Nie jestem wyrodną matką

23:11:00


"Kiedyś swoje wady i nieudolności kryło się przed światem, a nie obwieszczało wszem i wobec czekając na komentarz "no co ty, wcale nie jesteś wyrodna" " -  Gulbaska

Nie jestem matką wyrodna. Nigdy nią nie byłam. Nie lubię tego określenia, gdy jest ono używane względem normalnych matek, dbających o dzieci. Nie lubię, gdy używają go matki w stosunku do samych siebie. #wyrodnamatka podbiła Facebooka. Każda matka nagle stałą się wyrodna. A ta, która faktycznie jest wyrodna ma usprawiedliwienie i czuje się lepiej. Bo każda jest wyrodna mniej lub bardziej. Każda dopuszcza się jakiegoś występku. Każda robi coś, co może zostać mniej lub bardziej potępione przez otoczenie.

Prawdziwa wyrodna matka sprzedała swojemu dziecku klapsa w tyłek. Może porządnie przetrzepała mu skórę po raz eNty, gdyż dziecko wykazało nieposłuszeństwo i nie chciało założyć samo skarpetek. Jest klasycznym przypadkiem matki wyrodnej, ale przestaje mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia, bo wyrodnych matek pod dostatkiem. Otwierając Facebooka na jeszcze minimalne wyrzuty sumienia. Później wszystko odchodzi w zapomnienie. Zobaczyła setki matek wyrodnych. Jest usprawiedliwiona.

Każda jest w jakiś sposób wyrodna. Tym sposobem ona sama - choć faktycznie wyrodna - ma dla siebie usprawiedliwienie. Wcale nie jest taka wyrodna. Wcale nie jest zła. Jest taka jak każda inna. Występek jak każdy inny. Nie trzeba bić, głodzić, traktować dziecka jak powietrze, żeby być matką wyrodną. Wystarczy być matką aby stać się wyrodną. Wyrodną można być na milion sposobów.

Wyrodna matka dała dziecku czekoladę, kupiła lody. Wyrodna matka zamówiła na obiad pizzę zamiast zrobić kurczaka na parze. Wyrodna matka kupiła sobie nową szminkę za swoje ciężko zarobione pieniądze, zamiast kupić dziecku setną zabawkę. Wyrodna matka wyszła na imprezę ze znajomymi, zostawiając dziecko pod opieką ojca - wiadomo, że ojcowie to osły i sobie z opieką na dzieckiem nie radzą za grosz - wyrodna do kwadratu. Wyrodna matka poszła do pracy zamiast siedzieć z dzieckiem w domu do jego pełnoletności. Wyrodna matka zabrała dziecku tablet i nakazała pobawić się klockami. 

Spójrz w lustro. Jesteś wyrodną matka i wcale się z tym nie kryjesz. Ba! Informujesz o tym cały facebook'owy świat licząc na... No właśnie. na co liczysz? Na poklask, poklepanie po ramieniu? Na to, że inna matka napisze "też jestem wyrodna, bo...". Bycie wyrodnym stało się modne. Nowy trend macierzyństwa. A my przecież tak bardzo lubimy podążać za modą. 

Nie jestem lepsza od Ciebie. Też się skusiłam. Jeden raz na pewno. Jeszcze na samym początku szaleństwa na hasztag #wyrodnamatka. Byłam wyrodną matką z powodu, którego kompletnie nie rozumiem. Dziś go nie rozumiem. Na tamten moment wydawało mi się to niezwykle zabawne. Podążyłam za trendem wyznaczonym przez nie wiadomo kogo, by być na tej samej fali co reszta matek i nie matek. Byłam przez moment wyrodna, bo sama siebie tak określiłam. NIE JESTEM WYRODNĄ MATKĄ!

