Nudna retrospekcja

17:07:00


Poczułam potrzebę cofnięcia się w czasie do dawnych lat młodości i "beztroski'. Tak naprawdę moje młodzieńcze lata nigdy nie były beztroskie. Wiecznie miałam coś na głowie i z perspektywy czasu mam wrażenie, że życie postanowiło mnie intensywnie doświadczyć, żeby sprawdzić jak wiele jest w stanie znieść taki "mały" człowiek jak ja. Chyba mamy z życiem remis, bo ani mi ani jemu nie udało się do końca wygrać tego boju. 

Dziś siedzę sobie na wygodnej kanapie z kubkiem kakao w ręku i wspominam to, co było kilka lat temu. Jak było? Całkiem ciekawie, może trochę za mało ekscytującego życia, ale z pewnością było to życie, które wzbogaca człowieka w doświadczenia. Moje buty są ciężkie, ale stabilne. Niosą mnie tam, dokąd chcę iść, choć czasami zbaczają z wyznaczonych ścieżek. Zdecydowanie, jestem dziwnym elementem człowieka. Nie lubię niespodzianek.

Niespodzianki życiowe towarzyszą mi od dawien dawna. Jakieś fatum nade mną ciąży albo coś. Już sama nie wiem co jest nie tak. Momentami mam wrażenie, że w poprzednim wcieleniu musiałam nieźle nabroić skoro teraz muszę ostro kopać rowy swojego życia. Z drugiej strony, na "biednego" nie trafiło - walnęło w ciężki charakter, bardzo upartego człowieka, który się łatwo nie poddaje.

Pięć lat temu byłam w ciąży, z ledwo co rosnącym brzuchem, piętnastoma kilogramami na plusie i perspektywą na kolejne kilogramy. Siedziałam w domu na L4 gapiąc się w okno i gadając do brzucha, że ten mały ktoś, który w nim siedział, jest niezwykle silną istotą, wiec nie ma prawa wymyślać. Ma siedzieć i być, bo jest dla mnie najważniejszy. Siedział, słuchał i kopał tak, że do dziś żebra mnie bolą na samo wspomnienie. 

Sześć lat temu nawet nie przewidywałam perspektywy ciąży a już tym bardziej dzierżenia miana matki kwoki. Najpierw studiowałam - nie wyszło. Potem pracowałam w telemarketingu, dzięki czemu jestem odporna na wszelkiego typu ściemy i bajery, obelgi, chamstwo i epitety niskich lotów oraz półgłucha od słuchawek na uszach, trzymanych przez 6 godzin. 

Gdzieś tam w między czasie byłam na jednej jedynej impresie studenckiej, która niespecjalnie mi się spodobała, a wręcz utwierdziła w przekonaniu, że ja się do takiego życia nie nadaję. Wole siedzieć  w domu, z książką i herbatą, słuchając ciszy. Uwielbiam ciszę... Nie dla mnie imprezy i wojaże. Tak zwyczajnie lubię spokój i stabilizację. 

Jestem nudna. Nie imprezowałam, nie piłam na umór. Raz w życiu strułam się wódką i wyleczyłam z wszelkich alkoholi na wieki wieków. Dzięki temu, raz od wielkiego dzwonu, lampkę wina wypiję. Jestem nudna. Nie mam burzliwej przeszłości a jedynie bagaż doświadczeń, który dźwigam z podniesioną głową i bananem na twarzy.

Ale... lubię być nudna. Nie potrzebuję zbyt wiele, żeby spojrzeć w lustro i powiedzieć, że jestem zadowolona z tego, co mam. Mam to, do czego doszłam sama. To, czego bym nie oddała i nie zamieniłabym się z nikim na miejsca. Dobrze mi z tym. Fajnie jest być nudnym domatorem z doskonałą perspektywą na bycie sobą. Polecam wszystkim, bez wyjątku. 

You Might Also Like

30 komentarze(y)

  1. Najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą i tak, jak się chce i lubi :)
    Ja kiedyś w życiu nie powiedziałabym, że będę żyć tak, jak teraz, bo właśnie byłam typem imprezowiczki, niespokojnego ducha i dla mnie wiecznie musiało się coś dziać i musiałam być w ciągłym ruchu.
    A teraz? A teraz najlepiej mi w spokoju na Szczycie, choć czasem mnie jeszcze nieco nosi i lubię, gdy coś się dzieje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam jedno motto żyj tak jak tobie odpowiada. Każdy z nas się zmienia i zmiany zawsze są dobre, mam nadzieję

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się wydawało, że kim jak kim, ale domatorką to na pewno nie jestem. Póki nie miałam dzieci, łatwo było mi w to wierzyć, bo sporo się wtedy działo. Ale kiedy pojawiły się dzieci, życie trochę zwolniło (choć paradoksalnie dzieje się w nim nadal wiele) a ja z ulgą stwierdziłam - tak, tego mi było trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co? Ja też jestem nudna i dobrze mi z tym :p
    W końcu to moje życie i robię wszystko, aby być szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prowadzę super bloga, ale jestem nudna.
    Zrobiłam niesamowitą rzecz mobilizując kupę obcych ludzi do pomocy w zbiórce pieniędzy, ale jestem nudna.
    Piszę z jajem i ciekawie, ale jestem nudna.
    Jak na czymś mi zależy to zgaszę słońce i osuszę oceany, ale dopnę swego, tylko wiecie... jestem nudna.

