Nastoletni ojcowie

22:15:00

Ojciec M. spytał ostatnio na swoim fanpage dlaczego nic nie mówi się o nastoletnich ojcach. Trafił celnie, gdyż sama nigdy nic o nich nie przeczytałam. Natomiast o nastoletnich matkach powiedziano już tak wiele, że można by to ująć w stwierdzeniu "powiedziano wszytko". To właśnie o nich myśli się w pierwszej kolejności, gdy słyszy się o nastoletnich rodzicach. Albo wszystkim żal tych matek, współczuje się im tak wczesnego macierzyństwa, straconych lat, grzebania w pieluchach, albo podziwia za determinację i poświęcenie. W tym wszystkim zapomina się o głównym sprawcy nastoletniej ciąży, czyli o ojcach, często również nastolatkach. 

To, że ciężar zajmowania się dzieckiem w pierwszej kolejności spada na matkę, nie oznacza, że tatusiowie nie mają w tym temacie nic do powiedzenia. Nie od dziś przecież wiadomo, że dziecko ma oboje rodziców, których obowiązkiem jest zajmowanie się bobasem. I choć nie zawsze jest łatwo, kolorowo i słodko, to jednak są oni w stanie podołać nowej roli. Tak samo jak młode mamy - również oni musza szybko dorosnąć, stawić czoła nowym problemom, obowiązkom, przeciwnościom losu.

Młodzi rodzice mają ciężko już na starcie. Często nie mają skończonej szkoły, a już tym bardziej pracy, żeby utrzymać, i siebie i dziecko. Jednak, jeśli przejdą już przez ten pierwszy etap razem, nie rzadko z pomocą swoich rodziców, możemy zobaczyć w nich naprawdę zaangażowanych wspaniałych, młodych ludzi. No właśnie. Wszędzie nastoletni rodzice, nastoletnie matki... A co z nastoletnimi ojcami?

Ten temat stał się pewnego rodzaju tabu. O nastoletnich ojcach się nie mówi. Unika się tematu. Wielu uważa ich za nieodpowiedzialnych ludzi, którym się w głowach poprzewracało. "Dzieci mają dzieci". A nastoletni ojcowie są odsuwani na dalszy plan, jakby nie warto było o nich mówić. W społecznym założeniu są oni ludźmi, którzy nie podjęli się nawet trudu wychowania dziecka, uciekli. Tak właśnie myśli się o nastoletnich ojcach - jak o nieodpowiedzialnych "gówniarzach" wystraszonych życiem.

Życie weryfikuje ojcostwo. Nie ważne czy ojcem staje się mając lat -naście, -dzieścia, czy -dzieści. Z czasem można ich doskonale poznać. Bo jaką wiedzę o tworzeniu rodziny mają oni zostając ojcami w nastoletnim życiu? Taką samą jak ci, którzy zostając ojcami mając lat kilkadziesiąt. Czego nie mają? Stabilnej pracy, mieszkania, lokaty w banku. A ojcami są takimi samymi jak ci, którzy zostali nimi w dużo późniejszym wieku.  

Można być świetnym ojcem mając lat naście i beznadziejnym mając lat trzydzieści. Nie wiek jest wyznacznikiem bycia dobrym rodzicem a dojrzałość emocjonalna i to, co się ma w głowie. Z tym, że najczęściej młodych ojców uważa się za tych, którzy w głowie mają fiu-bździu. Bez względu na to co robią, jacy są dla swoich dzieci, żon, partnerek - postrzega się ich jako nieodpowiedzialnych i nie wartych zainteresowania. Z tym, że od roli ojca można uciec w każdym wieku. I to nie wiek jest wyznacznikiem ojcostwa.

W naszym społeczeństwie utarło się, że nastolatek nie może być dobrym ojcem, bo co on może zapewnić swojej nowej rodzinie. Powstał stereotyp nieodpowiedzialnego młodego rodzica, dla którego priorytetem są imprezy i znajomi, nie dziecko. Zapomniało się o tym, że nasze babki i dziadkowie, mając po dwadzieścia lat, nie rzadko mieli już nawet trójkę pociech. Kiedyś było to na porządku dziennym i zdziwienie wywoływał fakt nie posiadania dziecka. Dziś jest odwrotnie. 