Jakiś czas temu Gulbaska napisała tekst potępiający określanie samych siebie jako wyrodne matki. W swoim tekście ujęła moje odczucia i to, co sama chciała napisać. Dlatego też nie podjęłam wtedy tego tematu. Dziś chcę go rozszerzyć o dodatkowe spostrzeżenia, bo fala bycia wyrodnym rośnie w siłę i to już nawet śmieszne nie jest. Czy Ty - samozwańcza wyrodna matko - naprawdę chcesz być wyrodna? Co wspaniałego w tym jest? Dlaczego usprawiedliwiasz naprawdę wyrodne matki? Dlaczego wpędzasz w poczucie beznadziejności te, które chcą być idealne?

Prawdziwa wyrodna matka, której zachowanie ociera się o patologię  lub jest patologiczne, czytając o Twoim byciu wyrodną poczuje się usprawiedliwiona. Dlaczego? Dlatego, że teraz każda czynność, każde zrobienie czegoś dla siebie, każdy zakaz, nałożony obowiązek, prośba będzie świadczyła o byciu wyrodną matką. A skoro taka pierdoła jak wypicie kawy w świętym spokoju, gdy dziecko korzysta z tabletu, jest wyznacznikiem bycia złą matką, to uderzenie, poniżenie, wyzywanie nie może być niczym złym. Wyrodne matki. Jest ich na pęczki. Krytykują zachowanie innych matek, ich sposoby wychowawcze, błędy i potknięcia, nazywając siebie same wyrodnymi matkami. 

Wyrodne matki wpędzają w poczucie beznadziejności te wszystkie młode matki, które dopiero próbują uczyć się życia, małymi kroczkami odnajdują w macierzyństwie. 
"Byłam tak zmęczona, że nie usłyszałam jak xxx płakał w nocy. Nie wstałam go nakarmić. Mąż go nakarmił. #wyrodnamatka"
I ta młoda matka sobie to czyta, przyswaja, zadręcza samą siebie, wpędza w poczucie bycia wyrodną matką. Bo przecież ona też kiedyś się nie obudziła, zapomniała zmienić dziecku pampersa, podała zbyt chłodne mleko, nie karmiła piersią, nie kangurowała i nie robiła pierdyliarda innych rzeczy. Jest wyrodna bo TY jej tak powiedziałaś. Może nie dosłownie, ale między wierszami. A ona chciała być najlepszą matką na świecie. Nie wyszło na starcie, bo miała cesarkę. 

Przestańcie robić z siebie wyrodne matki. Przestańcie wciskać siebie i swoje rodziny w widełki patologii społecznej. Przestańcie robić młodym matkom - zagubionym w macierzyńskim świecie - wody z mózgu. Każdy ma prawo do zmęczenia, odpoczynku, chwili dla siebie, błędów. Nie usprawiedliwiajcie prawdziwej patologii, nie wpędzajcie w nią kobiet, które nie łapią żartu "#wyrodnamatka". Jeśli nie przestaniecie, to za 15 lat, gdy dziecko powie Wam, że się wychowało w patologicznej rodzinie, a jego matka jest wyrodna - przyznajcie mu rację. Same się tak nazywacie. 

You Might Also Like

51 komentarze(y)

