Widzieć w życiu tylko pozytywy

15:27:00

Jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia, ale także mi zdarzają się momenty, w których wydaje się, że nic nie może się udać. Bronię się przed nimi rękami i nogami, ale czasami są silniejsze od mojej woli walki. Przychodzi dół emocjonalny i się człowiek rozpada na milion kawałków. Niczym puzzle z miliona elementów. Weź te puzzle i poskładaj z powrotem do kupy. Nie jest to łatwe, szczególnie gdy nasza głowa dokłada sobie problemów, wmawiając nam, że może być jedynie gorzej i nic się nie uda.  Mam takie momenty, nienawidzę ich.

Codziennie uczę się życia od nowa. Codzienność mnie zaskakuje. Siadam z kubkiem gorącej herbaty i staram się nie myśleć o tym co jest niewypałem, a skupić się na pozytywnych stronach dnia. Kiedyś miałam naście lat i uwielbiałam się nad sobą rozczulać. Bo niby co ja takiego złego w życiu zrobiłam, że wiecznie mam pod górkę? Dlaczego nic się nie układa tak, abym mogła być szczęśliwa. Dziś jestem szczęśliwa pomimo to. Potrafię wyłowić z codzienności masę pozytywów.

Czasami atakuje ten cholerny dół emocjonalny. Siedzisz i chce ci się wyć, tak po ludzku, żeby dać upust emocjom. Ale z drugiej strony, jakiś chochlik w twojej głowie mówi ci, że nie warto. Bo przecież wszystko w życiu ma swój cel i nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swój ciąg przyczynowo skutkowy. Starsza i bogatsza o kilka lat brutalnych doświadczeń wiem, że z każdej sytuacji jest wyjście i ze wszystkim można sobie poradzić. 

Miesiąc temu miałam mega power aby znaleźć pracę. Później wszystko mi i się tak jakoś posypało i w przypływie ludzkiej niemocy zaczęłam sobie wkręcać, na siłę, że nie dam rady. Nie znajdę żadnej pracy, nie poukładam życia pod siebie, nie poradzę sobie z tym wszystkim, co mam na swoich plecach. Miałam świadomość tego, że niepotrzebnie sobie dokładam, ale nie potrafiłam przestać. Wystarczyła rozmowa z bliską mi osobą, żeby zrzucić ciężar z serca i zrobić krok do przodu.

Dziś siedzę sobie własnie z tym kubkiem herbaty, pisze kolejny post i uśmiecham się do siebie, bo wiem, że choćby meteor spadł na moje miasto, to ja sobie poradzę. Znalazłam fajną pracę, z której  zamierzam wyciągać tylko te najlepsze momenty. Chcę się realizować, spełniać. Mam masę pozytywnych myśli, które skutecznie prowadzą mnie do wyznaczanych celów. I choć wiem, że pojawią się momenty zwątpienia, to mam na nie sposób. Nie myśleć o tym co mi się zepsuje, a o tym co pozytywnego ta sytuacja wniesie do mojego życia. 

Czasami trzeba zrobić pięć kroków w tył, żeby później móc posunąć się o kilometr do przodu. 

You Might Also Like

6 komentarze(y)

  1. Czasem ciężko jest zobaczyć świat w kolorowych barwach, kiedy wciąż jest pod górkę.
    http://cytryniaki.blogspot.com/2016/10/w-spozywczaku.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze skupiam się na pozytywach, ale to żadna moja zasługa. Po prostu mam taki charakter. Pamiętam, że czasem, jeszcze jako nastolatka chciałam się trochę posmucić, żeby wszyscy pytali o co chodzi, żeby to było takie tajemnicze, ale po chwil już o swoim planie zapominałam, bo zaraz mnie coś rozbawiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosuję w życiu dokladnie taką samą filozofię, chociaż i mnie zdażają się słabsze chwile i użalanie nad sobą. Wstaję jednak z kolan, otrzepuję sukienkę, poprawiam koronę i go girl !
    Nie zawsze wszystko się układa po naszej myśli, ale wszystko się dzieje po coś i tak na to trzeba patrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No a jesień na dodatek nie zawsze bywa łaskawa dla naszych nastrojów ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się....trzeba we wszystkim szukać pozytywu:))) Każdego dopada chandra i złe samopoczucie....najważniejsze jest jednak by nie dać się przytłoczyć i iść do przodu z wysoko podniesioną głową:)))

    OdpowiedzUsuń