Kobieto! Po co ty się malujesz?

08:05:00

Historia makijażu (według wielu źródeł) sięga już czasów starożytnych. Z moich obserwacji (czytanie dziecku encyklopedii o dinozaurach i wszelakich książeczek o życiu ludzi w czasach prehistorycznych) wynika, że nawet czasów prehistorycznych, kiedy to nie tylko kobiety malowały twarze barwnikami pozyskanymi z jagód, gliny czy kruszonych skał. Malujemy się od niepamiętnych czasów. I my - kobiety - nawet to lubimy. Czasami bardziej, czasami mniej, ale nikt nie powie, że kilkoma ruchami nie da się zmienić i upiększyć wyglądu. 

Czasami słyszę pytanie po co ja się maluję. To tak, jak spytać faceta po co się goli. Szczególnie zimą, w niedzielę, gdy nie wychodzi się z domu a jedynie grzeję cztery litery pod ciepłym kocem, z kubkiem kakao. No bo po co się malować, skoro i tak nikt tego nie widzi? Odpowiedź jest prosta. Dla siebie. Dla dobrego samopoczucia, z przyjemności, dla tych kilku chwil tylko dla siebie. 

Nie jestem mistrzem makijażu a mój codzienny rytuał ogranicza się do nałożenia podkładu i pociągnięcia rzęs tuszem. Bez szminki na ustach nie wychodzę z domu - to moje uzależnienie, przyznaję. Jednak tyle mi wystarcza, żeby czuć się dobrze i wyglądać tak, jak wyglądać chcę. Zima jest świetnym momentem na makijaż, który z racji niskich temperatur nie spływa z twarzy i wygląda. Latem jest trochę gorzej. 10 minut w pełnym słońcu i czuje się te strużki potu płynące po karku, podkład odbija się o oprawki okularów i w szybkim czasie spływa, pozostawiając obraz nędzy i rozpaczy.

Ale czasami lubię zaszaleć i zrobić krok więcej niż nieudolne próby posługiwania się tuszem do rzęs czy przypadkowe wkładanie sobie pędzla od podkładu w oko czy nos. Czasami mam ochotę na wyrazisty makijaż, którego zrobić nie potrafię. I tak się spinam w sobie, tak się mobilizuję, że tworzę i mi nawet wychodzi, choć w znacznym stopniu wygląda to gorzej niż lepiej.

Jednocześnie podziwiam kobiety, które się malują codziennie i nie wychodzą z domu bez pełnego makijażu, perfekcyjnie dopracowanej kreski na górnej powiece (jak one to robią?!), cieni w czterech kolorach, pomalowanych paznokci i ust podkreślonych kilkoma warstwami czegoś, czego nazwy nawet nie znam. Nie pomijając różu na policzkach, pudru, podkładu... Coś pominęłam? Z pewnością. 

Ja tak nie potrafię. Za to potrafię sobie uwalić całe oko tuszem, na sposób "panda style". Potrafię upaprać policzki na niebiesko, zielono czy brązowo cieniem do powiek, który mi się opruszył. Potrafię, używając różu, zrobić z siebie laleczkę typu matrioszka tudzież barbie po imprezie (dlatego różu nie używam). Potrafię też pojechać szminka po zębach i wyglądać co najmniej jak clown. Ale, mimo tego wszystkiego co potrafię i czego nie potrafię, lubię się tak zwyczajnie upiększyć makijażem.

Tak wiec KOBIETO, nawet jeśli ktoś się ciebie pyta po co się malujesz i zapewnia, że bez makijażu jesteś naprawdę piękna - maluj się. Maluj się, jeśli lubisz. Maluj się, jeśli właśnie dzięki temu poczujesz się lepiej, piękniej. Makijaż jest w pewnym sensie ubraniem dla naszej twarzy. Nie bez powodu zakładasz codziennie bluzkę. Z mejkapem jest podobnie. Tylko pamiętaj - mejkap jest jak majtki, trzeba go "zmieniać" codziennie i każdego wieczoru zmyć z twarzy. Chyba, że za dziesięć lat chcesz mieć skórę jak własna babcia.


You Might Also Like

26 komentarze(y)

