednia pora. Zawsze się myśli - najpierw zbudujemy dom, spłacimy kredyt, kupimy auto, itp. Gdyby nie było dzieci nieplanowanych, to myślę, że społeczeństwo już by wymarło;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wścibskość ludzka nie zna granic. Gdyby tak na to patrzeć z perspektywy tych życzliwych, to nigdy nie znajdzie się odpowiedni czas na dziecko. Chyba dopiero pod 40stkę, kiedy już się będzie miało dom wybudowany, pracę na czas nieokreślony świetnie płatną, itp itd

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny tekst. Tylko komentować ciężko. bo wszystko napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja urodziłam mając lat 23. Później 25. Bez studiów. Żyję, mam się dobrze, nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz, ze masz rację. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie próbował wytknąć Ci, błąd (w jego mniemaniu Twój błąd). I dzieje się tak nie tylko w sferze rodzicielskiej, ale i na każdej innnej płaszczyźnie życia. Trochę już na tym świecie żyję i zdąrzyłam zauważyć, że metryka niewiele wspólnego ma z dojrzałością.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja urodziłam staro - okolice 30 i teraz dopiero mam dylematy: czy drugie? kiedy drugie? już? czy czekać? i nie chodzi mi o to co inni na ten temat uważają, bo generalnie od kiedy jestem mamą to te opinie życzliwych mam głęboko i daleko.

    OdpowiedzUsuń
  7. "nie wiesz czy się śmiać, płakać, cieszyć czy uciekać" Gdy mi żona powiedziała, że jest w ciąży to byłem w szoku, bo miesiąc wcześniej lekarz nam powiedział, abym dać sobie rok i się nie stresować. Okazało się, że moi wojownicy byli cholernie waleczni!:)


    A potem ogrom radości! Nie przejmowałem się niczym i byłem cholernie szczęśliwy co trwa do dziś. Upustem mojej radości jest tez mój blog;)


    Nie ma idealnego wieku do rodzenia dzieci, ale do tego trzeba być przygotowanym i tego chcieć. Dzięki blogom dane jest mi poznać osoby, które rodzicami zostali w bardzo młodym wieku, ale mentalnie byli na to gotowi. Moja praca i rzeczywistość, którą na co dzień obserwuje jednak ewidentnie pokazuje, że wiek ma jednak znaczenie. Im tych wiosen więcej tym odpowiedzialność wzrasta.. nie zawsze, ale z reguły:)
    Tyle;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to faktycznie się Wam przytrafiło...
    Siebie stawiam na tym poziomie, gdy byłam gotowa na dziecko, pomimo wieku. Bo wiek, przynajmniej w moim przypadku, nie miał nic do rzeczy. Musiałam się jedynie otrząsnąć z pierwszego obucha w głowę. Gdy się nie planuje, nie czeka, nie nakręca, takie sytuacje są pierwszorazowo trudne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Żyjesz i masz się dobrze. W dodatku dzieci głodne nie chodzą i ubrać jest w co. Pożywka dla średniowiecznego społeczeństwa. Ono już kombinuje co możesz robić nie tak. Pamiętaj, zawsze robisz coś nie tak. Ale masz też aż 2 środkowe palce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chwała za te wpadki.
    Ale słyszałam (czytałam) gdzieś, że te dzieci z wpadki są fajniejsze, grzeczniejsze, cichsze i spokojniejsze niż te planowane, bo od poczęcia mają świadomość, że nie były planowane, chciane, wyczekane itd. Jednym słowem, próbują sobie zasłużyć na miłość rodziców, którzy nie płodzili ich bo mieli takie marzenie, a jedynie im tak wyszło.
    Nie wiem ile w tym prawdy, bo moje jest dobre jak mu się uwidzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyczerpałam temat? To chyba pierwszy raz mi się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje ulubione "posłuchaj czasami starszych". A mi się włącza syrena i typowe "hola, hola. Mieliście swoje 5 minut i swoje dzieci. trzeba było te metody na nich testować".