Nastoletni ojcowie sobie radzą. Naprawę się starają aby ich nowa rodzina nie była postrzegana przez pryzmat wieku. Są wspaniałymi partnerami, przyjaciółmi, ojcami. Są wartościowymi ludźmi, którzy nie chcą aby myślano o nich jak o nieodpowiedzialnych małolatach, którzy zaliczyli wpadkę. Wpadka - a bo to oni jedyni? Dorosłym ludziom się przytrafia i nikt na to jakoś szczególnie uwagi nie zwraca. 

Czas weryfikuje ojcostwo. Nie wiek jest wyznacznikiem bycia dobrym ojcem.

Rozejrzyj się wokoło, spójrz szerzej. Może właśnie obok Ciebie jest taki nastoletni ojciec, który podołał nowej roli.  Może to właśnie ten chłopak pchający wózek z dwulatkiem. Może to ten trzydziestolatek w kawiarni, tak zagorzale dyskutujący z tym czternastolatkiem. Może to ten młody mężczyzna prowadzący za rękę pięciolatka, przytulający swoją żonę w zaawansowanej ciąży. 

Dobrym ojcem - tak samo jak i kiepskim - można być w każdym wieku.





Ten artykuł został wyróżniony podczas cotygodniowego dnia ojca, przeprowadzanego na FP portalu Mądrzy Rodzice. Dziękuję !


You Might Also Like

43 komentarze(y)

  1. Faktycznie. Macie z Mateuszem rację, mówi się głównie o nastoletnich matkach. Jeśli już coś o ojcach to zawsze w złym kontekście, że "dziecko zrobił, gówniarz jeden", a to nie zawsze tak musi być przecież.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje! Dobrym ojcem sie staje! Nigdy nie jest sie nim z góry. Tak samo jak dobrą matką. Skreślenie kogoś na starcie podcina mu skrzydła. Każdy zasługuje na swoją szansę. 😄

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to mówią, bo do tanga trzeba dwojga... młodzi ojcowie mają od samego początku pod górkę. Spójrzmy jak to teoretycznie (a często w praktyce) wygląda: ciąża, młoda mama przeważnie mieszka z rodzicami, młody tata rzadko mieszka z matka swojego dziecka. Jeżeli mają na głowie szkołę, to przeważnie wszyscy chcą, by mama skończyła, bo tata jak tylko skończy, to ma iść do pracy. Właściwie do wszystkiego mieszają się rodzice. Chłopak na studia raczej nie pójdzie, bo 1), jak czuje się odpowiedzialny za dziecko, to trzeba przecież kasę, a 2), jak wyjedzie do innego miasta, to zawsze mu się oberwie, że ucieka. Ale najgorsze jest to, że ludzie będą gadali... Może i kiedyś ludzie mieli dzieci w wieku 20 lat, ale trochę to inaczej wyglądało i przeważnie starano się, by było to po ślubie, a taki "młody" tato miał pracę. Teraz mając i 30 lat człowiek się zastanawia co zrobi, jak się dziecko urodzi. Jedyne czego młody tata nie powinien robić, to udawać, że problemu nie ma. Może to być pierwsza okazja do tego, by stać się "mężczyzną" i powiedzieć co niektórym "pomóżcie, albo spieprzajcie..."

    OdpowiedzUsuń
  4. Święte słowa. Jakbym pisał tekst na ten temat to chciałbym właśnie, żeby on tak wyglądał. Odnoszę wrażenie, że o ojcostwie w ogóle mniej się pisze. Czasem wydaje mi się, że ojcostwo, bez względu na wiek, jest niedoceniane i nierozumiane. Nie wiem tylko czy to wina ojców, którzy na ten temat nie potrafią mówić i pisać, czy złego świata, który woli pochylać się nad problemami matek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisze się coraz więcej. Jak się nie pisze to sami o sobie napiszemy :)
    Powstał nawet kwartalnik dla ojców za zawrotną kwotę 25zl (jak dobrze pamiętam) Fathers.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście co raz więcej mówi się o ojcach i ich roli w wychowywaniu dzieci. Przede wszystkim przez to, że sami wzięli się za blogowanie i tworzenie treści na ten temat. Ale to i tak kropla w morzu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się pod twoją wypowiedzią zupełnie podpisuje. Studiuję a nie pracuję zostając nastoletnim rodzicem tylko dlatego, że dzięki siedzeniu przed książkami mogę dostać stypendium. Bez tego nie byłoby moich studiów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lepiej żeby pomogli niż mieli się wtrącać ze "złotymi radami", które nie są nikomu potrzebne. Tacy ludzie potrzebują wsparcia na samy początku. A jak się im pomoże i dobrze ukierunkuje, to będą potrafili zbudować solidną rodzinę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najgorsze co może być: postrzeganie odpowiedzialnego rodzicielstwa przez pryzmat metryki rodzica.

