Bloger niesłowny

09:26:00

Całkiem niedawno zrobiłam reorganizację swojej blogowej przygody. Zarzekłam się, że będę publikować w określonych dniach, a brat Facebook pójdzie w odstawkę, przez co będę się na fanpage udzielać raz dziennie. Zrobiłam to przede wszystkim dla samej siebie. Żeby mi było wygodniej, łatwiej, czytelniej. Żebym nie musiała narzekać na brak czasu, przemęczenie materiału. Czy mi się udało? Tak. Na opak.

Odkąd prowadzę bloga, zauważyłam pewien dosyć istotny fakt. Jak sobie coś założę, to z pewnością mi nie wyjdzie. Regularne publikowanie trwa jeden dzień, potem wszystko się kitłasi. Planowanie postów to jakaś czarna magia, której nie ogarniam. Plany co do rozwoju bloga - wolę nawet nie myśleć, bo z pewnością mi nie wyjdzie. Wiem jedno. Nie mogę niczego planować. 

Nie lubię być niesłowna a ostatnio właśnie taka jestem. Prawdopodobnie własnie dlatego postanowiłam w ogóle niczego nie planować, nie obiecywać ani sobie ani innym, że będzie tak i tak - niczym odrysowane od linijki. Bycie niesłownym w stosunku do czytelników boli. Ale bardzie boli bycie niesłownym w stosunku do samego siebie. 

W tym miejscu powinnam napisać, że będę publikować raz w miesiącu. Wtedy z pewnością zaczęłabym publikować więcej postów tygodniowo. Zawsze wszystko odwrotnie i już dawno powinnam się przyzwyczaić do tego, że nie potrafię konsekwentnie dążyć do realizacji postawionych sobie celów. 

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale największa burza myśli uruchamia mi się późnym wieczorem, gdy zamykam oczy i kładę się spać. Właśnie wtedy mogłabym bez żadnego wysiłku sklecić kilka naprawdę dobrych tekstów. Zamiast wstać i pisać zasypiam, licząc na to, że zrobię to rano. A rano nie pamiętam o czym miałam pisać. Czy to defekt przeżytego ćwierćwiecza?

Może do tego trzeba dojrzeć, może to przychodzi z wiekiem, może trzeba się przyzwyczaić i zaakceptować to, że życia nie da się zaplanować. Nawet najdrobniejsze rzeczy, które realizuje się codziennie, regularnie - potrafią się posypać, a jakieś coś we wszechświecie zmienia założenia. Być może taka jest właśnie moja natura i tego przeskoczyć się nie da. Chociaż, podobno konsekwencje można wypracować.  

Więc dziś postanowiłam, że już niczego nie będę obiecywać. O ile w realnym życiu realizacja obietnic nie jest niczym nadzwyczajnym - a raczej automatycznym - o tyle w świecie wirtualnym idzie mi jak po gruzie. Syzyf by się uśmiał, chociaż chłop pchał ten swój głaz pod górę bez celu. Obietnica nie składania obietnic będzie bardzo łatwa w realizacji. 

Blogowanie to nieodłączna cząstka mnie. Ten wirtualny papier jest czymś naprawdę wyjątkowym i wartym poświęcenia. A świadomość, że ktoś to czyta jest najlepszą nagrodą, motorem napędzającym, kopniakiem motywacyjnym. 

Bloger potrafi być niesłowny. Jednak najważniejsze jest to, alby potrafił się do tego przyznać i wyciągnąć wnioski. Więc będę pisać i jak już coś sklecę to wrzucę na stronę. Będę świadkowanie dążyć do powiększania swojej blogowej przestrzeni. Chociaż od dawna biorę pisanie bloga na poważnie, to chyba tak naprawdę dopiero teraz mam świadomość tego, że faktycznie chcę to robić na serio i czerpać z tego satysfakcję pełnymi wiadrami a  nie tylko garściami - jak do tej pory.


"Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć."