  1. Jakbym czytała o sobie! Ja uważam, że teksty typu "po co się malujesz?!" są naprawdę zbędne. Ja też się maluję ("styl" taki jak Twój ;) ) i robię to po to, żeby po prostu lepiej się czuć. Owszem, są sporadyczne przypadki kiedy wyskoczę po chleb bez makijażu, ale naprawdę czuję się wtedy jakbym nie założyła bluzki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam sie malowac ! Codziennie i dla siebie! Nie musi to byc zaraz make up jak na impreze ale odrobina podkladu, tusz i blyszczyk to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się nie maluję tylko w te dni, w które nie wychodzę z domu. A kiedy już wychodzę to makijaż mam skromny: podkład, puder, tusz i błyszczyk. Nie lubię ciężkich makijaży i efektu maski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to różnie, przeważnie się maluje, ale czasem mi się nie chce. Raz mocniej oczy podkreślę, raz delikatniej, ale pewne jest, że znacznie lepiej czuję się w makijażu, niż bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na zdjęciach zawsze masz perfekcyjny makijaż.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobnie, choć będąc w domu też się maluję - dla siebie. A ostatnio zakochałam się w kolorowych kreskach na górnej powiece, robionych cieniami, jako zamiennik linera, ktorego używać nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się zwyczajnie źle czuję bez makijażu. Muszę mieć jakikolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zawsze, ale wtedy chowam się za okularami słonecznymi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez maluje sie codziennie, chocia jak wiem, ze mam dzien bez wychodzenia z domu to daje skorze odpoczac. Ale kreski na gornej powiece nadal nie umiem zrobic:)dobrze ze nauczylam sie obslugiwac rozem

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś malowałam się każdego dnia obecnie wystarcza mi delikatny makijaż

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja znow lubie dac skorze wytchnienie :) dla siebie to ja zawsze piekna jestem ;) nawet bez makeupu i w tlustych wlosach :D

    OdpowiedzUsuń
  12. A potrafisz wyprostować rzęsy zalotką? Bo ja taki skill posiadam :) z reguły się nie maluję, bo wolę pospać dłużej :P a jak już się zabieram to podobnie jak Ty, podkład i tusz..a później się wkurzam, że oko mnie boli przez szczoteczkę od tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam się malować i raczej robię to codziennie;) Oczywiście, nie zawsze jest to makijaż perfekcyjny, ale dla własnego samopoczucia jestem w stanie wstać 15 minut wcześniej by zaszaleć:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli wiem, że nie wychodzę z domu to nie odczuwam potrzeby malowania się - daje skórze odpocząć :D Ogólnie mało się maluje - podkład, tusz do rzęs, lekko puder i jakaś subtelna pomadka :D Za to nie znoszę mieć niepomalowanych paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jeśli się maluję to jedynie podkład, puder i tusz. Kiedyś piękne tęcze na powiekach cieniami robiłam, kreska szła mi nawet nieźle, ale później z lenistwa się odzwyczaiłam:)
    "Tylko pamiętaj - mejkap jest jak majtki, trzeba go "zmieniać" codziennie i każdego wieczoru zmyć z twarzy"- za ten tekst <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie umiem się malować- jeśli ktoś mnie nauczy, to zacznę ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny wpis! Naprawdę! :)
    Ja też uważam że makijaż jest bardzo ważny. I ja bez niego nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania. Co więcej, jestem wręcz dumna z tego że makijaż może byc moją 'magiczną różdżką' :)

    czarnonabialymm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez pomalowania rzęs tuszem. Rzęsy maluję do pracy, a jeśli gdzieś wychodzę na spacer, do sklepu czy gdzieś dalej to robię sobie kreskę do górnej powiece i używam cieni do powiek.
    Maluję się dla siebie, nie dla kogoś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Weź mi nie mów, że kobiety nie zmywaja makijażu bo mi się złe na brzuszku robi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mądrze. Nienawidzę ludzi, którzy pytają, po co się maluję (szczególnie kobiet, które same tego nie robią, a zdecydowanie by im się przydało!) i zawsze bardzo brzydko im odpowiadam. Chociaż raczej nie nakładam makijażu, kiedy siedzę w domu, bo lubię, jak twarz odpoczywa, ale na co dzień raczej nie ma opcji, żebym obeszła się bez całkiem sporej ilości kosmetyków. I co z tego? To tylko moja sprawa. Czuję się z tym dobrze, nie zajmuje mi to za wiele czasu, a nawet jeśli, to przecież mam prawo go marnować tak jak sama chcę, od kupienia tuszu do rzęs raz na pół roku naprawdę nie zbiednieję, a więc nie rozumiem, dlaczego niektórzy się czepiają, jakbym tym malowaniem się zabijała małe kotki ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie maluję się, a jak już muszę, bo impreza, to jest to dla mnie kara, bo nie umiem. :P
    Ale może przez to że się nie malowałam, ludzie zawsze mi dawali jakieś 10 mniej. Teraz już pewnie powinnam, bo w moim wieku trzeba już ukrywać co nieco, ale mam to gdzieś. :P Uważam, że malowanie jest dla tych co lubią się malować. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zazwyczaj nie wychodzę z domu bez pełnego makijażu oka, róż i szminka też musi być. Wszystko po to, aby lepiej się poczuć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię czuć,że zrobiłam coś dla siebie.A makijaż 💄 to taka jedna z form :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja się nie maluje wcale. Nigdy. Nie lubię. Nie umiem. Lepiej się czuje bez .

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakbyś pisała o mnie. Czasami cały dzień siedzę w domu, a lubię się podmalować :)

    OdpowiedzUsuń