  1. Ogólnie trudno mi zrozumieć niektóre nowe trendy. Panuje kult głupoty, inaczej chyba trudno to nazwać. Akceptuje się coraz gorsze zachowania, bo przesuwa się granice akceptacji. Bo trzeba przecież się bawić i tolerować wszystko dookoła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ te matki są wyrodne, tylko problem polega na tym, że nie z tych powódek, którymi określają swoją wyrodność na potrzeby paradoksalnie stworzenia obrazu "matki idealnej". To trochę złożony proces a może i nie. Od jakiegoś czasu szykuje się na pewne rozliczenia, ale ciągle coś innego wpada mi do głowy. Lubię stawianie przed lustrem, bo sam je stosuje i lubię emocjonalnie nasycone teksty wyrażające prawdziwe opinie blogera.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ten taki jest? Bo wiesz, ja to ciężko czasami łapię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie najgorsze jest to, że ta granica się wciąż przesuwa i nie wiadomo kiedy się zatrzyma.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie ogarnąłem w takim razie :D, koniec z porannym czytaniem, bo to w końcu twój tekst i pewnie zobaczyłem w nim więcej niż jest :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Poza tym, co dla jednej matki jest jest normalne, dla innej może być już początkiem patologi. Wiele zależy od punktu widzenia i sytuacji - wyrodna matka matka nie da dziecku tableta a każe sie pobawić klockami, ale inna wyrodna matka nie da dziecku klocków, a wręczy tablet. Nie powiem żebym nigdy nie miała wyrzutów sumienia, że mogłabym zrobić coś inaczej, lepiej, ale za wyrodną matkę się nie uważam.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i może dobrze, że więcej niż jest napisane. Pytanie tylko, czy bardziej w tą pozytywną czy negatywną stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To działa jak sprężynka. Czego nie zrobisz #wyrodnamatka. Działa jak napęd! Ale po co? Usprawiedliwianie się, żart? Wszystko pięknie ładnie ale do czasu. I to właśnie my musimy walczyć z tym, żeby na nas tak nie patrzono. Nie jem wyrodna. Nigdy nie byłam. I nie będę siebie tak nazywać. Nie jestem patologią.

    OdpowiedzUsuń
  9. A jakby tak mieć trochę dystansu do tego całego zamieszania przy #wyrodnamatka ? Otoczenie wielu matek neguje ich różne zachowania, krytykuje i sypie "złote rady" więc jak matka dla rozluźnienia sytuacji nazwie siebie wyrodną robi coś złego? Dla mnie nie.



    P.S. Powątpiewam to, żeby prawdziwa patologia czytała wpisy z tym hasztagiem. Oni w tym czasie piją, biją bądź się skaczą sobie do gardeł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Asiu, Joanno, oczywiście, że w pozytywną stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Żeby być jednostką patologiczną nie trzeba robić codziennie awantur i pić wódy od rana d nocy. Wystarczy nieumiejętnie zajmować się dziecmi, zaniedbywać je czy stosować w stosunku do niego przemoc. Patologia jako taka ma szerokie tłumaczenie.
    Ale wiesz, co innego jeśli użyjesz tego hasztsgu w sposób bardzo dowcipny, i raz na pól roku. A co innego jeśli nadużywasz go codziennie, może kilka razy dziennie, opisując jakąś drobną, zwyczajną czynność.
    Patologia nie siedzi na fb? Gdybyś przeczytała posty z kilku grup, właśnie na tym portalu, to byś się zdziwiła.

    OdpowiedzUsuń
  12. To, że matka dba o siebie, o swój jakiś tam względny dobrostan psychiczno-fizyczny, nigdy nie zrobi z niej wyrodnej matki. Mam wrażenie, że u nas pokutuje jeszcze inny tekst, a mianowicie, że dla dziecka trzeba się "poświęcić". Dziecko, dziecko i tylko dziecko. Pisnęło, chrząknęło, dziwnie spojrzało. Paradoksalnie bardziej wyluzowane były nasze babcie, bo dzieci było nie jedno, nie dwoje tylko pięcioro albo i więcej, do tego dom i pole do obrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze, nie zwróciłam uwagi na ten hasztag. Ale fakt, tego typu wyrodnych matek jest ogrom bo po tekstach kojarzę że niejedna tak o sobie pisze. Nie wiem w sumie, po co..? I też nie wiem, nie umiem sobie przypomnieć czy ja tak kiedyś pisałam..