Napoleon Hill

You Might Also Like

40 komentarze(y)

  1. No to życzę Ci tych pełnych wiader:);)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, mam podobny problem - często obiecuję, że będzie jakiś wpis, a potem mi to ucieka, albo plany się zmieniają, dlatego staram się już nic nie obiecywać, ale średnio mi wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I właśnie dlatego ja nic obiecuję- wrzucam wpis, kiedy go napiszę i tak jest najlepiej :). Poza tym wątpię, by ludzie czekali z niecierpliwością na moje teksty, więc też się nie spinam. A nie planuję nic od dawna, bo i tak nic z planów mi nie wychodzi :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak ! Ja mam dokładnie tak samo. Kiedy robię coś od czego nie mogę się oderwać - w głowie układają mi się piękne zdania kolejnego wpisu. Kiedy usiądę do laptopa - pustka w głowie, nie potrafię sobie przypomnieć tego wszystkiego co chciałam napisać. -_- być kobietą to ciężka sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Planować można, jeżeli masz 6 tekstów na przód napisane... W innym przypadku jest to istne szaleństwo jak jazda na rowerze bez trzymanki, można lecz na dłuższą metę się nie da😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz sama z siebie to wiem. Chociaż w roboczych kilka skończonych, ale jak otwieram i czytam to jakieś takie beznadziejne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja muszę sobie kupić dyktafon. Z tym, że przepisywanie z kartki to dla nie mordęga a co dopiero z dyktafonu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat z tych co czekają na Twoje wpisy i mam spory niedosyt, że ostatnim czasem jest ich niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi wychodzi na samym poczatku. Potem to już równia pochyła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie mam wiader a już chce żeby były pełne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jesteś sama. U mnie jest dokładnie to samo. Przez ostatnie 2 tygodnie trochę odpuściłam, bo potrzebowałam trochę oddechu. Świat się nie zawali. Piszę wtedy, kiedy czuję temat i już.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nienawidzę być niesłowna, a ostatnio właśnie taka jestem, przez co się złoszczę na siebie i jest mi odrobinę wstyd, że nie dotrzymuję danego słowa. Dużo się dzieje u Nas i blog zszedł na dalszy plan, czasem po prostu zapominam opublikować napisany już post. :/

    OdpowiedzUsuń
  13. niecalkiemsamamama5 marca 2016 11:58

    Mam tak samo. Cokolwiek zaplanuję i tak nie realizuje. Jestem chyba zbyt spontaniczna, by trzymać się określonych reguł i zasad :) Pozdrawiam www.niecalkiemsamamama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. U Ciebie duży misz masz. Powinnaś odpoczywać i nie przejmować się blogiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie powiem, że nie zauważyłam mniejszej ilości na blogu. Ale to pewnie dlatego, że jestem u Ciebie nowa i lubię wracać na Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Odkąd prowadzę bloga, zauważyłam pewien dosyć istotny fakt. Jak sobie coś założę, to z pewnością mi nie wyjdzie."

    Nieprawda, nieprawda, nieprawda i proszę tak nie pisać, nie mówić, nie myśleć. Poza proszę zwrócić uwagę na jeden detal plan powinien być dostosowany do rzeczywistości, sił i chęci. A co najważniejsze plan powienien być dodatkiem do blogowania. a nie jego esencją. Czasem zdarza się, że wcześniejsze założenia nie wyplają i co wtedy masz począć człowieku: skasować bloga, pociąć się? Gdybyśmy żyli w próżni i mieli tylko zapełniać blogi bylibyśmy pewno terminatorami. Na szczęscie nie żyjemy. Poza ta Twoja niesłowność... strasznie mnie nie przekonuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie wiem. Ty u mnie wszystko widzisz na opak ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może to jakaś wada wzroku? Pójdę się przebadać, dobrze? ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. A bo takie planowanie to często zmuszanie się do czegoś a kto lubi przymus? Lepiej robić to, co się kocha i jak się czuje bluesa. Co prawda plan sprawia, że wszystko nie rozłazi się na "niewiadomokiedy" ale bez przesady. Najważniejszy jest blues.

