Czego nauczyła mnie choroba mojego syna

21:36:00

Choroba dziecka to nie wyrok. To nie koniec świata i nie zagłada. Nie każdy jest w stanie poradzić sobie z takim "darem losu". Ale nikt, kto naprawdę kocha, nie jest w stanie porzucić wyzwania. Choroba dziecka to nauka życia. Kochasz i troszczysz się tak samo, jak w przypadku dziecka zdrowego, ale zdecydowanie bardziej doceniasz każdą chwilę. Doceniasz, bo wiesz, że druga taka może się już nie powtórzyć. Choroba dziecka uczy życia w zupełnie innym wymiarze, uczy pokonywania niepokonanego. 

Choroba mojego dziecka, codziennie uczy mnie czegoś nowego. Przez ponad pięć lat nauczyła mnie kilku ważnych  rzeczy.

RADOŚCI
Życie z chorym dzieckiem to każdy dzień przepełniony nieopisanymi pokładami radości. Nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze pojawiają się powody do uśmiechu, ale zawsze się uśmiechamy i robimy wszystko, żeby wnieść w dany dzień choć namiastkę słońca. Jego uśmiech jest nieocenioną pomocą we wszystkich trudnych chwilach. Jego siła jest motorem napędzającym, dającym przeświadczenie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jego choroba pokazała mi, że warto cieszyć się nawet z tych małych, niepozornych rzeczy i zdarzeń.

ZAGINANIA CZASU
Rzeczy niemożliwe robisz od ręki, na cuda trzeba poczekać. Zaginanie czasoprzestrzeni jest cudowne, szczególnie gdy ma się świadomość, że można zrobić wszystko, choć doba ma tylko 24 godziny. Czasami brakuje siły na posprzątanie łazienki, często nie ma czasu na wypicie ciepłej kawy, a tym bardziej zjedzenie porządnego obiadu. Ale człowiek, z każdym nowym dniem, uczy się nowych umiejętności. Z czasem, można zrobić wszystko. Bo, choć brakuje sił i ogarnia niemoc, to warto. 

ODCZUWANIA NIEODCZUWALNEGO
Nigdy nie sądziłam, że będą mnie cieszyć nieprzespane noce, ząbkowanie czy wybuchy płaczu. Nigdy nie sądziłam, że ból brzucha czy grypa, będą dla mnie neutralnymi doświadczeniami, z których potrafię wyciągnąć dużo pozytywów. Dziś wiem, że jest to możliwe. Każda nieprzespana noc pozwalała mi poczuć, że moje dziecko jest przy mnie. Każdy ból, związany z ząbkowaniem, dawał mi poczucie spełnionego macierzyństwa. Każdy wybuch płaczu i histerii jest dla mnie znakiem, że to dziecko mam, że jest takie jak każde inne, zdrowe dziecko. Cieszy płac, cieszy złość, cieszy foch. Cieszy, bo daje pewność, że szczęście jest obok.  

DOCENIANIA
Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że będę cenić możliwość zrobienia obiadu czy też cieszyć się z uprasowania ciuchów, to bym go wyśmiała. Przecież to takie sytuacje codzienności, które towarzyszą każdemu z nas. Gdybym prowadziła standardowy tryb życia, to z pewnością nie zwracałabym uwagi na takie drobnostki. Dziś doceniam wszystko, co mi się przytrafia. Doceniam każdą chwilę, którą mogę spędzić w domu lub na spacerze, bo tak na prawdę nie wiem kiedy znów przykuję się do dziecięcego łóżeczka w szpitalnej sali. Doceniam sprzeczki, kłótnie, odmienność poglądów. Doceniam codzienne przytulanie i buziaki, setne "mamo, kocham cię", niezadowolenie z prezentu, łzy.

POKONYWANIA SŁABOŚCI
Dziś wiem, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Mogę wszystko, potrafię wszystko. Nie staję w martwym punkcie, nie martwię się o jutro. Potrafię się spiąć w trzy sekundy i powiedzieć sobie wprost, że dam radę, bo potrafię. Nawet jeśli jeszcze wczoraj się czegoś bałam i zarzekałam się, że tego nie zrobię, dziś z dumą pokonuję własne ograniczenia. Bo te wszystkie kłody pod naszymi nogami i trudności na naszej drodze, siedzą jedynie w naszej głowie.

DOKONYWANIA RZECZY NIEMOŻLIWYCH
Wydawało mi się, że nigdy nie będę w stanie prosić kogokolwiek o pomoc. Nigdy tego nie lubiłam. Wolałam liczyć na siebie i swoje możliwości. Jednak to moje życie pokazało mi, że czasami warto złamać wszystkie zasady. W walce o zdrowie i życie dziecka nie ma czegoś takiego jak upokorzeniem. Czasami trzeba schować dumę do kieszeni i powalczyć o odwagę.


ŻYCIA
Chyba nie ma nic piękniejszego, niż uczenie się życia od dziecka. Dzieci są świetnymi obserwatorami. Widzą to, czego my już od dawna nie dostrzegamy. Chore dziecko widzi również cierpienie, swoje i swoich rodziców. I to właśnie ono potrafi powiedzieć, że będzie dobrze. Dzięki niemu nauczyłam się brać z życia wszystko, co najlepsze i we wszystkim widzieć tylko te dobre strony.


Choroba dziecka to nie koniec świata. Dzieci chore nie są gorsze od zdrowych. Macierzyństwo przeplecione cierpieniem, bólem i morzem łez, uczy pokory. Dziecko to pąk, któremu należy pozwolić rozkwitnąć. Życie nie kończyć się na informacji o chorobie dziecka. Ono się dopiero zaczyna. Pozwala odkrywać świat na nowo i doceniać rzeczy do tej pory niedoceniane.

You Might Also Like

2 komentarze(y)

  1. Dokładnie tego samego nauczył mnie mój syn.
    Choroba to nie koniec świata, to początek - i tylko od nas zależy jaki będzie dalszy ciąg!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne świadectwo, tego mi dziś było trzeba, ja ostatnio przez wykańczanie domu, blog, pisanie, dorabianie gdzie sie da, i opiekę nad trójką, jestem frustratką łamane przez wykończoną mamuśkę, więcej klnę w myślach niż mrugam ze zmęczenia 😊 Ale codziennie staram się wyciszyć i być spokojną czułą mamą jakiej potrzebują dzieci 😊 Dzięki i sił życzę

    OdpowiedzUsuń