Czy warto posłać dziecko do przedszkola?

17:29:00

Chciałam, żeby Franek poszedł do przedszkola po ukończeniu trzeciego roku życia. Byłam na to przygotowana psychicznie i fizycznie. Chciałam wrócić do pracy i próbować żyć tak, jak typowa polska rodzina. Jednak życie szybko zweryfikowało moje plany i byłam wręcz zmuszona do tego, aby zostać z dzieckiem w domu. Wiedziałam, że musi tak być, choć wcale łatwo nie było. Z każdym dodatkowym miesiącem czułam ograniczenia. Nie tak to wszystko miało wyglądać, ale cóż zrobić. 

Gdy w końcu zdarzyła się okazja, aby posłać Młodego do przedszkola, w moim sercu pojawiła się radość wymieszana z obawami. Z jednej strony okropnie chciałam aby uczęszczał do placówki, a z drugiej nie wyobrażałam sobie dnia bez niego. Po wielu długich rozmowach i tonach rozwiewanych wątpliwości, podjęliśmy z TF decyzję, że spróbujemy. Nic nie traciliśmy, a mogliśmy jedynie zyskać. 

W związku z tym,  że miałam jeszcze kilka miesięcy wyjęte z życia zawodowego, postanowiliśmy, że to będzie właśnie ten czas, aby sprawdzić czy to przedszkole w ogóle wypali, czy Młody nie będzie ciągle chorował, czy będzie chciał tam chodzić. Mieliśmy taką możliwość i z niej skorzystaliśmy. Zdecydowaliśmy się na przedszkole prywatne, integracyjne. W sumie, to tylko to jedno wydawało mi się najbardziej sensowne. W kilku nie chciano Franka przyjąć, bo to strach z takim dzieckiem. W innym dyrektorka powiedziała, że oni jako placówka są otwarci "ale wie pani jak to jest".

Poszedł. Dzień pierwszy, drugi, trzeci... Chodził chętnie, leciał niczym na skrzydłach. Do czasu. Pokonała go alergia, która źle leczona doprowadziła do krwotocznego zapalenia gardła. To dodatkowa nauka dla mnie samej, bo teraz wiem, jak się przed tym ustrzec w przyszłym roku. A potem już do przedszkola chodzić nie chciał. Bo z mamą w domu jest fajniej, bo mama jest lepsza, bo on pójdzie ale jeśli ja będę w tym przedszkolu razem z nim. 

Na początku ulegałam naciskom pięciolatka. Bo przecież on taki do mnie przywiązany, nieprzyzwyczajony. Najwidoczniej potrzebuje mojej obecności, nie chcę go dodatkowo stresować, a mi się i tak nigdzie nie spieszy. Aż w końcu postawiono mnie do pionu i pokazano, że dziecko mną manipuluje ile wlezie, że wykorzystuje mnie do bólu a jego zachowanie odpowiada zachowaniu dwu-trzy letnich dzieci, które dopiero zaczynają przedszkolną przygodę. Załapałam. Przeboleliśmy tydzień niechęci i wszystko wróciło do normy. 

Przed wysłaniem dziecka do przedszkola, wydawało mi się, że jest naprawdę zdolnym i wyjątkowo grzecznym dzieckiem. Nie chce rysować, bo nie lubi, więc nigdy do tego nie zmuszałam. Uważałam, że taka jego uroda. Z trudem uczył się cyferek i literek - akceptowałam, bo wiele dzieci po narkozach ma problemy z zapamiętywaniem. Byłam albo głupia, albo naiwna. Albo zwyczajnie szukałam odpowiedzi na swoje wątpliwości i wybierałam te, które najbardziej mi pasowały.

Po dwóch miesiącach w przedszkolu potrafił liczyć do stu i czytać wszystkie cyferki na wyrywki. Później miał wakacyjną przerwę i dalszą niechęć do prac plastycznych i manualnych. A teraz... Mamy połowę października a on nie tylko samodzielnie rysuję i te rysunki naprawdę wyglądają, to jeszcze z chęcią pisze literki i cyferki, lepi z plasteliny, wycina obrazki i przykleja. Jest dumny z tego, co potrafi a ja unoszę się trzy metry nad ziemią.

Dziś wiem, że sama nie jestem w stanie wyegzekwować od dziecka tego, czego wymaga się w przedszkolu. Jeszcze do niedawna niechętnie zasiadał do prac plastycznych. Teraz jest pierwszym chętnym. Zmieniło się jego zachowanie, sposób wyrażania się, inaczej mówi, rozwinął swoje słownictwo. Wiem, że posłanie go do przedszkola to była naprawdę dobra inwestycja. Żałuję, że nie mogłam zrobić tego wcześniej, ale cieszę się, że mu się to udało teraz. 

Przez cały ten czas, zachorował tylko raz, na anginę. Zapalenia gardła nie liczę, bo to komplikacje przy alergii. Wiem, że okres chorowania dopiero przede mną, ale widzę jego odporność, widzę jego postępy i nie żałuję. Warto było. 

You Might Also Like

2 komentarze(y)

  1. Mój syn w przedszkolu naprawdę wiele się uczy i nie mówię tylko o oczywistym, jak cyferki i literki, ale wiele innych rzeczy także.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem warto!
    Przedszkole może przynieść dziecku wiele dobrego, trzeba tylko wybrać odpowiednią placówkę!!!

    OdpowiedzUsuń