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy zasługuje na to, żeby i dać mu szansę, i pomóc tą szansę jak najlepiej wykorzystać. Bez tego ciężko jest osiągnąć jakikolwiek sukces.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Ojciec M. wiem, że napisałbyś to lepiej. Szczególnie dlatego, że na podstawie własnych doświadczeń. Dlatego też namawiam i czekam na Twój tekst na ten temat. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam jak Klimek Murańka, którego znam osobiście i wiem, że ma cudowną żonę i synka, był hejtowany w necie za to, że w młodym wieku został ojcem. A miał, chyba 20 lat, więc jaki młody wiek?! Ale ludzie się do wszystkiego przyczepią...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kwartalnik dla ojców może i jest, ale mam wrażenie, że to przedruki zza oceanu. Ojców piszących blogi jest kilkunastu (no dobra, kilkudziesięciu), ale patrząc po statystykach, to w większości czytają kobiety. No to teraz pytanie dlaczego? A może to jest tak, że faceci jednak o takich rzeczach nie gadają? A może po prostu wciąż to wstyd być facetem i zajmować się dziećmi? Ktoś mi odpowie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ważne czy ma 16 czy 36 lat. Jeden i drugi wiedział jak zrobić dziecko i każdy z nich powinien poczuwać się do odpowiedzialności za nową istotę. Czy podołają? Nie wiem, na pewno temu młodszemu będzie ciężej, ale jeśli będzie chciał to da radę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Może właśnie dlatego, że to "mój" temat nie napisałbym tego tak dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tam nie wiem. Jestem czytającą kobietą, zakochaną w blogach przez ojców pisanych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja myślę, że znacznie lepiej, bo od podszewki. Przestań słodzić i pisz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To faktycznie polecieli po całości. Ale teraz mając 23 lata jest się za młodym. Absurd.

    OdpowiedzUsuń
  19. A jeszcze mniej mówi się o rodzicach młodych rodziców. Gdyby nie ich wyrozumiałość, pomoc, wsparcie i akceptacja tego co się wydarzyło wiele historii wczesnych ciąż nie miałaby happy endu. Te dziewczęta i chłopcy byliby w poważnych tarapatach gdyby nie ich rodzice.
    Sama byłam dość młodą mamą, choć pełnoletnią i uważam, że nie powinno się hmm... oswajać ze zjawiskiem rodzicielstwa nastolatków. Nic nie poradzimy, takie rzeczy się zdarzają i zdarzać będą, ale nie powinniśmy tego wszystkiego gloryfikować, choć oczywiście niektórzy młodzi rodzice spisują się świetnie w swojej roli.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapowiadam się: piątek za tydzień.
    W środę mam jakieś spotkanie na uczelni "Rodzic - student" mam nadzieję wynieść z niego nie tylko darmowe długopisy, ale również wiedzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale ci się rozpanoszyłem w komentarzach pod tym postem. Piszę więcej niż u siebie :)
    Kwartalnika nie dorwałem do rąk. Troszkę zraziła mnie cena, ale jeden numer będę musiał zakupić, by się przekonać czy warto. U mnie 16% z tysiąca to faceci. 160 facetów. Pamiętaj, że blogi czytają głównie kobiety, więc biorąc to pod uwagę jest to dla mnie AŻ 160 facetów.
    Moi koledzy otwarcie przyznają: ja tam do ciebie nie zaglądam. Jak będę miał dziecko i będę szukał tematu jak zmienić pieluszkę, albo jak radzić sobie z krzykiem to może... Spoko. Nawet nie wiedzą o czym piszę. Czy wstyd zajmować się dziećmi? A może to nasza natura, która mówi nam, że wszystko robimy najlepiej? Nie wiem. Ale 160 facetów na fejsie. Są. Co z tego, że kobiet jest ponad 5 razy więcej? To AŻ tylu facetów. Wyszukiwania z google też dotyczą zapytań "jak być tatą". Jak to mnie mocno cieszy. Naprawdę. Ile facetów lajkowałoby takie blogi 10 lat temu?

