Bo potrafisz

13:59:00

Problemy pierwszego świata. Bo Kryśce wszystko się udaje, Kaśka skończyła studia i ma wymarzoną pracę. Zośka firmę otworzyłam i jej się tak dobrze wiedzie. Wszyscy tak super mają, tak im się wszystko samo układa. A ja siedzę sobie i nic. No nic z nieba nie spada. Jak to jest, że jednym wszystko wychodzi od tak a mi nie, no jak?

Śmak!

Kryśka tyra, Kaśka się edukowała ładnych parę lat, robiąc po drodze z milion kursów. A Zośka miała dość bezrobocia i się za woj biznes wzięła. A, że najlepiej jej wychodzi akurat to a nie coś innego, to w to poszła. Spięła poślady, wzięła kredyt i zasuwa. Ma motywację, chce być sobie szefem. A ty co zrobiłeś, żeby ta manna z nieba spadła.

Zazdrość! Wszędzie zazdrość.
Ma lepiej - kłamie.
Ma pieniądze - kradnie.
Upija się swoim sukcesem - na bank coś ukrywa.

Tere fere na całego. Bo jak sąsiad ma lepiej, to na bank stoi za tym jakiś przekręt. Przecież wszystko znikąd się bierze. Wystarczy usiąść i czeka na cud. A jak "cud" się sąsiadowi przytrafi, to z pewnością coś kręci. We wszystkim widać drugie dno. Wszędzie to zło świata, bo jak to tak, że innym się powodzi a mi nie? Niesprawiedliwość. Możesz zrzucić winę na karmę. To podobno zawsze działa.

Wiesz co ja ci powiem? Rok temu byłam w martwym punkcie. Nic mi się nie chciało. Dół emocjonalny w zaawansowanych stadium. I to taki, którego nikt nie zauważał. Miałam tak bardzo dość siebie, że musiałam coś ze sobą zrobić. A dokładnie dla siebie. Inaczej już dawno dostałabym pierdolca i wylądowała w Tworkach. I powstał sobie ten blog, o czym już wiesz z wielu poprzednich tekstów. Lubię to podkreślać.

Nie miałam nic, a wszystko co mam na dzień dzisiejszy, jest wynikiem mojej pracy i zaangażowania. Nie liczyłam na mannę z nieba ani na to, że mi się coś wyczaruje. Cudów nie ma. Żeby coś osiągnąć, trzeba przede wszystkim chcieć. Jak się chce to można więcej niż się wszystkim wydaje. Co prawda, samymi chęciami dzieci nie nakarmisz, ale zawsze to jakieś podstawy.

Myślisz, że miałam na siebie taki plan? Że moje "parcie na szkło" pojawiło się od razu i dążyłam do tego, alby było tylko lepiej? Nie. Nie spodziewałam się tego, że dzisiaj będę tu, gdzie jestem. To wszytko, co się wydarzyło przez ten rok, jest konsekwencją innych działań, które miały miejsce w przeszłości. Wszystko ma swój finał, lepszy lub gorszy. Ale jeśli nie wiesz czego chcesz, to do niczego nie dojdziesz. I lepiej się miło zaskoczyć niż negatywnie rozczarować. 

Powiem ci coś. Możesz być kim chcesz, możesz robić co chcesz. Możesz, bo potrafisz. Podnieś tyłek z fotela i zrób pierwszy krok, choćby to miał być zarys w notesie. I tak codziennie, po trochu, do przodu. Będzie warto, jeśli tylko będziesz chcieć. Bo coś tam robić na pewno potrafisz. 

You Might Also Like

5 komentarze(y)

  1. Ja dwa lata temu miałam takie stadium, że pewnie spotkałybyśmy się w Tworkach:) Założyłam blog i poszło :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mialam momenty, ze zazdroscilam ale spielam tylek i hej do przodu😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo właśnie wielu ludziom jest łatwiej zazdrościć i narzekać, niż wziąć się do roboty i zająć tym, by zawalczyć o własne szczęście. Dla mnie to bardzo, bardzo smutne, bo naprawdę ogromnie wiele zależy od nas samych, a ludzie wolą siedzieć i załamywać ręce, jak to im źle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo zazdrość to nasza narodowa cecha (podobno). Też mi się zdarzało, nie powiem, ale odkąd mieszkam za granicą, nabrałam dystansu i bardzo dobrze :).

    OdpowiedzUsuń