Wyczerpałam limit smutku.

20:18:00

Wesoła, zawsze uśmiechnięta, z zębami na wierzchu. Pełna pozytywnej energii, radosna. Nawet gdy głowa boli, gdy w portfelu pusto a za oknem deszcz - ona zawsze pozytywnie nastawiona do świata. Pełna radości, wyciskająca życie jak cytrynę, nigdy się nie poddaje. Pełna pozytywnych wibracji. Kobieta, po której nie widać, że jej życie nie do końca jest idealne. Ona - JA.

Zdecydowanie, wyczerpałam limit smutku na resztę życia. Nie zawsze było kolorowo, a morze łez, które wylałam przez ostatnie pięć lat, z powodzeniem można by rozdzielić poprzez setkę ludzi. Ale przecież nie można się smucić przez całe życie. Życie ma sie tylko jedno, tylko raz można przez nie przejść. Z bagażem doświadczeń, nie rzadko ze smutkiem. Ale zawsze z pozytywnym nastawieniem do świata. 

Nie chce mi się smucić. Po co? Jaki to ma sens? Wielu z Was pisze do mnie prywatne wiadomości, w których jesteście pod wrażeniem mojej osoby. Bo mam chore dziecko, bo walczę codziennie a mimo to wciąż się uśmiecham. Bo jestem tak pozytywna i wesołą, że nawet nie sądziliście, iż mogę mieć w życiu pod górkę. 

A ja nie chcę i nie lubię się dołować. Nigdy nie uważałam siebie za matkę cierpiętnicę. Nie uciemiężałam samej siebie i nie wmawiałam ludziom, że mam tak ciężko w życiu bo wszystko musiałam postawić na jedna kartę i zrezygnować z siebie. Nie jestem superbohaterem. Nigdy nim nie byłam i nie będę. Nie chcę być podziwiana. Nie czuję się odpowiednią osobą do podziwiania. 

Są ludzie, którzy mają znacznie gorzej niż ja, i mimo to jakoś sobie radzą. Nie zawsze z uśmiechem na ustach, nie zawsze z toną pozytywnej energii, bijącą z kilometra. Ale tak, radzą sobie. Są silni i dzielni. Muszą tacy być. Życie jest trochę jak film, który sobie sami montujemy i do którego piszemy scenariusz. Los zsyła nam poszczególne sceny, ale to od nas samych zależy, co zrobimy później.

Wyczerpałam limit smutku. Nie chcę go w swoim życiu. Wiem, że z pewnością będzie jeszcze wiele takich chwil, w których będę płakać z bezsilności, ale nie zamierzam zadręczać się codziennie i codziennie kamienować swojego życia. Mam je tylko jedno. I dlatego uśmiecham się codziennie. Codziennie tak samo intensywnie, codziennie mocniej. Żaden dzień nie jest warty nawet jednej chwili przygnębienia. 

Każdy z nas dostaje na swoje plecy swój krzyż. Tylko od nas samych zależy, czy będziemy chcieli go nieść. Nieść się da, zawsze. Jednak nie zawsze chcemy podjąć próbę wzięcia go na swoje plecy, gdyż wydaje się nam za ciężki. Może i bez tego krzyża moje życie byłoby prostsze, ale czy tak samo potrafiłabym się cieszyć z najmniejszej rzeczy?

You Might Also Like

10 komentarze(y)

  1. to bardzo cenna umiejętność - cieszyć się codziennością i uwierz mi że mało osób to potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja poproszę trochę energii, bo u mnie ostatnio z nią słabo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż mogę napisać - mądrze prawisz! :) Zawsze to, jak podchodzimy do życia i tego, co ono nam przynosi zależy tylko i wyłącznie od nas i zawsze więcej można zdziałać z pozytywnym nastawieniem, niż pogrążając się w smutku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozytywne nastawienie często sprawia, że nawet najtrudniejsze sprawy stają się łatwiejsze do ogarnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ludzi pozytywnie nastawionych do życia!♡ mama mi zawsze powtarzała, że po każdej burzy musi wyjść słońce!trzymam się tego całe życie!i wiem, że dzięki temu zawsze dam radę i nawet w krytycznych sytuacjach nie załamuję się na dłużej niż 15 minut!;)
    Pozdrawiamy;*
    ladymamma.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami wbrew sobie muszę się pozytywnie nastawić, ale wiem, że dzięki temu tylko zyskuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W życiu są różne, ale to nie znaczy, że zakonchelas życiowe dalej żyć i ulybatsya, Szczęście i dobre

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiednie nastawienie pomaga, a ten uśmiech na twarzy pomaga spojrzeć na wiele spraw inaczej

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tak samo, zbyt wiele przeszłam, zbyt wiele łez wylałam, choroba syna a i moje problemy sprawiły, że zwątpiłam nawet w siebie.
    Jakoś się podniosłam i choć pewno jeszcze nie raz zapłaczę, to uśmiechem na twarzy witam każdy dzień, każdą chwilę, bo czas umyka i szkoda go na łzy i smutek!!!!

    OdpowiedzUsuń