    :)

    Więcej takich „nudnych” ludzi poproszę, a będzie naprawdę fajnie i ciekawie.
    Wszystkiego najlepszego z okazji setki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. najważniejsze być po prostu sobą! bycie prawdziwym nie jest nudne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ja Ci już kiedyś mówiła, że Cię uwielbiam?
    Witek, nie ma bata, musimy się w końcu poznać na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to chyba zawsze byłam taka anty imprezowa. W ogóle się w tym nie czuję. Meczy mnie to.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spokój zawsze jest dobry.

    OdpowiedzUsuń
  11. Będziesz rozczarowana. Nudny jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomimo braku szaleństw w młodości, nie uważam się za nudną. Taki jest mój styl :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja cenię sobie moje nudne życie, jestem domatorką i dobrze mi z tym. Nie obchodzi mnie, co ludzie sobie myślą, czy uważają za nudziarę, bo najważniejsze jest, że żyję w zgodzie ze sobą. Nie muszę imprezować i szaleć, nigdy nie byłam pijana i nie uważam, że wiele straciłam. Każdy ma inne priorytety przecież :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Będziemy się uzupełniać w nudzie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. www.kilkuetatowamama.com3 marca 2016 22:29

    Nuda rulez ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja raz potrzebuję bodźców, rozrywki, raz zaszycia się w domowych pieleszach z dobrą książką :) Raz jestem duszą towarzystwa, raz nudna do potęgi- i dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takich "nudnych" to ja proszę więcej ;) Widzę, że mamy dużo wspólnego. Też nie przepadałam nigdy za typowo studenckim życiem, wolę kameralne spotkania, gdzie można porozmawiać i pożartować, a nie przekrzykiwać się przez głośną muzykę :) Nie wiem,czy taka serio nudna osoba zdobyłaby tylu wiernych fanów i podbiłaby serca tylu osób, które postanowiły pomóc Frankowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. www.swiattomskiego.blogspot.co5 marca 2016 10:20

    Lepiej być nudnym, ale szczęśliwym i wieść własne szczere życie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też jestem nudna do bólu:) Lubię spokój i ciszę, może właśnie dlatego piszę te swoje wypociny:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam wrażenie, że mieszkają we mnie dwie osoby: czasami lubię posiedzieć w domu, ale na drugi dzień potrzebuję wyjść do ludzi :) chyba taka natura ludzi spod znaku Bliźniąt :) W swoim życiu sporo się naimprezowałam ale też sporo wieczorów spędziłam z książką lub filmem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze, po przeczytaniu Twojego posta, doszłam do wniosku, że odkąd zostałam matką, też jestem nudna. Ale ja tak czytam i czytam Twój blog, na którego trafiłam dopiero niedawno, i dochodzę do wniosku, że Twoje życie nie jest nudne, a nawet wręcz przeciwnie, wydaje mi się ciekawe, a nawet aż za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przybijam piątkę jako nudziara i sztywniara, która ostatnie piwo wypiła ponad 10 lat temu ;) Nie cierpię alkoholu, za imprezami i tłumem nowych twarzy nie przepadam... tylko wojaże lubię, ale też takie z książką i chwilą na refleksję ;)
    Cudownie piszesz o swoim nudziarstwie, potrafisz je pięknie sprzedać :-D

    OdpowiedzUsuń
  23. Lepsze ciekawe życie z przeszkodami niż proste i przepełnione przewidywalnością. Jak widać nuda potrafi być intrygująca i inspirująca, Lubię takich nudziarzy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ty mi się wydajesz bardzo towarzyską osobą. Jeździsz na te wszystkie warsztaty, szkolenia, śpisz u nieznajomych. Gdzie tu nuda?

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie uważają za idiotkę, szczególnie ci, którzy nie potrafią słuchać tego co mówię, tylko sobie dośpiewują swoją wersję.

    OdpowiedzUsuń
  26. Moje zdjęcia cie jest ostro popieprzone. To ja jestem nudna :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Takie retrospekcje są bardzo dobre:) Sama lubię zagłębić się od czasu do czasu w fotel i powspominać swoje wcześniejsze życie:) Książka, kawa i dobra muzyka coraz częściej mi towarzyszą zamiast hucznych imprez, odkryłam, że się zmieniam:) Cieszę się, że Ci wygodnie ze sobą, może mi niedługo też będzie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. W czasach licealnych nie było aż tak zwariowanie ;)

    OdpowiedzUsuń