Reorganizacja

08:24:00

Nadszedł ten moment, w którym postanowiłam trochę "poukładać" moją blogową przestrzeń. Każda pora jest dobra na zmiany i lepiej je wprowadzić, niż biadolić jak to ciężko, źle, czasu mało. Czasu nigdy nie będzie wystarczająco dużo i chyba każdy dorosły, zabiegany człowiek, zgodzi się z tym, że doba jest stanowczo za krótka. Moja, całkiem niedawno, w końcu wróciła do normalnych rozmiarów. W końcu mam te kilka godzin więcej, nie padam na twarz o 21, nie muszę się spinać, nie załamuję rąk, że jest 12 a ja jeszcze nie mam zrobionych zakupów na obiad. W końcu przyszedł moment na złapanie oddechu.

To oddychanie doprowadziło do tego, że się prawie zachłysnęłam. Przywrócenie normalnego rytmu dnia, okazało się być wybawieniem. Tak naprawdę dopiero teraz zobaczyłam ile czasu miałam wczesniej i jak beznadziejnie pożytkowałam go na jakieś zbędne czynności, które z powodzeniem mogły poczekać na inny dzień.

Tak naprawdę, te ostatnie trzy miesiące życia w ciągłym biegu, bez hamulców, były świetną nauką, z której wyciągnęłam jeden wniosek: ZAWSZE MOŻE SIĘ PRZYDARZYĆ TAKI OKRES, W KTÓRYM MUSISZ ZDĄŻYĆ ZE WSZYSTKIM, POMIMO BRAKU CZASU.

Wiecie jak wyglądały moje ostatnie trzy miesiące? To była jazda bez trzymanki, z zamkniętymi oczami, na szóstym biegu. Szczerze, wcześniej nie sądziłam, że tak się da. Ale da się, chociaż nikomu tego nie polecam. Można się nieźle wykoleić na którymś zakręcie. Tak naprawdę, to niebezpieczna jazda, w której istnieje cienka granica. Coś za coś. Dosłownie.

Były momenty, gdy miałam serdecznie dość tego pędu, ale z drugiej strony wiedziałam, że nie mogę zwolnić. Opłacało się. Straciłam sporo czasu, nerwów, zapału do innych rzeczy. Ale zyskałam nadzieję. To ona jest najlepszym podziękowaniem za ten cały okres.

Nie będę ściemniać i pisać, że to nie było męczące. Było i to bardzo. Ale adrenalina robiła swoje i napędzała do dalszego działania. Więc działałam na pełnych obrotach. A gdy się wszystko szczęśliwie zakończyło, opadły emocje, radość i niedowierzanie zamieniły się miejscami ze świadomością stanu faktycznego, mój organizm powiedział "finito". I miał racje. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę ze swojego zmęczenia. Odpoczęłam, zrobiłam zasłużony reset, uporządkowałam nieuporządkowane i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że dobrze mi to zrobiło.

Zastanawiacie się pewnie na czym będzie polegała tytułowa reorganizacja. Otóż, reorganizację przejdzie blog. Więc jeśli jesteście tu stałymi bywalcami, to z pewnością będzie to dla Was dobra ściągawka. Reorganizację zaczynamy od dziś, żeby plany stały się namacalne. Znów mam czas na pisanie, ale mam też wiele zaległości do nadrobienia u mojego syna. To on teraz mnie najbardziej potrzebuje i to jemu jestem winna rekompensatę za te trzy ostatnie miesiące, podczas których słowa "zaraz", "poczekaj", "minutka" były na porządku dziennym. Wykorzystałam ich limit na najbliższy rok do przodu.

Ale chcą być fair w stosunku do wszystkich i przede wszystkim w stosunku do swojej pasji - bloga - zdecydowałam się na prosty plan, który musi wystarczyć. Musi, bo ja sama jeszcze nie czuję się na siłach, żeby wracać na stare tory. Liczę więc na wyrozumiałość i trzymanie kciuków za to, żebym za pól roku mogła wprowadzić kolejną reorganizację, tym razem bardziej stawiająca na mój rozwój.