    OdpowiedzUsuń
  22. Wygląda na to, że chyba jest wg ludzi bardzo niewielki przedział czasowy na zostanie rodzicem, bo potem z kolei mówią, że za starzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepraszam Joanno, ale ja tutaj stoję po tej drugiej stronie. Po stronie młodej matki, która urodziła w wieku 17 lat. Ojcem trzeba się czuć już na początku, od fazy ciąży, a nie się nim stać jakiś czas już po urodzeniu. W przeciwnym razie nim już nigdy nie będzie. Dlaczego się nie wspomina o tych nastoletnich, dzielnych ojcach? Bo jest ich dosłownie mała garstka, o ile nie można ich policzyć na dłoni. Większość z nich nie poczuwa się do odpowiedzialności jakiejkolwiek, ani do pomocy. Wolą właśnie kumpli, imprezy.. a jak chcą pobyć ze swoją dziewczyną, to proszą by ona gdzieś dziecko zostawiła (dziadkowie). Niestety ale ja tu będę bronić matek, bo sama byłam tą co musiała walczyć, a i kilka z moich znajomych było w tej samej sytuacji później.
    Nie chcę więcej pisać, a bym mogła, wybacz ale pozostawię szczegóły sobie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz - delikatnie rzecz ujmując - przykre doświadczenia w tej kwestii. I ja po części rozumiem Twoje stanowisko. Z tym, że dorosły, dojrzały facet też może się zawinąć na pięcie i zwiać na księżyc. A nastoletni ojcowie... Są i tacy co biorą wszystko na barki, jak i tacy, którzy mają wszystko w nosie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety te stereotypy się skądś biorą...

    OdpowiedzUsuń
  26. Najbardziej wkurzające jest to że często rodzice nastoletniej mamy odcinają ją i dziecko od nastoletniego taty - nie dają mu szansy, nie pomagają w dążeniu do tego żeby razem mieszkali, niemile widzą go w swoim domu itp.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mojej córki ojciec, mimo, że już dorosły nadal zawija brzydko mówiąc dupę. Z resztą, miał "dobry" przykład ze swojego ojca...

    OdpowiedzUsuń
  28. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie natrafiłam na odpowiedzialnego nastoletniego ojca...

    OdpowiedzUsuń
  29. Moja babcia wzięła ślub i urodziła moją mamę jak miała 18 lat, więc kiedyś to naprawdę było na porządku dziennym. Jednak ja w swoim otoczeniu raczej słyszałam bardzo złe rzeczy o nastoletnich matkach, że się puściły, że są nieodpowiedzialne.. A gdzie facet, który też się do tego przyczynił? Jakby cała wina spadała właśnie na dziewczyny, a one sobie same dziecka przecież nie zrobią. Dobrze to ujęłaś, bo można być wspaniałym rodzicem w wieku 17 lat, a można być też nie najlepszym, gdy się ma trzydziestkę na karku..

    OdpowiedzUsuń
  30. rozazkolcami.piszecomysle.pl15 listopada 2015 20:09

    Ja i mój chłopak jesteśmy młodymi rodzicami ja urodzilam mialam 19 lat moj chlopak 18 i napoczatku nie mieszkal ze mna do piero jak bylam w 6 miesiacu sie do mnie wprowadzil mam duzy dom i to jest jedno z dobrych rzeczy bo mam dla siebie cale pietro u z rodzicami nie wchodzimy sobie w drogę . Na poczatku nie gotowalam u siebie na górze bo chodzilam do ostaniej klasy i jak bylam w szkole to moja mama zajmowala sie moim synem . mój chlopak do tej pory pracuje na 3 zmiany i chodzi ostatni rok do szkoly nauczyciele poszli mu na reke jak zjawia sie co jakis czas w szkole i daja mu zadania do domu.i radzimy sobie super . moj syn ma cudownego ojca ktory by za niego i za mnie zginął . chociaz ma tyle lat ile ma ale przy dziecku wszystko robi i to bez pomocy mojej ja mu tylko na poczatku pokazalam co i jak .Wiem ze wtrafilam na skarb chlopaka bo inny by mnie zostawil bo chce sie jeszcze bawic i w ogole .ZAPRASZAM DO SIEBIE rozazkolcami.piszecomysle.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Wydaje mi się że artykuł jest zbyt ogólny, taki z gazety. Zazwyczaj artykuły na blogach są albo zabawne albo wzruszające albo pouczające ( na przykład na podstawie jakiś badań) a ten można opisać w jednym zdaniu. To nie wiek określa jakim jesteś ojcem lecz twoja dojrzałość.
    Czytając odnosi się wrażenie że został napisany nie z własnego doświadczenia ( bliższego czy dalszego) a po przeczytaniu jakiegoś innego artykułu czy nawet jakiejś notki.