    OdpowiedzUsuń
  14. "Wystarczy być matką aby stać się wyrodną" to zdanie i cały kolejny akapit powinny być powielane wszędzie. Powinnaś z tego zrobić infografikę (przecież lepiej się klijaką) i puścić w sieć. Wyrodna matka w oczach innych mam, a cudowny rodzic w oczach swojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja to myślałam raczej o zrobieniu grafiki z tego cytatu na samej górze. Trafia w sedno i się łatwo zapamiętuje. No, ja go bardzo łatwo zapamiętałam. Łaził mi po głowie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się dowiedziałam, jak wpisałam w wyszukiwarkę FB. Jeden raz użyłam tego #. I starczy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aleś mi ego połechtała :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś dzieci zajmowały się młodszym rodzeństwem. Matki albo pracowały zawodowo, albo zasuwały w polu. Teraz się na te dzieci chucha i dmucha. Ze swoim siedzę w domu, choć marzę o tym aby się z niego wyrwać do pracy. Z tym, że mam trochę inną sytuację i muszę swoje przekoczować.
    Ale tak, matki uważają autopoświęcenie dla dziecka za coś normalnego.

    OdpowiedzUsuń
  19. To wole nie czytać, nie ma sensu się dodatkowo denerwować ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czuję się gorszą, ani wyrodną matką, bo urodziłam przez cesarkę, nie dałam sobie też tego wmówić :) Ocenić mnie jako matkę ma prawo tylko moje dziecko, jak już podrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem najlepszą mamą na świecie, mimo iż poszłam do pracy, że zapisałam małą do przedszkola, że wieczory chcę mieć dla siebie, że czasem mi się nie chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wyrodna matka, ch... pani domu i tak dalej, to wszystko stało się teraz strasznie modne a mnie to strasznie irytuje. Tak samo jak te wszystkie sentenscje mówiące o tym, że matka jest budzikiem, szoferem i pielęgniarką.
    Kiedyś kobiety były po prostu matkami. Nie dorabiały do tego żadnych teorii, nie robiły z siebie męczennic, nie wynosiły na piedestał, nie oskarzały ciągle o coś. Po prostu były mami z wszystkimi swoimi zaletami i wadami, niedoskonałościami i niekończącymi się pokładami miłości. Nie mogło tak zostać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Każda jest najlepsza dla swojego dziecka. Dzieci będą nas rozliczać ze wszystkiego. Mój już teraz krzyczy, że nie mam dla niego czasu, gdy odpisuję na wiadomości z pytaniami w sprawie zbiórki. Ale co ja poradzę. Jeśli się chce aby ludzi wpłacali, to trzeba odpowiadać na każdą wiadomość.

    OdpowiedzUsuń
  24. To taka nowa moda. Za 10 lat będzie kult zajebistych matek. I co wtedy? Oszalejemy...

    OdpowiedzUsuń
  25. Też myślę, że większość osób używa tego hasztagu dla rozluźnienia sytuacji. Oczywiście, gdy coś się staje modne, niektórzy nie potrafią się pohamować, ale próba kiepskiego lansowania się na fb, ma mało wspólnego z patologią.
    Poza tym prawdziwa wyrodna matka to ta, która nie czuje żadnych wyrzutów sumienia, że dziecko bawi się po raz n-ty tabletem, że zapomniała o pampersie i odparzyło pupkę, że nie wstała w nocy gdy płakało. Jeśli przestaje się tym przejmować, to takie zachowania wchodzą jej w nawyk i wtedy to już jest patologia.
    Jednak większość z nas używa tego określenia, bo podświadomie ma nadzieję, że ktoś pozostawi jej komentarz w stylu "Skoro siebie nazywasz wyrodną to co ja mam powiedzieć...: i od razu nie czuje się taka beznadziejna

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wiem czemu, ale wszyscy jak tu komentujecie, zatrzymaliście się na pierwszej części tekstu, dotyczącej rozgrzeszania się przez prawdziwe wyrodne matki. Nikt z Was nie wspomniał nawet pół słowem o tym, co jest dalej. Cały tekst nie jest tylko o matkach patologicznych. Zatrzymałam się także na matkach, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z macierzyństwem, i które tego hasztagu nie rozumieją, które mogą to zrozumieć opacznie. Ten kij ma dwa końce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Strasznie nie lubię określenia "poświęcam swój czas dzieciom",ja nie poświęcam, ja daję ten czas i spędzam go z rodziną, to przyjemność, a nie kara, choć nie zawsze jest różowo 😊 moje córki były bardzo krótko karmione piersią, ale nie mam z tego powodu wyrzutów, dbam o nie najlepiej jak potrafię i jeśli przychodząc po nie do szkoły i przedszkola rzucają się na szyję wolajac że tęskniły to lepszego świadectwa ich miłości nie ma 😊

