Trolla karmisz zupą

22:18:00


Nie od dziś wiadomo, że nikt człowieka tak nie zdołuje jak osoba z najbliższego otoczenia. Ten wyjątkowy typ człowieka jest niczym szpikulec do lodu. Zawsze wie kiedy i gdzie uderzyć, aby zadać jak najwięcej klasycznego "auć". Lubi wypowiadać się na tematy o których nie ma bladego pojęcia. Lubi zaczepiać o rzeczy z którymi nigdy nie miał styczności. Jest mistrzem ciętej riposty, która - w miarę rozwoju sytuacji - staje się świadczyć jedynie o jego niewiedzy i braku polotu. Jest wszędzie. Gdzie się nie obrócisz, on jest. Jak widmo wynurza się w najmniej spodziewanym momencie i atakuje. A ty nie potrafisz się bronić. Bo, co jak co, ale takiego ataku się nie spodziewałeś.


Troll atakuje z zaskoczenia. Gdyby się mu bliżej przyjrzeć, można zauważyć, że robi to z troski, często nieświadomie. I niestety to ta nieświadomość go gubi. Nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć swojego zdania. Mimo to uparcie uważa, że ma rację. Twoja pierwsza myśl, w momencie gdy atakuje, to pacnąć go patelnią po głowie. Tak profilaktycznie, na otrzeźwienie. Ale akurat patelni pod ręką nie ma. Wiec słuchasz tych - pożal się bosze - wywodów i powtarzasz sobie w myślach "jeszcze będziesz przepraszać". Gdy już skończy się mądrzyć, a tobie uda się trolla ściągnąć na ziemię, możesz domagać się przeprosin. Czasami przeprosi. Ale nie licz na to, że zawsze tak będzie.

Pozostaje ci jedynie się przyzwyczaić do tego, że podobne sytuacje będą miały miejsce. Musisz się na nie uodpornić, jeśli tylko nadal chcesz robić to, co przed chwilą zostało zjechane w wyborny sposób. Troll nie odpuszcza. Zawsze znajdzie jakiś temat, do którego może się przyczepić. Czasem jego podejście jest tak idiotyczne, że aż komiczne. Jedyne co można zrobić to popaść w paranoiczny śmiech, który pohamuje jego zapędy. W innych przypadkach możesz strzelić focha i wyjść do drugiego pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Możesz też bronić swoich racji. Pamiętaj jednak, że dyskusja z trollem może się skończyć jedynie kłótnią i wtedy na sto procent wykorzystasz wyjście z trzaśnięciem drzwiami.

Każdy ma obok siebie swojego, prywatnego trolla. Może nim być mąż, partner, przyjaciółka, matka, ojciec, teściowa a nawet dziecko. W przypadku tego ostatniego, jest jeszcze szansa na odpowiednie pokierowanie i wytłumaczenie. Dziecko chłonie wszystko jak gąbka, wiec co mu nie powiesz, to przyswoi. Najwyżej wykorzysta to przeciwko tobie, więc uważnie waż słowa. Z pozostałymi będzie trudniej. Ich nie nauczysz pozytywnego podejścia do tematu i motywowania ciebie w dążeniach, planach, działaniach. Oni zawsze dopatrzą się w czymś czegoś nie tak.

Troll jest podły. Powie ci, że się nie nadajesz, że nie potrafisz, nie dasz rady. Będzie ci wmawiał, że i tak nic z tego nie wyjdzie a jedynie stracisz czas i pieniądze. Troll powie ci, że robisz to źle, choć sam zna się na tym tak, jak murarz na mechanice. Pewnie nigdy nawet nie spróbował albo wie sam z siebie, że się do tego nie nadaje. Tobie powie, że ty też się nie nadajesz bo on tak uważa. Nie ważne czy ma rację czy nie. Jego zdanie jest niepodważalne i musi być na wierzchu. Troll nigdy cię nie wesprze, nie potrzyma za rękę. Nie licz, że usłyszysz z jego ust jakieś dobre słowo. Nie ma na to szans.

W przypadku trolla możesz zrobić tylko jedno. Robić swoje i nie słuchać jego ględzenia. Możesz utrzeć mu nosa pokazując, że potrafisz i znasz się na rzeczy. Im więcej sukcesów na twoim koncie, tym większe zaskoczenie trolla. Troll nie lubi nie mieć racji. Udowadniając mu, że się myli najskuteczniej utrzesz mu nosa.
Trolla karmisz zupą. Tą zupą jest twoje działanie. Troll zawsze będzie atakował. Jednak to od ciebie zależy na ile sobie pozwolisz. Troll nie lubi twoich sukcesów. One go osłabiają. Rób więc wszytsko, żeby serwować mu na obiad to, czego nie znosi.