    OdpowiedzUsuń
  32. Pewnie dlatego, że nie został napisany na podstawie własnych doświadczeń. Ani doświadczeń bliższego otoczenia. Nie mam takich doświadczeń. Został napisany na pod wpływem pytania zadanego, przez nastoletniego ojca.
    Mój blog nie jest szablonowy i nie wszystko, co jest na nim publikowane, jest wzruszające, zabawne lub pouczające. Często są to również, właśnie takie, sztywne gazetowe teksty.
    Jeśli czytałaś gdzieś artykuł czy notkę na ten temat, to proszę podeślij mi link. Przekopałam internet i nic nie znalazła. Ale może nie dokładnie szukałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Z mojego otoczenia znam jedynie przypadki gdzie nastoletni ojcowie brali nogi za pas...

    OdpowiedzUsuń
  34. http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/3854/Nastoletni-ojcowie/

    http://www.tygodnikprzeglad.pl/mlodociane-tacierzynstwo/

    Co do twojego artykułu. Nie chodzi mi o szablowanie bloga. Czuć w tekście że nie masz żadnej styczności z tematem który poruszasz, czuć że nie czytałaś ani żadnych historii, ani podobnych artykułów. Jak ktoś nie zna się na astrologii to nie piszę artykułów na jej temat, a jak już baaardzo chce to chociaż szuka jakiś informacji na ten temat.
    Tekst nie jest sztywny, tylko "zimny", niby piszesz o nastoletnich ojcach ale nie rozwijasz dogłębnie, czy też emocjonalnie, lub naukowo tego tematu. To jest tak jak na lekcji są nauczyciele którzy niby prowadzą lekcje i tłumaczą ale nikt ich nie słucha, są tacy którzy porywają wykładem całą klasę i z chęcią wraca się posłuchać go jeszcze raz,a czasami przychodzi facet od wf'u prowadzić lekcje o biologii... ten tekst należy do 3 grupy.

    OdpowiedzUsuń
  35. Wręcz przeciwnie. Czytałam nie jedną historię nastoletniego rodzica (bez podziału na matki i ojców). Słyszałam o kilku. Pytając Ciebie o linki, chodziło mi o typowe, prasowe podejście do tematu. Nie przeczę, że moje takie właśnie jest. Ale nie da się też nie zauważyć tego, że przekazuję własne zdanie. Wybacz, ale wielu ludzi ocenia się poprzez pryzmat wieku, wykształcenia czy poziomu "rozgarnięcia". Nie podeszłam do tematu emocjonalnie, bo nie czułam takiej potrzeby. Na tym blogu jest kilka tekstów, które dotyczą mnie bezpośrednio, a które są równie zimne i bezpłciowe. Tak, sam je w ten sposób określam. Ale ja czasami tak właśnie piszę: bez emocji, bez zaangażowania.
    Nie jestem naukowcem, nie mam takiej wiedzy ani czasu na wyszukiwanie badań naukowych - chyba, ze temat tego wymaga.
    P.S. Facet od wf'u zna się co nie co na biologii. Jest to główny przedmiot na roku. Wiem, o co Ci chodziło, pisząc to porównanie. Ale gdyby każdy wypowiadał się w temacie, w którym ma rozległą wiedzę, blogi byłyby o niczym.

    OdpowiedzUsuń
  36. Emmanuelle Pawłowska16 listopada 2015 22:24

    to ostatnie zdanie jest w 100% trafne i tyczy się nie tylko ojcostwa! ja nie sugeruję się stereotypami :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Znam jednego nastoletniego ojca (17 lat) i to, co mnie najbardziej zdziwiło, to fakt, iż go każdy rozgrzeszał z powodu młodego wieku, zaś na matce dziecka nie zostawiono suchej nitki. Nie do końca zgodzę się z teorią, że dobrym ojcem się staje, ponieważ chłopak ten nigdy nim nie był, a po kilku latach dał nogi za pas i nawet alimentów nie płaci, a synem od początku się nie interesował. Także, wszystko zależy od człowieka, wiek nie ma znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  38. Masz rację, czas weryfikuje ojcostwo...nie wolno generalizować, zakładać, że każdy młody ojciec, to nieodpowiedzialny, nieświadomy życia szczeniak.

    OdpowiedzUsuń
  39. To prawda, wiek nie zawsze świadczy o dojrzałości. Znam sporo facetów, którzy nie potrafią być ojcami pomimo skończonych 30 czy 40 lat. Oczywiście znam i takich, którzy radzą sobie z tym tematem genialnie :)

    OdpowiedzUsuń