Zankietowani

07:04:00

Przedstawiam wam podsumowanie ankiety, którą stworzyłam kilka dni temu. Ankieta trwała krótko i zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie nie każdy z Was wziął w niej udział z wielu przyczyn. Nie mniej jednak cieszy mnie odzew. Biorąc pod uwagę ankietę, którą zrobiłam jakiś rok temu, ta przerosła moje oczekiwania. Przede wszystkim: wzięło w niej udział o wiele więcej osób niż ostatnio, nie pojawiły się idiotyczne pytania, wołające o pomstę do nieba, a ja sama nie płakałam ze śmiechu, klęcząc przed monitorem komputera. 

Mam bardzo pozytywne odczucia względem tej ankiety. Pojawiło się kilka pytań do mnie, na które odpowiadam z największą przyjemnością. Kilka rzeczy przemilczę, wyjaśniając jednocześnie dlaczego. 

Ankietę wypełniło 47 osób, z czego 91% stanowiły kobiety. Wiem, że na mojego bloga zaglądają głownie panie, ale niezmiernie cieszy mnie to, że znalazło się kilku rodzynków. Panowie są bardzo mile widziani :)

Jeśli chodzi o wiek, to tutaj wyniki plasują się różnie. Największe grono odbiorców to osoby między 25 a 34 rokiem życia. 


Większość z ankietowanych mieszka w małym mieście, zupełnie tak jak ja. Ale bardzo wielu z Was mieszka również na wsi i w dużych miastach. Osoby z zagranicy też zaglądają, co bardzo cenię.


Większość z Was trafiła na bloga poprzez Facebooka. Nie da się ukryć, że jest to bardzo pomocny portal, jeśli chodzi o docieranie do szerszego grona odbiorców. Ktoś trafił poprzez komentarz na innym blogu lub popularnego Disqusa, akcję charytatywną czy też jest moim znajomym i tak się tu znalazł.


Ponad 90% z Was uważa, że teksty na blogu pojawiają się wystarczająco często. Bardzo mnie to cieszy i motywuje do tego, aby nie zwalniać tempa i drastycznie nie przyspieszać. Na pewno zatrzymamy się na tendencji publikacji 2-3 tekstów tygodniowo, z naciskiem na 2.


Większość czyta wszystko, jak leci. Teksty z działu "Rodzicielstwo" i "Lifestyle" również uplasowały się bardzo wysoko. 


Wasze ulubione teksty z bloga? Trudna sprawa, gdyż większość pominęła to pytanie, a ci, którzy odpowiedzieli, najczęściej albo nie posiadają ulubionego, albo lubią wiele. Kilka osób pozostawiła link do swoich ulubieńców. Oto i oni:


O czym chcecie przeczytać? Cóż, tutaj powstanie nutka tajemnicy. Wielu z Was, którzy udzielili odpowiedzi na to pytanie, twierdzi, że nie ważne o czym napiszę, ponieważ i tak będzie to dobre - DZIĘKUJĘ! Niektórzy podsunęli mi swoje przemyślenia. Dzięki temu, sukcesywnie będę pisać na dany temat i starać się go rozwinąć. Teksty, które powstaną na bazie Waszych pomysłów, będą odpowiednio podpisane.

Teraz ta najciekawsza część ankiety, czyli pytania od Was. Pytający mają okazję się dowiedzieć tego, co wiedzieć chcieli. Wybaczcie, że na część pytań odpowiadam bardzo ogólnikowo, ale nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Miło mi będzie jeśli osoba zadająca dane pytanie rozwinie je w komentarzu, prywatnej wiadomości na fp lub mailowo. 

W obcej knajpie, wśród obcych ludzi... czy można zatańczyć z obcym facetem - tylko zatańczyć, po prostu zatańczyć?
Można! A kto komu zabroni? Co złego jest w tańcu, czy też w tańcu z zupełnie obcym człowiekiem. Wiesz ile razy ja tańczyłam z kimś, kogo totalnie nie znałam? Jeśli tancerz mi odpowiadał, tańczyłam dalej. Gdy deptał po stopach i zaczynał macać po tyłku, rezygnowałam z jego "towarzystwa". Tańcz, jeśli masz na to ochotę i właśnie tego potrzebujesz. Taniec to nic złego.

Jak Ty to robisz??
I tu mam zagwozdkę, bo jak ja CO robię? Robię dużo rzeczy i za gwizdek nie wiem co miał na myśli czytelnik, zadający to pytanie. 

Mężatka czy samotna?
Niezamężna.

Jak to się stało, że zaczęłaś pisać blog?
Gdzieś już kiedyś o tym pisałam, ale dopiero teraz zauważyłam, że nie był to jeden konkretny post a myśli porozrzucane w kilku. Jak to się stało? Usiadłam i wpadł mi do głowy iście szatański plan pisania w internecie. Nie wiem co mną kierowało, żeby akurat założyć bloga, ale to był dobry kierunek. Potrzebowałam tego bloga, żeby się odbić od dna, na które spadałam bardzo szybko. Przerosło mnie macierzyństwo, miałam dość ciągłego siedzenia w domu z dzieckiem, braku chwili dla siebie i pierdyliarda innych rzeczy. Założyłam tego bloga. Napisałam jeden tekst, potem drugi, dziesiąty, setny... Nie żałuję. Zawsze walczę o to miejsce. Jest ono niczym moje drugie dziecko. 

Jak to się robi, że można bezkarnie jeść i mieć taką figurę ;)
Ja zawsze podkreślam, że nie jem a rzrem. Jestem chodzącym odkurzaczem. Uwielbiam jeść i czerpię z jedzenia mnóstwo przyjemności. Nie ograniczam się. Mam ochotę na czekoladę - proszę bardzo, pączki - bez problemu, kilo makaronu na śmietanowo serowym sosie -  nie odmawiam nigdy. Wychodzę z założenia, że życie jest stanowczo za krótkie, aby dbać o kalorie. Nie jestem też stałym bywalcem siłowni, a w domu uprawiam jedynie gimnastykę z mopem oraz odkurzaczem. Nie wiem jak ja to spalam. Mam zwyczajnie świetną przemianę materii. I tak sobie rzrem wszystko jak lecie. Bo tyłek nie rośnie od jedzenia, lecz od zbyt długiego na dupie siedzenia. 

Pójdziemy na piwo?
Z wyjściem z domu, spotkaniami i piwkiem raz na jakiś czas, jest jak z jedzeniem - nigdy nie odmawiam. Także, zaproszenie przyjęte.

Kiedy ślub ? :D
A ja się pytam z kim, co?

Ostatni etap - ocena bloga. Wszystko widać na załączonym obrazku. Wynik średniej oceny bloga - torpeda. Dziękuję bardzo :)


Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili chwilę na wzięcie udziału w ankiecie. Wasze słowo jest wkładem w tworzenie tego bloga :)

You Might Also Like

5 komentarze(y)

  1. Czyli powód podobny do mojego, choć ja zaczęłam dopiero gdy zaczęło się na nowo układać😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nie sama. I nie samotna. Mam przecież najwspanialszego faceta na świecie - syna. A resztę owiewam nutką tajemniczości i prywatności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wiesz... ja czytam ze zrozumieniem i gdzieś kiedyś coś pisałaś o kimś ;-)
    Teraz tego nie znajdę, ale poszukam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, wiem. Nawet kilka razy coś nabąknęłam.

    OdpowiedzUsuń