You Might Also Like

25 komentarze(y)

  1. najlepiej ignorować i pod żadnym pozorem nie brać sobie do serca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem aż palce szczypią by czegoś trollowi nei napisać a język - by nie powiedzieć. Ale ciiii - wtedy jest lepiej. Niekarmiony troll gaśnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Robić swoje i się nie przejmować - dokładnie! To dewiza, której od dawna się trzymam i żadne trolle mi nie straszne, choć nie powiem - ciśnienie podnieść potrafią, ale akurat w moim przypadku - skrajnego niskociśnieniowca - to jest nawet korzystne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam taką trollicę w otoczeniu. Dużo czarnej polewki trzeba jej podać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie. Nie karm trolla, a uschnie w zgryzocie i samotności:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak. Ale pierwszy atak zawsze jest najbardziej bolesny. Później już można się wszystkiego spodziewać i być przygotowanym na "olewanie" tematu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Troll niepodlewany zainteresowaniem i nie karmiony porażką zwieje i przeżuci się na słabszą jednostkę. Trzeba mieć silną potrzebę dążenia do realizacji swoich założeń. Wtedy żaden troll nie jest straszny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio słucham i przyswajam. W między czasie obmyślam słodką zemstę. Nic tak nie poprawia humoru, jak utarcie nosa takiemu trollowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeanalizowałem swoje otoczenie i doszedłem do wniosku, że sam sobie jestem największym trollem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm... miałam kiedyś trolla w swoim otoczeniu, teraz chyba żadnego nie ma.Trzymam się od wszystkich z boku i robię swoje. Rak jest chyba najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. W zasadzie nie muszę już nic dodawać. Post jest trafiony w punkt, a te komentarze tylko dobijają w już trafioną 10.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przerabiałam, cholera, ale wbrew pozorom ten troll wcale nie jest najtrudniejszy do unicestwienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty, ja mam takiego trolla koło siebie, ale jakiś czas temu znudziła mi się jego obecność i go odstawiłam. Nie udało mu się napsuć mi tyle krwi ile pewnie planował, ale czai się w pobliżu i pewnie liczy na więcej, czeka na moment, kiedy będzie mógł albo miał okazję się zbliżyć. Ja nie czekam, a wręcz unikam go w dość znacznym stopniu i dzięki temu żyje mi się szczęśliwiej. Mój troll jest bardzo toksyczny, a moja zupa bardzo mu nie smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Staram się takich olewać, ale to nie takie proste. Zwykle się nie przejmuję, ale czasem i ja potrafię wyjść z równowagi choć raczej spokojna jestem;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyle mówi się o internerowych trollach, a ja właśnie zarówno doświadczenia jak i z rozmowy z innymi piszącymi osobami stwierdzam, że czasem więcej trolli jest obok nas niż w komentarzach na naszych blogach.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie tych trollów co prawda mało, ale wiem jedno- jeśli się pojawią, nauczona doświadczeniem, tym razem nie będę się wdawała z nimi w żadne dyskusje, tylko od razu wywalę ich komentarze :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Zamknąć oczy, wziąć trzy głębokie wdechy i iść do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czasami sobie powtarzam w myślach - a jest to bardzo nieładny zwrot "Jestem oazą spokoju, jestem oazą spokoju, ale jak się zaraz woda wzburzy to rozkurwię wszystko". Nawet nie wiesz jak pomaga :D

    OdpowiedzUsuń
  19. W komentarzach jest ich niewielu i my też nie specjalnie się nimi przejmujemy. W końcu nie znamy osobników, więc nam to troch lata koło nosa. Ale ci real ni potrafią wkurzyć porządnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja wyszłam z ostatnio z założenia, że nie będę usuwać. Gdy nie publikuję (a teraz usuwam bo wyłączyłam moderowanie) komentarzy, to oni mi spamują na potęgę. To niech sobie piszą. A droga wolna. Jak robić z siebie idiotę to w publicznym gronie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pożyczę sobie;-) Ja często mówię: Weź dwa głębokie oddechy, weź dwa głębokie oddechy...

    OdpowiedzUsuń
  22. "Troll jest podły. Powie ci, że się nie nadajesz, że nie potrafisz, nie dasz rady. Będzie ci wmawiał, że i tak nic z tego nie wyjdzie a jedynie stracisz czas i pieniądze." gdy mi ktoś coś takiego lub podobnego mówi- działa to na mnie napędowo- działam ze zdwojoną siłą, żeby udowodnić, że dam radę. Kilka razy mi się udało :)

    OdpowiedzUsuń