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie podobnie. Niedawno wystartowałem z nowym swoim blogiem, a pamiętam jakie plany miałem z poprzednim i jak ogłaszałem o tym światu. Zmieniłem nieco podejście, nie napinam się już tak bardzo. Blogowanie jest jak nałóg, a będąc uzależnionym robi się czasem dziwne i różne rzeczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. A wiesz, że ja mam wieczorem podobnie? Jeśli jeszcze troszkę sił we mnie jest to biorę tablet i szybko notuję co mam w głowie, ale zdecydowanie częściej zasypiam w połowie dobrej myśli i rano nie pamiętam nic ;) A planować ile napisze, w jakim czasie, już dawno skończyłam, doba jest na to zbyt krótka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że planowanie w przypadku blogowanie wcale nie jest najważniejsze, trochę spontaniczności i nieprzewidywalności też jest potrzebne :)

    https://homebutik.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Sylwia | taomama.pl7 marca 2016 13:31

    Oj, znam to. Czasem staram się usiąść wieczorem i napisać kilka tekstów naraz, ale oczywiście rzadko kiedy mi to wychodzi. Życzę sobie i Tobie wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie lubię planować:) Bo to wyjaławia. Czasem piszę kilka tekstów na raz, by zamilknąć nawet na miesiąc, muszę czuć, że to co chce przekazać ma jakiś sens, a nie jest stekiem tylko pustych słów:)

    OdpowiedzUsuń
  25. znam to. trzeba stworzyć wersję roboczą, całkowicie dopracowaną, skończoną a później po prostu kliknąć opublikuj. bez czytania. polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bożena Jędral7 marca 2016 15:13

    Nie da się robić nic na siłę, pisz wtedy, gdy masz wenę, a nie zaplanowany post ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nic nie planuje, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Jestem zbyt leniwa i spontaniczna :) Pozdrawiam. www.niecalkiemsamamama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam to samo... :) Super post, fajnie ujęte te blogerskie aspekty. :)

    W wolnej chwili zapraszam Cię na moją fotorelację z tegorocznych Targów Mody Slow Fashion:
    http://www.moniquerehmus.pl/2016/03/slowfashion.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Przestałam obiecywać, były momenty kiedy gubiłam się w tym wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  30. To ja tak nie potrafię. Muszę przeczytać jeszcze przed publikacją, najlepiej an telefonie bo wtedy jestem w stanie wyłapać literówki, które na kompie mi umykają. Ale często wrzucam coś bez odkładania an "za trzy dni", ponieważ wiem, że wtedy tekst przeleży nie wiadomo ile i już mi się nie będzie podobał.

    OdpowiedzUsuń
  31. No coś w tym jest, że najlepiej wychodzą rzeczy na spontanie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzymam kciuki za ten nowy. Byłam, czytałam i mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Tekstów to aj w ogóle nie planuję. Jeśli mam coś w głowie to siadam i piszę. Czasami wrzucę coś w robocze, żeby nie zapomnieć i napisać. Ale rzadko wracam do roboczych.

    OdpowiedzUsuń
  34. Blogowania to ja zaplanować nie potrafię. Choćbym się gimnastykowała i klaskała uszami, nie ma szans.

    OdpowiedzUsuń
  35. Mnie powala zmęczenie. Gdyby nie to, ze powieki ciążą, to bym siedziała i pisała. Ale zwyczajnie nie mam na to siły.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie planuję postów. Jedynie zakładam, że o czymś napisze w najbliższych dniach. Ale listy tematów nie posiadam i raczej to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ladymami Paulina16 kwietnia 2016 23:44

    A daj spokój z tym zdyscyplinowaniem, lepszy jest spontan, bo wtedy "wychodzą" spod klawiatury najlepsze teksty :)
    Ladymami

    OdpowiedzUsuń