Zaprojektuj dziecku życie.

10:18:00

Zaprojektujmy sobie dziecko. Niczym dekorację na ścianie, nową kuchnię, łazienkę, garderobę. Zaprojektujmy je tak, żeby było łatwo je zaprogramować wedle własnego uznania i potrzeb. Nie ma przecież nic gorszego od rozpieszczonego dzieciaka, biegającego w chaosie po markecie, za którym ugania się matka. Nie ma przecież nic gorszego od tego berbecia ośmiomiesięcznego, którego rodzice nie mają pojęcia kim to ono będzie gdy dorośnie. Nie ma przecież nic bardziej nieodpowiedzialnego, niż brak dodatkowego konta w banku, na które regularnie, co miesiąc wpływa gotówka, która ma być przepustką w dorosłe życie, formą sponsorowania wymarzonych studiów. Bo przecież dziecko twoje, to roczne, pełzające po podłodze, marzy właśnie o architekturze, tak jak ty.

A ja ci powiem, że nie ma nic gorszego niż rodzic, który za wszelką cenę, chce kosztem dziecka realizować swoje niezrealizowane marzenia. Można się pośmiać. Przespekulować nawet kim nasze dzieci będą, gdy dorosną. Ale jest jeden warunek. Robimy to w formie żartów. Ale wy to tak na poważnie robicie. Już planujecie przyszłość tym kilkomiesięcznym dzieciom. Już dziś wiecie kim będą gdy dorosną. Wiecie do jakiego liceum pójdą i jaki profil skończą. Na jakie studia się dostaną, z jaką średnią odbiorą dyplom i na jaką ocenę obronią doktorat. Tak, wy nawet doktorat tym dzieciom wróżycie. Jednocześnie nie dopuszczając do wiadomości, że to dziecko, może zwyczajnie nie chcieć być tym, kim wy chcecie żeby było.

Antek lubi wozy strażackie - pewnie będzie strażakiem.
Karol uwielbia malować - wróżę mu ASP.
Zosia pięknie śpiewa i tańczy - więc, albo baletnica albo piosenkarka. 
Anielka uwielbia czytać - będzie pisarką.
Kubuś pływa od pierwszych tygodni życia - na sto procent będzie pływakiem. Taki talent nie może się zmarnować. 

A wesz kim będzie moje dziecko?

Moje dziecko będzie kim tylko zechce. Nawet jeśli zdecyduje, że chce być szmbonurkiem i pracować w oczyszczalni miasta, nie zabronię mu tego. Z jednego, bardzo prostego i oczywistego powodu. Chcę, żeby był szczęśliwy. Żeby realizował się w tym, w czym czuje się najlepiej i co lubi najbardziej. Choćby miało to być przepychanie studzienek kanalizacyjnych.

Nie zaprogramujesz dziecka. Nie zaprojektujesz jego życia. Owszem, możesz to zrobić. Możesz wybrać dla niego najlepsze przedszkole, podstawówkę, gimnazjum, liceum a nawet kierunek studiów. Ale nie sprawisz przy tym, że twoje dziecko będzie szczęśliwe. Bo to, że ty chcesz, wcale nie oznacza, że dziecko chce. Może ci nawet powie, że super, że się cieszy, że o tym marzyło właśnie. Ale ty sam nigdy nie będziesz miał pewności, czy mówi prawdę, czy jedynie nie chce zawieść twoich oczekiwań.

Twój projekt życia tego małego człowieka, powinien ograniczać się do sposobu wychowania i przekazywanych wartości. Możesz wybrać mu idealne przedszkole, podstawówkę. Ale powinieneś pozwolić dziecku jak najbardziej być sobą i decydować co i jak chce w życiu robić. A ponad wszystko, powinieneś cenić jego wybór i wspierać. Twoje dziecko nie będzie szczęśliwe studiując prawo, gdy tak naprawdę było zakochane w astronomii. Za to będzie bardzo szczęśliwe wiedząc, że nawet jeśli mu się nie uda, to ty go wesprzesz i podasz pomocną dłoń.

Takie dążenie do samodoskonalenia kosztem dziecka nikomu nie służy. To tak, jakby to właśnie dziecko miało przeżyć swoje życie ku radości rodziców. Jakby miało realizować ich plany i to, czego im nie udało się zrobić. Jakby miało przeżyć swoje życie według założeń dorosłych.

Bo nam się nie udało.
Bo nie mieliśmy takich możliwości.
Bo rodziców nie stać było na opłacenie zaocznych studiów biotechnologii, a na dzienne zabrakło punktów, więc musiałem iść na biologię.
Bo nie było możliwości chodzić na korki 4 razy w tygodniu i doskonalić wiedzę. 

A dziecko ma tą możliwość. I może czerpać pełnymi garściami. Bo nam się udało na to zarobić. Więc niech idzie tą drogą pożądanego zawodu. Tylko po co? Drogą unieszczęśliwiania się kosztem satysfakcji rodzica? Auć...

Zbyt wiele jest zawodów, które są wykonywane za karę. Zbyt wielu ludzi codziennie przychodzi do pracy i z musu. Wykonują swoje obowiązki, bo muszą a nie dlatego, że chcą. Zbyt wielu ludzi nienawidzi swojej pracy i robi wszystko, by dzień skończył się jak najszybciej. Nie chcesz przecież, żeby twoje dziecko też tak miało. Przecież chcesz,  żeby było szczęśliwe. Nie projektuj go, nie programuj mu życia. Pozwól mu być sobą. Pozwól mu być szczęśliwym.