    OdpowiedzUsuń
  28. Bo to fun, bo jest śmiesznie, bo niby z dystansem, ale bardzo tego nie lubię. Nie lubię dlatego, że to takie na siłę. Cokolwiek matki robią, musi być otagowane hasłem wyrodna matka i ja nie widzę w tym nic śmiesznego. Bo dziecko zje suchą bułę, bo nie chce nic innego? No i co z tego. Moje też zapycha się bułą. Nie mam ochoty obserwować blogów, na których każde zdjęcie jest tak opisane.

    OdpowiedzUsuń
  29. Gdyby patrzeć na macierzyństwo poprzez pryzmat karmienia, rodzenia, wychowywania itp, to ja jestem na samym dnie dna bycia beznadziejna. Mimo to nie uważam siebie za złą matkę. Wręcz przeciwnie. Męczennica też nie jestem. Dobrze piszesz. Dzieciom się czasu nie poświęca. Z dzieckiem się czas spędza. Poświecić to można jajka na Wielkanoc. Ewentualnie karierę, aby móc dłużej być z dzieckiem w domu - tylko czy to poświęcenie, czy już świadomy wybór?

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam wrażenie, że niektórzy robią to dla fejmu. Bo to się dobrze klika i niektórzy lubią sobie popatrzeć na tego typu posty i samokrytykę, "biczowanie".

    OdpowiedzUsuń
  31. Uważam, że to świadomy wybór, przecież jesteśmy w stanie przewidzieć skutki, ja mam "ten luksus" że mogę być z dziećmi w domu, ale wiem też ze wiele matek nie może, a część może, ale chce się też realizować zawodowo, nie ma w tym nic złego 😊 szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci 😊

    OdpowiedzUsuń
  32. Każda matka przy pierwszym dziecku jest taką "młodą matką" zagubioną i trochę przerażoną. Za mną było podobnie, a nie odczytywałam tego hasztagu w sposób negatywny. Wręcz przeciwnie, dobrze jest wiedzieć, że nie tylko mi zdarzało się spać tak mocno, ze nie słyszałam płaczu własnego dziecka.
    Wystarczy, że wszyscy wokół mówią Ci, ze coś robisz nie tak i jesteś złą matką. Począwszy do koleżanek, życzliwych sąsiadek, rodziny, telewizji itd. Każdy po kolei negował to co robię i dalej neguje :(. Myślę, że to dużo większy problem niż jeden nawet denerwujący hasztag.
    Zresztą podtrzymuje swoje zdanie, co raz więcej matek wrzuca to tylko dla poklasku, żeby się wypromować bo modne. Tak głupi tekst pod zdjęciem w dziecka w fotelik: "Widzę, że wozisz przodem, też jesteś wyrodną matką jak ja". Słaba próba wypromowania się czy nie wiem czego, komentarz autorki pod zdjęciem dotyczył zupełnie czego innego. Niestety niektórzy uważają, że to modne być wyrodną matką i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie oczekiwałbym, żeby kiedyś się zatrzymała. Granice akceptacji, granice głupoty, one są ciągle w ruchu jak podłączone do jakiegoś perpetum mobile. Niestety.
    Swoją drogą nadużywanie terminu wyrodnamatka to chyba dobry temat dla psychologa. No bo jaka może być praprzyczyna nadużywania takich określeń? Co siedzi w takich głowach?

    OdpowiedzUsuń
  34. Pewnie parę razy zdarzyło mi się napisać, że wyrodna ze mnie matka, ale jeśli ktoś robi to średnio co drugi dzień to mi się niedobrze robi

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy jakbym napisała #jestemidealnąmatką podziałałoby to lepiej na kobietę, która była tak zmęczona, że zasnęła? Czy skłoniłoby tą dającą klapsy w tyłek do zaprzestania? Ludzie nie lubią przegięć w żadną stronę - ani ideału ani patologii. Może zamiast tego używajmy #matkateżczłowiek?