Będę tu. Będę na fanpage'u. Ale:
• teksty na blogu będą pojawiać się dwa razy w tygodniu. We wtorki i w piątki. Tylko taki system pozwoli mi nadal ładować baterie i lepiej pożytkować wolny czas, niż poprzez częstsze pisanie tekstów. Postaram się wywiązywać z tego założenia, z naciskiem na "postaram się".
• na fanpage'u codziennie będzie się coś pojawiało, z tym, że ograniczam się do jednego postu dziennie. Jeśli pojawi się ich wiece, z pewnością będzie to wyjątkowy dzień. Do tej pory publikowałam maksymalnie dwa posty. W ostatnim czasie bardzo zaniedbałam ten temat, ale obecne postanowienie mi się podoba. Mam zamiar się tego trzymać.

Natomiast Was zachęcam do grzebania w archiwum bloga. Jest tam sporo treści. W wolnej chwili zawsze można coś przejrzeć.
I dziękuję Wam za to, że ze mną jesteście. Pomimo niezłej posuwy w ostatnim czasie, widzę jak Was przybywa i jak słupek odwiedzin bloga idzie w górę, nawet gdy nie pojawiają się nowe teksty.

Tak będzie do naszego wyjazdu, który (notabene) nie wiadomo kiedy nastąpi. Później wszytko zweryfikuje życie.

You Might Also Like

27 komentarze(y)

  1. No i fajnie, lubię zmiany. Co do fejsa, to moim zdaniem dobry krok, ponieważ z własnego podwórka wiem, że im mniej, tym więcej i publikowanie wpisów kilka razy dziennie może nudzić użytkowników. A zdjęcie, które opublikowałaś, kojarzy mi się z programem "Trudne sprawy" :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ostatnio myślę nad reorganizacją, bo żyję w wiecznym chaosie. Tak samo, jak Ty, chcę jakoś wszystko poukładać i zaplanować swój czas tak, bym nie trwoniła go na bzdury, a miała na to, co najważniejsze - czyli przede wszystkim rodzina. Ale wiadomo, że swoje pasje także trzeba pielęgnować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za pozytywne zmiany!

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram reorganizację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już dawno musiałam przeorganizować, dlatego rozumiem w 100%. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Babiniec Owion16 lutego 2016 10:26

    super! trzymam kciuki za reorganizację! doskonale znam słowa "zaraz", "poczekaj" " daj mi chwilę" "zrób sobie cos do jedzenia" :( tez brakuje mi czasu, i choć staram się rozciągać dobę to nijak mi to nie wychodzi - ale gdyby tak jeszcze godzinka lub dwie wskoczyły było by całkiem miło..:) pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Będziemy trzymać kciuki! :) Jestem pod wrażeniem tego jak dajecie sobie radę. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja myślałem o reorganizacji bloga, ale zamiast niego zreorganizowałem moje myśli i NIC nie robię!:) Walczę o wenę, bo bez niej żadnych zmian nie ma sensu wprowadzać;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem, będę i trzymam kciuki. Bardzo, bardzo mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzielna Mama jesteś. Ja sobie nawet nie wyobrażam na jakich wysokich obrotach musiałaś funkcjonować w ostatnich miesiącach. Daj sobie na luz, albo nawet wrzuć "wsteka" jeśli potrzebujesz.
    Ściskam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Układaj, reorganizuj tak, aby było Ci wygodnie :) my tutaj będziemy niezależnie od tego czy napiszesz 2 posty w tygodniu czy w miesiącu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha, ha, ha... To z tymi "Trudnymi sprawami" dałam. Jak się tak przyglądam teraz, to faktycznie coś w tym jest.
    A co do FB, to się zgodzę. Mi się wyświetlają max 2 posty w ciagu doby, opublikowane przez daną osobę, więc nie ma się co spinać. Jeden też dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem Ci, że nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile czasu marnowałam, dopóki nie weszłam na szósty bieg a później z niego nie zeszła. Teraz mam go aż nadto. Ale to akurat odczuwam pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć, czy jak to tam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna sprawa. Polecam każdemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami można zrobić coś za coś. Prasowanie jutro a teraz godzina z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To już się robi automatycznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Post o antydepresantach był mega. A wypowiedź wścieklej żony - torpeda.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wstecznego to ja nie chcę. Jeszcze się cofnę zamiast iść do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatni miesiąc kompletnie odpuściła pisanie (praca + brak czasu) i staty wcale nie spadły. U Was na pewno będzie dobrze, a najważniejsze, byś Ty czuła się dobrze!
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tego absolutnie Ci nie życzę ;)

    OdpowiedzUsuń