Ten artykuł został wyróżniony, w rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich, przez portal Mądrzy Rodzice (10 miejsce)


You Might Also Like

23 komentarze(y)

  1. Gdy nasze dzieci mają około roku, 2 lat, 3 itd, a my juz w szufladzie mamy sporządzone jego CV w pewnym momencie przychodzi pani zwana Rzeczywistością. Często jest tak, że te piękne CV możemy wyrzucić do kosza:) Moja babcia np wymarzyła sobie, że jej wnuczek będzie lekarzem.. a on skończył m.in jako pseudobloger...

    Po co mamy przeżywać takie rozczarowania się pytam?:) Nie planujmy życia drugiej osobie, bo zawiedziemy się srodze i prozaku w aptekach nie starczy;)

    A na poważnie pod tym co napisałaś podpisuje się nogami i nawet rękami:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę. Sama czasem się łapię na tym, że myślę "zapiszę ją na taki kurs, potem na taki, będzie robiła to i to". Eh. Ciężko być rodzicem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi wieszczka z supermarketu powiedziała, że Pierworodny będzie muzykiem. Gdy patrzę na młodych to myślę, że Niebieskooki zostanie sportowcem, bo ma wrodzona łatwość w ruchu, a Brązowooki wygląda mi na szalonego naukowca ;-)
    Ja też uważam, że najważniejsze jest by być szczęśliwym, a nie chodzić do pracy za karę. Niezależnie od wysokości pensji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem tego samego zdania.
    Szczęście najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Idąc tym tokiem myślenia, mój jest wszechstronny. Będzie wszystkim jednocześnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnia rozmowa
    - Kim będziesz gdy dorośniesz?
    - Koparką. Rowy będę kopał jak panowie w parku.
    No i super. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Babcia powinna być dumna z takiego wnuka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście, dzieci i nastolatki potrafią się buntować;-) I to ich ratuje:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja też się zgadzam. Nie ma nic gorszego niż ograniczanie i zrzucanie na dziecko własnych spełnionych lub niespełnionych ambicji życiowych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Howdy are using Wordpress for your blog platform? I'm new to the blog world but I'm trying to get started and create my own. Do you need any html coding expertise to make your
    own blog? Any help would be greatly appreciated!

    Feel free to surf to my homepage: The Walking Dead Road to Survival Cheats

    OdpowiedzUsuń
  11. Spora część zawodów, które teraz wykonujemy jeszcze 20 lat temu nie istniała, choćby działalność związana z internetem, komputeryzacją i zaawansowaną technologią, a nawet kasjer w supermarkecie. Warto choćby z tego powodu się powstrzymać od układania dziecku życia i programowania go, bo co my możemy wiedzieć o tym jakie ono będzie miało możliwości do wyboru ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś, jako nastolatka, nie powiedziałabym, że chcę być blogerką. Nie miałam pojęcia, ze ta dziedzina się tak rozwinie i będzie na takim etapie. A teraz to wszystko się kręci w takim tempie, że nie można za tym nadążyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie. Zawsze chciałam być piosenkarką. Obawiam się, że moje dziecko nie podzieliłoby mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieci z zaprojektowanym życiem... ofiary niespełnionych pasji swoich rodziców. Sama prawda. Moje Dziecko jakoś od początku nie pozwala sobą sterować. Jako berbeć preferowało zabawki nietypowe dla swojej płci. Teraz też ma zainteresowania i pasje, których nie mam ani ja, ani żona i to chyba jest najfajniesza sprawa w byciu rodzicem. Jak widzisz młodego człowieka, który idzie gdzieś swoją drogą, a Ty nie masz pojęcia dokąd ona zaprowadzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z ust mi to wyjąłeś. Fajnie jest patrzeć na dzieci, które mają tyle energii i pasji, a które jeszcze nie wiedzą kim tak naprawdę zostaną, bo chcą być wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie zawsze bawi, że faktycznie, gdy dziecko bawi się radiowozem mówimy, że będzie strażakiem, gdy śpiewa - wokalistą, a jakoś nikt nigdy nie zauważył, że dziecko, które ciągle ma przy sobie butelkę (czyli każde;)) będzie... pijakiem. Wiem, czarny humor, ale zawsze mnie to śmieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale to jest prawda. Na to nikt nie patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  18. W samo sedno. Cholera, siedziałam na tej medycynie 6 lat i widziałam ludzi wypalonych "zawodowo" już w trakcie studiów. I duszących się artystów, architektów i innych ludzi. Bo ktoś (nie inny niż rodzice) może nie sprawiał, że MUSIELI, ale było BARDZO WSKAZANE by wylądowali właśnie tam. Horror.

    OdpowiedzUsuń
  19. aż nie mogę się doczekać gdy moje dziecko zacznie mówić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Amen! Za to jestem wdzięczna mojej mamie, że miałam totalną dowolność. Sama wymyśliłam sobie, co będę robić i twardo szłam w tym kierunku. Teraz ona nawet za bardzo nie ma pojęcia, czym się zajmuję w pracy, bo dla niej to czarna magia :D
    Jako rodzice powinniśmy obserwować nasze dzieci i wspierać zdolności, jakie wykazują. Wspierać, nie zmuszać.

    OdpowiedzUsuń