    OdpowiedzUsuń
  36. #matkateżczłowiek podoba mi się bardzo. Wprowadzamy w życie nową modę, wypośrodkowując bycie idealnym i wyrodnym. @Monika Kilijańska, znalazłaś złoty środek :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakby tu ugryźć ten temat hmmm świetnie zauważyłaś pewien paradoks. Trzeba się jednak zastanowić, skąd to się wzięło, że dobre mamy przypinają sobie łatkę "wyrodnej". Sama tak zrobiłam we wpisie "Zła Matka" i myślę, że może to wynikać z tego, że jest jakiś IDEAŁ Matki i bardzo ciężko go osiągnąć i każde odchylenie od niego uważamy za bycie tą wyrodną "dziecko samo nie usypia?" jesteś wyrodna, "dałaś butlę zamiast cyca?" jesteś wyrodna "dałaś smoczka" - wiadomo i tak w kółko ...

    OdpowiedzUsuń
  38. Wyrodna matka, jak i chujowa Pani domu.. jest teraz na topie :D
    Mi tam nie przeszkadza, zawsze obracam to w żart, ale jak się nad tym głębiej zastanowić to racje masz :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja też tak to odbieram, bardziej jako przymrużenie oka niż eskalowanie własnej wyrodności.
    Te prawdziwie wyrodne matki nie hasztagują się tylko robią różne dziwne, albo skrajnie nieodpowiedzialne rzeczy w związku z opieką i wychowaniem dzieci.
    Tak, jak popularne stało się używanie hasztagów wogóle, tak niektóre z nich zrobiły się mega modne i często nagminnie używane.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja też się parę miesięcy temu dałam złapać w te sidła, ale ocknęłam się na całe szczęście!
    Bardziej mi się podoba - Jestem mamą i mam prawo do.... :)
    Ale właśnie te "prawdziwe patologie" bardzo szybko to sobie wyłapią i będą uważać się za idealne mamy, bo przecież nie robią nic złego, toż każdy ma coś na sumieniu..

    OdpowiedzUsuń
  41. Matka to człowiek, jak każdy inny. Ma prawo do słabości i niepowodzeń. Nikt nie powinien nikomu narzucać ideału.

    OdpowiedzUsuń
  42. Biorąc pod uwagę fakt, że nasze matki dopuszczały się tych przestępstw 30 lat temu, aż dziw mnie bierze, że większość ich potomków żyje i ma się dobrze :). Przerażają mnie czasy, w których żyjemy- teraz każdy pozuje na autorytet i jest w stanie nazwać matkę wyrodną dlatego, bo ciastko dziecku dała :).

    OdpowiedzUsuń
  43. Albo odwrotnie. Matki robią z siebie te złe. Tylko po co? Kiedyś były trochę inne czasy i inaczej się żyło, więc nie ma co tak ściśle porównywać. Ale kiedyś matki nawet jak krzyczały czy lały po tyłku, to publicznie robiły z siebie wzór i ideał.

    OdpowiedzUsuń
  44. To naprawdę lepiej się dobić niż pocieszyć? No, chyba, że to jest forma pocieszenia. To nie mam pytań.

    OdpowiedzUsuń
  45. Żadna matka nie jest idealna, choćby nie wiem jak bardzo się starała. A z autopsji wiem, że im bardziej się stara tym bardziej jej nie wychodzi. Ja to traktuję z przymrużeniem oka. Ale tylko wtedy, gdy się tego określenia używa raz na ruski rok, a nie codziennie po dziesięć razy.

    OdpowiedzUsuń
  46. Wręcz przeciwnie, żadna z siebie nie robiła matki idealnej i to było fajne , przynajmniej tak było w moim otoczeniu :).

    OdpowiedzUsuń