Miałam marzenie...

00:01:00

Miałam kiedyś marzenie. Kiedyś, kiedyś miałam ich nawet kilka. Ale jakoś tak rok temu miałam jedno. Chciałam coś zrobić ze swoim życiem, nie bardzo wiedząc co to mogłoby być. Każdy dzień był taki sam. Każda chwila bliźniaczo podobna do poprzedniej. Takie same wieczory i poranki. Obiad o tej samej porze, kolacja, kąpiel, sen. Wszystko było takie nijakie, bezpłciowe, szare. Chciałam być kimś - kiedyś. Potem mi przeszło. Przyzwyczaiłam się. Przyzwyczaiłam się do nijakości. 

Z pewnością znacie tą monotonię i rutynę, która wkrada się w nasze życie. Z jednej strony chciałoby się coś zrobić, żeby żyło się lepiej, a z drugiej nie bardzo się wie, co można by było poczynić w tym kierunku. A potem przychodzi to rozgoryczenie, że przecież jest się młodym, w sile wieku, pełnym energii, a jedyne na co można sobie pozwolić to lody na śniadanie. Szaleństwo roku. Normalnie szał.

W pewnym momencie coś sobie obiecałam. Dokładnie rok temu, obiecałam sobie, że zrobię wszystko, aby zrobić coś dla siebie. Nie miałam na siebie pomysłu. Nie wiedziałam co chciałabym robić. Nie pracowałam zawodowo, nie studiowałam, nie potrafiłam szyć, dziergać, robić na drutach. Nie wyobrażałam sobie, że skręcanie długopisów będzie moja największą ambicją. To był ten moment najgłębszego zawieszenia i decyzji w którą stronę iść, żeby nie zwariować. 

I tak naprawdę - nie mając na siebie żadnego planu, czując rozgoryczenie i złość, gdy frustracja narastała tworząc tykająca bombę, która w każdej chwili mogła wybuchnąć - siedziałam na kanapie czekając nie wiem na co. Pewnie chciałam, żeby mnie coś olśniło, niczym złota łuna z nieba. Olśnienie nie nadeszło w tamtym momencie. Podobno wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Jeśli tak jest, to moje "coś" znalazło ten czas i to miejsce w odpowiednim momencie.

Dokładnie rok temu, w swoje dwudzieste piąte urodziny, siedziałam z kubkiem herbaty, pod kocem i zastanawiałam się, co mogłabym zrobić dla siebie, żeby za rok powiedzieć, że jestem z siebie dumna.
Dziś, kończąc 26 lat, patrzę w lustro i potrafię to powiedzieć. Tak, jestem z siebie dumna. Chcieć to móc, móc to potrafić, potrafić to zdziałać. 

Dziś kończę 26 lat, nie kolejne osiemnaście. Nie przywiązuję wagi do metryki. Dziś jestem dumna z tych swoich przeżytych dwudziestu sześciu lat. Rok temu miałam marzenie, żeby zrobić coś dla siebie, żeby zrobić coś w zgodzie z własnym ja. Chciałam móc posiadać tą godzinę, dwie dziennie dla samorealizacji. Po dwudziestych piątych urodzinach postawiłam sobie cel, który zrealizowałam kilka dni później, A potem rozwijałam ten cel i rozwijam nadal. 

Kilka miesięcy temu miałam marzenie, ale się zrealizowało bez mojego większego wkładu. Dziś mam jedno marzenie: jutro być krok dalej niż jestem dzisiaj; tak, aby za rok powiedzieć, że jestem 365 kroków do przodu, a nawet więcej. Bo czasami warto zrobić jeden krok w tył, żeby móc zrobić dziesięć kroków wprzód. Warto mieć cele. Warto zawalczyć o siebie. 

You Might Also Like

13 komentarze(y)

  1. warto, owszem....ale skąd wziąć motywacje ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bożena Jędral19 kwietnia 2016 08:53

    I tak trzymaj (Y)

    OdpowiedzUsuń
  3. No pewnie, że warto zawalczyć o siebie! Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze:Wszystkiego najlepszego! po drugie:Gratuluje i oby tak dalej:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego! :*
    Ja myślę, że w dużej mierze wszystko zależy właśnie od naszego podejścia i tego, jak patrzymy na świat i życie. Dla mnie moja rodzina jest moim największym sukcesem i dzięki moim chłopakom wiem, że osiągnęłam więcej, niż się spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znamy to, znamy, bardzo dobrze znamy. Tę monotonię i rutynę. :) Pewnie, że warto zawalczyć o siebie, choćbyśmy w nie wiem jak czarnej dziurze byli i w wielkim morzu rutyny się topili. Zawsze warto! Życzę Ci wielu nowych wspaniałych, szalonych, spełniających się marzeń. Wiek nie ma znaczenia. Zawsze jest dobry czas na realizację celów. :)
    Wszystkiego dobrego. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję spełnienia swojego marzenia! Życzę, aby te 365 kroków i coraz więcej i więcej udało się Tobie zrealizować.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego. Niech za rok też będziesz mogła powiedzieć/napisać /wyśpiewać: "zrobiłam to co chciałam". I sytuacja niech powtarza się do znudzenia. Rok po roku. Taką nudę to ja rozumiem i takiej Ci życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepsze życzenia i powodzenia w zdobywaniu swoich upragnionych celów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego dobrego!
    Z marzeniami trzeba uważać, bo one się spełniają! Wiem, bo doświadczyłam tego na własnej skórze :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Hepi byrzdej tu ju:) Spełnienia marzeń i trafiania w cele;)
    psst
    Jak ja przy Tobie jestem stary to aż smutne...:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ladymami Paulina19 kwietnia 2016 23:32

    Z marzeniami jest tak, że trwają w naszej głowie i trwają... a gdy się spełnią pojawiają się nowe. Tak więc marzenia są nieskończone w życiu każdego człowieka, o czym kiedyś pisałam na Ladymami TU :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najlepszego Asiu, za rok będziesz jeszcze bardziej dumna :)

    OdpowiedzUsuń