    OdpowiedzUsuń
  13. I oszczędności na koncie w banku, nie mniejsze niż roczny dochód brutto ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To nie wiem, jak moje dziecko interpretować, bo ono bardzo chciane było, ale lekarka mi wmawiała, że jestem bezpłodna, więc, mimo że bardzo dziecka chciałam, to się go w tym konkretnym momencie zupełnie nie spodziewałam:) Praktycznie co miesiąc robiłam wtedy testy ciążowe z nadzieją, a jak przyszło co do czego, to myślałam, że mam problemy z żołądkiem i nawet do lekarki pojechałam się badać pod tym kątem;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bym zmieniła końcówkę tytułu na ...ważne że! zamiast "..zawsze źle" :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Spoko. Raczej mi się to nie zdarza. A jak już się zdarza to przez przypadek. Zauważyłam, że najlepsze rzeczy przez przypadek mi wychodzą. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat ta końcówka, która jest, jest ze względu na coś. I jej szczególnym celem jest pokazanie, że bez względu na wiek, i tak każdy jest nieodpowiedni do rodzenia dziecka. Czyli wprowadzenie do tekstu.
    Gdyby było "Nie ważnie kiedy - ważne że" treść byłaby inna. Przynajmniej ja bym inaczej napisała taki teks. I różniłby się od tego, który jest pod tym, a nie innym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja miałam 27 lat- też nie byłam gotowa. Ale nie oddałabym tego szczęścia za nic :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No pewnie, że tak. ja zrozumiałam. Przez mój wpis chciałam podkreślić, że obojętnie w jakim wieku, obojętnie czy wpadka czy planowane, ważne że JEST! (Dzieciątko Twoje kochane, moje dzieciątka, innych mam dzieci, najważniejsze, że Je mamy :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja urodziłam, mając lat 34. Nikt mi niczego nie wypominał. Za to wcześniej, kiedy matką nie byłam, ciągle słyszałam pytania: "A kiedy, zegar biologiczny tyka"! No myślałam, że rozerwę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze znajdą się osoby, które będą komentowały wiek matki...w moim przypadku było tak jak u Ciebie (22 lata jak zaszłam w ciążę) mimo, że dziecko nie było planowane to bardzo cieszyłam się z 2 kresek. Widziałam ten wzrok przechodniów "taka młoda i z brzuchem", ale miałam to gdzieś.
    Po skończeniu 18 lat wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z moim obecnym narzeczonym (tata Antka), nikt nam finansowo nie pomagał, wszystko co mamy dorobiliśmy się sami. Szybko dorośliśmy.
    Nasi znajomi dalej szaleją, bawią się, a my mamy świetną rodzinę, którą chcemy jak najszybciej powiększyć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdy człowiek planuje dziecko… to odkłada… odkłada…. aż odłoży pieniądze (bo nadal za mało), aż kupi mieszkanie (bo za małe), aż będzie miał auto (bo nawet do lekarza nie byłoby jak pojechać), aż się wybawi (cała młodość przepadnie z dzieckiem), aż… aż życie minie i czasu na dziecko zabraknie… Nie ma co planować za dużo. Nie ma odpowiedniego czasu na dziecko, jest tylko kwestia odpowiedniego partnera :D ja urodziłam mając 29, a chciałam wcześniej. Mentalnie czułam się gotowa dużo wcześniej :D

    OdpowiedzUsuń
  23. To pytanie z zegarem biologicznym, to moje ulubione. Obecnie sama przez to przechodzę. I się zastanawiam co komu do tego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś znajomy powiedział "Gdy twoi znajomi będą się zakopywać w pieluchach i kolkach, ty będziesz miała odchowane dziecko, czas dla siebie i nadal będziesz młoda". I tego się trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Odkładanie wszystkiego na potem jest w modzie. Tylko, lepszego "jutra" może już nie być. I co wtedy...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie będzie idealnego momentu...aż do chwili kiedy weźmiesz w ramiona nowo narodzonego człowieka. Nie ważne czy masz lat naście, czy dziesiąt...a inni niech się na własne dupska gapią. U nas mieli problem, że wpadka na bank bo ślubu nie mamy...a co ja miałam sobie na czole napisać staramy się o dziecko i lecieć obrączkami się wymieniać...

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak bez ślubu to wpadka. Jak ślub to na pewno dlatego, że wpadka. Jak po ślubie za szybko - na bank wpadka. Jak po ślubie zbyt długo - wpadka bo pewnie nie mogli mieć dzieci i przez przypadek tak... Zawsze najciekawiej na cudzym podwórku

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie ukrywam, że celuję w 3 synów i jedną córkę. Syna już mam :) Na resztę jeszcze mam czas.
    Tak, u mnie pojawił się podobny wpis kilka dni wcześniej, ale - odnośnie twojego komentarza u mnie - nie powinno ci być głupio. Ja się z tobą zupełnie zgadzam. I pewnie napisałbym o tym takie pięknie jak ty, ale nie potrafię. Umiem tylko "po swojemu" :)
    Możemy sobie przybić piątkę!
    Nasze teksty są spójne - nie zrzynamy od siebie całych akapitów, a że doszliśmy do tych samych wniosków - tylko dobrze o nas świadczy.

    OdpowiedzUsuń
  29. Błagam Cię. Ja uważam, że Twój tekst jest bardzo dobry. Naprawde. I to określenie, że ja piękniej... Nie...
    Możemy uznać, że nasze teksty się uzupełniają. I niech żyje pixabay za "niepowtarzalne" zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja już ustawiłem twój post na jutro rano. Właśnie jako świetne uzupełnienie mojego wpisu:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oooo... Mogę jedynie podziękować. Na więcej brakuje mi chwilowo słów, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie ma idealnego czasu na dziecko, nigdy i nie tylko na dziecko. Ciąża to odpowiedni okres by dostosować się do sytuacji, zmian, ułożyć sobie kilka spraw w głowie i iść do przodu. Dobrze że trwa 9 miesięcy :) Najważniejsze jest Twoje nastawienie i chęć życia dla siebie oraz dla jeszcze jednej najważniejszej osoby dla Ciebie na ziemi. Jesteś szczęściarą, doceniaj to co masz. Niejedna kobieta marzy o dziecku, a nie może go mieć...

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój syn zmienił moje życie o 180'. Wiele mnie nauczył, dał dużo siły, pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. I choć to była wpadka, to nie mogłam sobie wyobrazić lepszego prezentu od losu.

    OdpowiedzUsuń